Co zamiast klimatyzacji, czyli dawne sposoby na upały

opublikowano: 2026-07-29, 19:46
wszelkie prawa zastrzeżone
Kiedy słupek rtęci w termometrze przekracza 30 stopni, zaczynamy szukać sposóbow na ochłodę i obniżenie temperatury otoczenia. Jednym z wynalazków, który ułatwia egzystencję w czasie upałów jest klimatyzacja. Bardzo szybko zmieniła nasze wyobrażenie o komforcie. Co jednak stosowano dawniej? Jakie znano sposoby na radzenie sobie z upałami?
reklama
Dzieci przy hydrancie szukają ochłody podczas fali upałów, lipiec 1928 r.

W odpowiedzi na gwałtownie rosnącą temperaturę włączamy dziś klimatyzację lub wentylatory. Jednakże przez tysiące lat ludzie musieli radzić sobie z upałem inaczej. Pozbawieni prądu, wentylatorów, sprężarek i sztucznie chłodzonych wnętrz, także skutecznie walczyli z falą upałów. Stosowano wiele rozwiązań - rozpoczynając od sadzenia wokół domostw roślin i drzew dających cień poprzez wieszanie wilgotnych materiałów w pomieszczeniach czy umiejętnie projektowanie budynków o grubych murach, a skończywszy na wprowadzeniu odpowiedniego rytmu dnia i diety. 

Nasi przodkowie radzili sobie z upałami w sposób często zaskakująco skuteczny. Co więcej, wiele z tych zapomnianych rozwiązań opiera się na prostych prawach fizyki i może być z powodzeniem stosowanych również dziś.

Fale upałów powracają

Ludzkość wielokrotnie zmagała się z falami upałów. Między innymi w 1911 roku odnotowano rekordowo wysokie temperatury.

Jak relacjonował redaktor „Gazety Opolskiej”: Upały. Ze wszystkich stron nadchodzą wiadomości o niebywałych upałach. W Niemczech, w Szwajcaryi, w Austro-Węgrzech i w Królestwie Polskim upały nie zmniejszają się wcale, ale nawet są coraz większe. W Królestwie Polskim, jak donoszą pisma warszawskie, w skutek upałów trawa jest tak spalona, że w wielu powiatach chło­pi na gwałt sprzedają bydło, nie mając go czem ży­wić. Wzdłuż torów kolejowych wybuchają ciągle pożary, gdyż trawa, spalona słońcem, zajmuje się od lada iskierki z lokomotywy. W kilkunastu miej­scach od iskier lokomotywy popaliły się zboża. Pod Pruszkowem koło Warszawy spaliło się w ten spo­sób kilka kop żyta. Przedwczorajszy dzień (środa) - według doniesień telegraficznych - był w Wie­dniu, Pradze, Grazu i Zurychu najgorętszym w obecnem lecie. Temperatura doszła tam wczoraj od 50 do 55 stopni Cels. Liczba nieszczęśliwych wypadków z powodu upałów wzrasta.
- „Gazeta Opolska”, 1911, R. 23 [właśc. 22], nr 88.

Grube mury i małe okna – fundament chłodu

Najstarszym i najskuteczniejszym sposobem na ochronę przed upałami była... odpowiednia architektura. Dawni budowniczowie projektowali poszczególne obiekty także z myślą o komforcie termicznym. W miejscowościach położonych w strefie cieplego klimatu stosowano grube mury, które nagrzewają się powoli. W dzień zatrzymują część ciepła na zewnątrz, a nocą stopniowo je oddają. Podobnie działały domy z gliny, suszonej cegły i ubitej ziemi w krajach gorących. Materiał nie był przypadkowy, ponieważ miał współpracować z klimatem.

reklama

Dodatkowo, projektując miasta planowano wąskie uliczki, a budynki stawiano blisko siebie, co ograniczało liczbę ścian wystawionych na palące promienie słońca. Dzięki temu wysokie ściany domów rzucały cień na przejścia, ograniczając nagrzewanie kamienia i powietrza. Stosowano również arkady, podcienia, płócienne zadaszenia, okiennice i drewniane przesłony. Okiennice stosowano zwłaszcza w krajach południowych, gdzie do dziś są popularne. Co więcej, w Indiach, w świecie islamu czy w krajach południowej Europy okna często chroniono kratownicami, żaluzjami i ażurowymi osłonami, które wpuszczały powietrze, ale zatrzymywały część promieni słonecznych. Dom miał przetrwać najgorętsze godziny jako zacieniona, odcięta od słońca przestrzeń. Wietrzono dopiero nocą, nad ranem lub późnym wieczorem, kiedy powietrze było chłodniejsze.

