Catherine Bell – „Jane Austen. Miłość, która stała się literaturą” – recenzja i ocena
Catherine Bell – „Jane Austen. Miłość, która stała się literaturą” – recenzja i ocena
Catherine Bell czerpie z życia pisarki, ale nie pisze biografii w ścisłym znaczeniu. Dopowiada myśli i rozmowy, buduje sceny, pozwala czytelnikowi towarzyszyć Jane w domu, podczas spotkań z bliskimi i przy kolejnych próbach wydania książki. Dzięki temu Austen przestaje być jedynie nazwiskiem na okładkach znanych powieści. Staje się kimś, komu można kibicować, nawet jeśli znamy finał jej historii.
Szczególnie dobrze wypadają sceny rodzinne. Późniejsza autorka „Dumy i uprzedzenia” jest mocno związana z domem, bo właśnie tam może mówić swobodnie, żartować i nie ukrywać swojego temperamentu. Z ojcem łączy ją ciepła, pełna zrozumienia relacja. Matce także okazuje oddanie, choć ich kontakt wygląda inaczej. Bliscy są dla niej oparciem, ale życie rodzinne to również obowiązki i napięcia. Pisanie musi znaleźć miejsce pośród codziennych spraw.
Z rodziną wiąże się również niepokój o przyszłość. Sytuacja finansowa Austen i jej bliskich jest trudna, a ani ona, ani jej siostra Cass nie wyszły za mąż. W czasach, gdy małżeństwo miało zapewnić kobiecie utrzymanie, nie był to drobiazg – podobne obawy o los niezamężnych kobiet pojawiają się zresztą w powieściach Austen. Toteż nasza bohaterka stara się dowieść, że może pokierować swoim życiem inaczej, choć dobrze wie, jak ograniczone ma możliwości.
Dlatego pisanie nie jest w tej książce tylko pasją utalentowanej kobiety. Początkowo tworzy dla rozrywki bliskich, później coraz bardziej zależy jej na publikacji. Napotyka jednak niechęć wydawców i musi znosić kolejne rozczarowania. Bell pozwala jej się nimi zmęczyć. Jane nie zawsze znajduje w sobie siłę, by od razu podjąć następną próbę — i właśnie te chwile czynią jej upór wiarygodnym.
Ogarnęło ją poczucie, że aż nazbyt często potyka się, upada i znów musi wstawać. Ileż to już razy? Za każdym jakoś się podnosiła. Ale teraz... Zaczynało jej brakować sił.
Z czasem kobieta zaczyna rozumieć, że nie pisze już wyłącznie dla przyjemności rodziny. Pragnie, by jej książki znalazły czytelników. Nie odwodzą jej od tego nawet problemy zdrowotne. W tej przemianie dostrzegam najmocniejszą stronę powieści Bell: autorka nie zatrzymuje się na obrazie Austen jako sławnej pisarki, lecz pokazuje, ile znaczenia miało dla niej samo prawo nazywania siebie pisarką.
W życiu Jane pojawia się także uczucie. W nadmorskiej miejscowości poznaje przystojnego doktora, a znajomość ta wystawia na próbę jej deklarację, że męża po prostu nie potrzebuje. Zaskoczenie może budzić chwila, w której sama wyznaje mu miłość. Tak śmiałe zachowanie panny nie było w tamtej epoce zwyczajne. Bell daje swojej bohaterce odwagę również poza światem książek.
W takich momentach powieść Bell stawia przed czytelnikiem ciekawe pytanie: gdzie kończy się Austen, którą znamy z zachowanych świadectw, a zaczyna Jane wyobrażona przez autorkę? Chciałabym jednak czasem wyraźniej widzieć granicę między biograficznym faktem a literackim pomysłem.
Nie wszystko podczas lektury układa się równie dobrze. Choć rozdziały opatrzono datami i nazwami miejscowości, nie następują po sobie chronologicznie. Taki układ wymaga uwagi, zwłaszcza że niektóre wydarzenia pozostają bez wystarczającego wyjaśnienia. Bywa, że zanim ponownie wciągniemy się w historię, musimy najpierw ustalić, w którym momencie życia Jane jesteśmy.
Mimo to „Jane Austen. Miłość, która stała się literaturą” uważam za bardzo udaną lekturę. Bell pisze przystępnie i potrafi zainteresować losem osoby, o której sukcesie czytelnik przecież wie od początku. Najciekawsze okazuje się więc nie to, czy Jane wyda swoje powieści, lecz jak dochodzi do chwili, w której może powiedzieć o sobie: jestem pisarką. Książkę polecam wielbicielom Austen i miłośnikom powieści biograficznych.