Starożytni Rzymianie wprowadzili jeszcze jedno udogodnienie. Projektowali domy wokół centralnego dziedzińca z basenem zbierającym wodę deszczową, która następnie trafiała do podziemnego zbiornika. Woda działała jak naturalny bufor termiczny, ponieważ nagrzewała się wolniej niż powietrze, stabilizując temperaturę wewnątrz budynku. Domy z wewnętrznym dziedzińcem znane w starożytności później rozwijano w świecie śródziemnomorskim, islamskim, perskim i hiszpańskim. Do tego dochodziły wysokie sufity, które zapewniały naturalną cyrkulację powietrza.

Piwnice i ziemianki

W Europie piwnice służyły przede wszystkim do przechowywania żywności, wina, piwa i warzyw. Ale były też przestrzeniami, w których można było znaleźć ulgę podczas upałów. Podobną funkcję pełniły kamienne partery starych domów, sklepione pomieszczenia gospodarcze czy chłodne klasztorne korytarze.

Wieże wiatrowe, czyli starożytna klimatyzacja bez prądu

Jednym z najbardziej pomysłowych wynalazków starożytności były perskie badgiry, czyli „wieże wiatrowe”. Tak właśnie wyglądała klimatyzacja sprzed 2000 lat w irańskim Yazd. Te wysokie, przypominające kominy konstrukcje umieszczano na dachach budynków w Iranie, Egipcie i innych krajach Bliskiego Wschodu. Miały za zadanie wychwytywać nawet najsłabszy podmuch wiatru i kierować go do wnętrza. Powietrze przepływało kanałami często nad zbiornikami z wodą lub fontannami, co dodatkowo je schładzało przed rozprowadzeniem po pomieszczeniach. W efekcie starożytni Persowie potrafili w ten sposób obniżyć temperaturę wewnątrz budynków nawet o 10 stopni Celsjusza. 

reklama

Mokre maty i parowanie, czyli naturalne chłodzenie

W starożytnym Egipcie popularnym sposobem na schładzanie pomieszczeń było zawieszanie mokrych mat trzcinowych w otworach okiennych i drzwiowych. Gdy woda parowała, pochłaniała ciepło z otoczenia, obniżając temperaturę wewnątrz. Ten prosty mechanizm, obecnie określany mianem chłodzenia wyparnego lub ewaporacyjnego, nadal jest stosowany w wielu gorących krajach. W Polsce w czasach przedklimatyzacyjnych również korzystano z podobnych trików: zasłaniano okna mokrymi prześcieradłami, zraszano podłogi wodą czy przykładano wilgotny ręcznik do karku.

Wachlarze - modne i funkcjonalne dodatki

Wachlarz to jeden z najprostszych i skutecznych wynalazków zapewniających odrobinę chwilowej ochłody. Traktowany bywa jako dodatek do stylizacji, ale pełni też ważne zadanie podczas upałów. Znano go zarówno w Chinach, Japonii, Indiach, na Bliskim Wschodzie, jak i w Europie. Był przedmiotem praktycznym, ale też eleganckim, ceremonialnym i społecznym. W Indiach popularne były tzw. punkah. Były to wielkie płócienne lub drewniane wachlarze zawieszone pod sufitem, obsługiwane przez służących.

Yakhchāl w Iranie.

Yakhchāl, czyli starożytne lodówki na pustyni

Persowie stosowali natomiast yakhchāle, czyli kopulaste budowle, które służyły jako... starożytne lodówki. Te imponujące konstrukcje, sięgające nawet 18 metrów wysokości, z podziemnym zbiornikiem o pojemności do 5 tysięcy metrów sześciennych, umożliwiały przechowywanie, a nawet produkcję lodu. Grube ściany izolowały wnętrze przed dziennym upałem, a nocą, gdy temperatura gwałtownie spadała, woda zamarzała. Lód można było przechowywać przez całe lato. I to wszystko bez użycia jakiegokolwiek paliwa, a wyłącznie dzięki sprytnemu wykorzystaniu powietrza, ziemi i wody.

reklama

To jednak nie wszystko, ponieważ Persowie korzystali też z qanatów, czyli z podziemnych kanałów, którymi płynęła chłodna woda. System ten łączył podziemne tunele, cysterny magazynujące wodę oraz łapacze wiatru. W połączeniu z efektem Bernoulliego tworzył wydajny system wentylacji i chłodzenia. Dzięki temu możliwe było nawet przechowywanie lodu przez cały rok.

Lniane ubrania, poranny rytm życia, siesta i dieta

Nasi przodkowie dostosowywali swoje życie do rytmu przyrody. Efektem tego jest chociażby stosowanie odpowiedniego nazewnictwa jak w przypadku nazw miesięcy w języku polskim. To w nich bowiem zapisano tradycyjny rytm życia społeczeństwa agrarnego. Miesiące takie jak kwiecień, lipiec, sierpień czy wrzesień jasno nawiązują do natury czy wykonywanych w danym okresie prac. Podobnie było z upałami. Do nich także należało się odpowiednio dostosować. 

Pracę zaczynano o świcie, by uniknąć najgorętszych godzin dnia. Najcięższe prace wykonywano wcześnie rano albo późnym popołudniem, a w południe, gdy słońce było najwyżej, ograniczano aktywność i odpoczywano w cieniu. Popularna była więc siesta.

Podstawą ubioru były naturalne tkaniny, które ułatwiały cyrkulację powietrza. Noszono luźne ubrania wykonane z lnu, który ceniono za jego przewiewność. 

Redaktor „Nowin Codziennych”  radził: Najlepszem zabezpieczeniem przeciw takim ewen­tualnościom (udarów cieplnych - przyp. red.) jest noszenie odpowiedniej odzieży. Porażenie nie następuje, jeżeli urządzenia ochładzające, któremi rozporządza ludzkie ciało, są w stanie wykonywać normalne swoje funkcje. Najważniejszem z tych urzą­dzeń jest skóra, która przez wydzielanie potu odbiera ciało zbyteczne ciepło. Jeżeli powietrze jest bardzo wilgotne i nie może zupełnie albo też w wystarczającej mierze przejmować wilgoci, to wówczas nie następuje parowanie i z ciała ludzkiego nie jest odprowadzona nad­mierna ilość ciepła. Przeważnie normalnemu parowaniu ciała staje na przeszkodzie nie przewiewne ubranie, kiem bowiem letnie musi być przewiewne.
- „Nowiny Codzienne”, 1926, R. 16, nr 178.
reklama

Ważny był także wybór odpowiedniej kolorystyki ubrania. Jak wskazywano: 

To samo dotyczy i ubrania wierzchniego. Winno ono być nie tylko o ile możności przewiewne, lecz także jasne i lekkie, gdyż im jaśniejszy jest materiał tem bardziej nadaje się do odbi­jania promieni słonecznych.
- „Nowiny Codzienne”, 1926, R. 16, nr 178.

Doradzano także unikania udziału w dni upalne w „wielkich zgromadzeniach i przebywania w źle przewietrza­nych lokalach”, a także zalecano ograniczenie „pobytu na asfaltowanych ulicach w wielkich miastach, gdzie upały sil­niej dają się odczuwać wskutek utrudnionego dopływu powietrza przez wysokie doimy”.

W 1911 roku, kiedy fala potężnych ogarnęła Amerykę, relacjonowano:

Ulice są opustoszałe. Asfalt jest zupełnie roz­miękły, rozpalony bruk piecze w podeszwy, a kilku­minutowa droga często kończy się porażeniem słonecznem. We wszystkich biurach obcemu przed­stawia się dziwny widok. Wielkie wachlarze, poru­szane szybko prądem elektrycznym, wywołują wir powietrzny, który nieco chłodzi. Urzędnicy i urzę­dniczki ubrani są w najkonieczniejsze rzeczy i piją nieustannie wodę z lodem. W każdym lokalu stoi duży kubek, napełniony strasznie złą wodę nowojorską, w której pływa ka­wał lodu Naokoło kubka stoją urzędnicy, woźni, posługacze i piją olbrzymie ilości zimnego płynu, ażeby go z organizmu wydalić pod postacią potu. W południe tłumy dążą do restauracyi, kawiarń i aptek, żądając lodów, wody słodowej, mrożonych napojów.
- „Gazeta Opolska”, 1911, R. 23 [właśc. 22], nr 80.

W takich warunkach niezwykle istotna jest odpowiednia dieta. 

Redaktor Nowin Codziennych" 8 sierpnia 1926 roku 1926 roku radził: Obok ubrania ważnem jest także dobieranie odpowiednich pokarmów i napojów. Lekki posiłek w możli­wie niewielkich ilościach, jest zalecenia godnym. Mięso i słonina nie są w czasie upałów zalecane, a alkohol jest nadzwyczaj szkodliwy. Zimna kawa lub herbata są wy­bornymi środkami, gaszącymi pragnienie bez wyrządzę nie organizmowi szkody i bez zmniejszania odporności ciała na upał. Głównem pożywieniem w upalne dni po­winny być świeże owoce.
- Człowiek a upały [w:] „Nowiny Codzienne”, 1926, R. 16, nr 178.

Wskazywano zatem na wstrzęmięliwość w jedzeniu i unikanie picia alkoholu.

reklama

Zielone oazy

Rzymianie z kolei doskonale zdawali sobie sprawę z roli zieleni w walce z upałami. Otaczali swoje domy ogrodami, które nie tylko dawały cień, ale także obniżały temperaturę otoczenia poprzez parowanie wody z liści. Patrząc na współczesne zabetonowane miasta i miejskie wyspy ciepła, zapomnieliśmy o dziedzictwie i mądrości przodków.

Roślinność traktowano jako naturalne regulatory temperatury. W pałacach, klasztorach i domach bogatszych mieszkańców na całym świecie tworzono dziedzińce z roślinnością, ogrody z fontannami, altany i pergole obrośnięte winoroślą. Zielone przestrzenie działały jak naturalne „chłodnice” miasta.

Obecnie, aby walczyć z upałami, można zacieniać okna w ciągu dnia i wietrzyć mieszkania nocą. Stosować rolety i żaluzje, które ograniczają nagrzewanie wnętrz. Zamiast polegać wyłącznie na klimatyzacji, warto sięgnąć po sprawdzone przez wieki metody: mokre ręczniki przed wentylatorem, zasłanianie okien jasnymi tkaninami, a przede wszystkim – sadzić zieleń wokół domów.

Źródła:

  •   D. Bouscaren, Long before electricity, wind catchers of Persia kept residents cool. Climate-conscious architects are taking notes [w:] „The World”, odczyt w dn. 27.07.2026 r. 
  • M. Mahdavinejad, K. Javanrudi, Assessment of Ancient Fridges: A Sustainable Method to Storage Ice in Hot-Arid Climates [w:] „Asian Culture and History” Vol. 4, No. 2; July 2012.
  • S. Manshour, S. Lehmann, A Systematic Review of Passive Cooling Strategies Integrating Traditional Wisdom and Modern Innovations for Sustainable Development in Arid Urban Environments [eonline:] www.arxiv.org, odczyt w dn. 27.07.2026 r.
  • S. Ramadan, Air Conditioners of Ancient Times [online:] www.bibalex.org, odczyt w dn. 27.07.2026 r.
  • www.klimatyzacja.pl,
  • „Nowiny Codzienne”, 1926, R. 16, nr 178.
  • „Gazeta Opolska”, 1911, R. 23 [właśc. 22], nr 80.
  • „Gazeta Opolska”, 1911, R. 23 [właśc. 22], nr 88.

Polecamy e-book Anny Wójciuk „Jak świętowali nasi przodkowie? Zapomniane tradycje i zwyczaje”:

Anna Wójciuk
„Jak świętowali nasi przodkowie? Zapomniane tradycje i zwyczaje”
cena:
19,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
208
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-81-5
reklama
Komentarze
o autorze
Magdalena Mikrut-Majeranek
Doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca, historyk i dziennikarz. Autorka książki "Henryk Konwiński. Historia tańcem pisana" (2022), monografii "Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu" (2015) oraz współautorka książek "Miasto jako wielowymiarowy przedmiot badań" oraz "Polityka senioralna w jednostkach samorządu terytorialnego", a także licznych artykułów naukowych. Miłośniczka teatru tańca współczesnego i dobrej literatury. Zastępca redaktora naczelnego portalu Histmag.org.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone