Karol Jaroszyński. Kim był najbogatszy Polak w historii?
Karol Jaroszyński urodził się 13 grudnia 1878 (lub 1877) roku w Kijowie w polskiej rodzinie związanej z Kresami od kilkuset lat. Był najmłodszym z ośmiorga dzieci Józefa Klemensa i Karoliny z domu Drzewieckiej. Jaroszyńscy posiadali rozległe ziemie i umiejętnie zarządzali swoim majątkiem co najmniej od XVIII wieku. Józef Jaroszyński, ojciec Karola, był właścicielem licznych cukrowni na Podolu, a także – mając zgodę cara na zakup polskich majątków – wielu nieruchomości. Wspomniana zgoda stała się dla biografów jego syna przedmiotem spekulacji na temat relacji Józefa z zaborcą. Źródła nie pozwalają jednak na jednoznaczną ocenę przywileju, z jakim spotkał się ojciec Karola. Z pewnością stworzyło to solidne fundamenty do budowy finansowego imperium przyszłego krezusa.
Karol Jaroszyński – średni uczeń, zdolny przedsiębiorca
Choć zaplecze finansowe pozwalało młodemu Karolowi na zdobycie dowolnego wykształcenia, to nie można tego samego powiedzieć o jego zaangażowaniu w naukę. Ukończył on trzy klasy gimnazjum w Kijowie oraz Szkołę Realną w Moskwie – na świadectwie mógł pochwalić się celującą oceną z języka francuskiego i dobrą m.in. z matematyki czy ekonomii. Nie ukończył żadnych studiów na poziomie szkoły wyższej. Po zakończeniu edukacji Jaroszyński odbył roczną służbę w wojsku, po której zajął się już prowadzeniem interesów.
Karol Jaroszyński odziedziczył ogromny majątek – dwie cukrownie, rafineria cukru, kamieniołom oraz cztery posiadłości ziemskie zapewniały mu ogromne dochody. Mimo że doskonale odnalazł się w roli sprawnego przedsiębiorcy, który umiejętnie zarządzał firmami i majątkiem, to błędy młodości omal nie doprowadziły go do bankructwa. Wszystko ze względu na zamiłowanie do hazardu. Według najczęściej przytaczanych relacji Jaroszyński miał w Monte Carlo przegrać niemal cały odziedziczony majątek. Z problemów finansowych wyciągnął go wówczas jego starszy brat, Józef.
Wydawało się, że doświadczenie to powinno skłonić go do większej ostrożności. Stało się jednak inaczej, Karol ponownie udał się do Monte Carlo. Tym razem jednak szczęście mu sprzyjało. Do tego stopnia, że niepokorny młokos wygrał podczas gry w ruletkę niewyobrażalne pieniądze – źródła wspominają o dwóch milionach franków lub jednym milionie rubli, co w przeliczeniu na wartość złota dawało równowartość ponad 770 kilogramów tego metalu (wg ówczesnego parytetu).
Wygranej w Monte Carlo Jaroszyński nie roztrwonił. Zamiast dalej liczyć na szczęście, pomnożył fortunę dzięki zdolnemu gospodarowaniu kapitałem. I tu wykazywał się pewną skłonnością do ryzyka inwestycyjnego, które jednak się opłaciło. Jego strategię dobrze podsumował Franciszek Wasyl:
„Był to sukces oparty na sprytnie pomyślanej kombinacji zaciągania kredytu i inwestowania w podmiot udzielający tego kredytu. W konsekwencji prowadziło to do sytuacji, w której kredytobiorca stawał się równocześnie właścicielem własnego zobowiązania.”
Co posiadał Jaroszyński?
Jaroszyński budował w ten sposób prawdziwe finansowe imperium. Z łatwością tworzył też nowe możliwości inwestycyjne, nawiązując wiele znajomości. Jego styl bycia z pewnością ułatwiał prowadzenie biznesu. Z naturalnym wdziękiem nawiązywał cenne znajomości, co przekładało się na kolejne perspektywy inwestycyjne m.in. w Rosji. Według niektórych autorów w czasie największych sukcesów inwestycyjnych Jaroszyński zgromadził majątek, który nawet pięciokrotnie przewyższał portfel obecnie najbogatszych Polaków.
Karol Jaroszyński zgromadził ogromny i zdywersyfikowany majątek. Pierwsze samodzielne kroki stawiał w przemyśle cukrowniczym. Nie powinno więc dziwić, że posiadał ponad 50 cukrowni i rafinerii cukru. Oprócz tego był właścicielem akcji kilkunastu banków (w niektórych przypadkach ponad 90%), a także kopalni, cegielni, hoteli, zakładów przemysłowych produkujących tkaniny, cement czy maszyny.
Był właścicielem licznych nieruchomości zlokalizowanych w różnych częściach Europy. W samym Petersburgu był to jeden pałac i cztery domy, kolejne domy i wille nabył w Odessie, a także na południowym wybrzeżu Francji oraz pod prestiżowym adresem 7 Berkeley St. w Londynie, zaledwie 10 minut pieszo od Pałacu Buckingham.
Polecamy e-book Mateusza Będkowskiego pt. „Polacy na krańcach świata XX wiek. Część 2”:
Powyżej zestawiono tylko najczęściej powtarzane i zweryfikowane dobra Jaroszyńskiego. Niektóre źródła wspominają o jeszcze kilku(nastu?) fabrykach, kamienicach i domach. Część biografów Jaroszyńskiego wskazuje, że posiadał on równowartość współczesnych 200 miliardów złotych. Trzeba przy tym pamiętać, że takie przeliczenia, nawet uwzględniające inflację, zawsze będą bardzo nieprecyzyjne.
Rewolucja bolszewicka i status Jaroszyńskiego w II RP
Można spekulować, jakie byłyby dalsze losy fortuny Jaroszyńskiego, gdyby nie rewolucja bolszewicka. Majątek polskiego przedsiębiorcy powiązany był ściśle z kapitalistycznym rynkiem carskiej Rosji. Po przejęciu władzy w Rosji przez bolszewików, finansowe imperium Polaka się załamało. Od 1917 roku utracił on nie tylko znaczną część majątku, wpływów, ale też poczucie bezpieczeństwa. Rewolucja przyniosła kres porządkowi świata, którego częścią była ówczesna Rosja. Sytuacja była bardzo niestabilna, rewolucjoniści nie tylko doprowadzili do nacjonalizacji banków i zajęcia dóbr nieruchomych, ale pragnęli też dopaść tych, których uważali za wrogów ludu. Polak zaś uosabiał wszystko to, przeciwko czemu się opowiadali. Planowano aresztowanie przedsiębiorcy, który zdołał jednak opuścić niebezpieczne tereny i najpierw dotarł do Kijowa i Odessy, a potem do Francji. Nad Sekwaną próbował ratować swoje finansowe imperium, choć brak odpowiednich dokumentów utrudniał mu dostęp do własnych pieniędzy. Wciąż dawała o sobie znać żyłka hazardzisty – Jaroszyński inwestował bowiem ogromne pieniądze w Rosji, której przyszłość była wówczas bardzo niepewna.
W czasie rewolucji bolszewickiej skutecznie wykorzystywał swoje kontakty, by ratować i spieniężać majątek, unikać aresztowania, a nawet wywierać naciski na europejskie elity. Pisał m.in. do Winstona Churchilla, ówczesnego ministra wojny Wielkiej Brytanii. Był to jednak trudny i niezbyt udany okres w karierze Jaroszyńskiego.
W 1920 roku dotarł on do Polski. Nie sposób odmówić mu wówczas pewnej misyjności. Jaroszyński należał do grona osób doradzających Piłsudskiemu w sprawach gospodarczych. Wioletta Woś wskazuje, że dążył do budowy mocnej, opartej na polskim kapitale gospodarki, a jego pomysły wprost określa mianem wizjonerskich. W latach 1921-1923 Karol Jaroszyński był dyrektorem Banku Rosyjsko-Polskiego SA w Warszawie oraz prezesem stołecznego Banku Zjednoczonych Przemysłowców SA. Po trzech latach od przyjazdu do Warszawy Jaroszyński okazał się bankrutem – bank emisyjny odmówił udzielenia mu kredytu. Polak zdecydował się na wyjazd do Rzymu, gdzie spędził kilka lat. Już w 1926 roku powrócił do ojczyzny.
Filantrop i patriota
Jego działalność po powrocie do kraju miała przede wszystkim charakter społeczny. Jaroszyński jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości wspierał rodaków finansowo – utrzymywał młodzież, finansował zakupy do polskich bibliotek, a nawet fundował większe przedsięwzięcia takie jak Dom Młodzieży Polskiej w Petersburgu.
Nie da się jednak ukryć, że największym jego projektem filantropijnym było sfinansowanie powstania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Odpowiadając na inicjatywę utworzenia prywatnej, katolickiej uczelni w Polsce, która wyszła od ks. Idziego Radziszewskiego z Petersburga, Jaroszyński podjął się zobowiązania do wsparcia tego pomysłu. W ciągu kilku lat, mimo pogarszającej się sytuacji finansowej, zdołał przekazać znaczne środki w kilku walutach europejskich. Darowizny te były kluczowe dla powstania uniwersytetu w Lublinie.
Schyłek życia Karola Jaroszyńskiego jest zaskakujący na tle jego niezwykłego życiorysu. Otóż mimo ogromnych koneksji, niepodważalnych zasług i wsparcia dla Polaków oraz Polski, schyłek życia przedsiębiorca spędził nie w willach i pałacach, a niewielkim mieszkaniu na warszawskim Muranowie. Nie założywszy rodziny, zmarł 8 września 1929 roku w samotności na dur brzuszny. Jak na jednego z najbogatszych przedsiębiorców swojej epoki, dał się poznać jako ktoś nad wyraz skromny i cichy, stroniący od pochwał, odznaczeń i sławy. Tak też odszedł z tego świata – po cichu. Jednak już jego pogrzeb stał się wydarzeniem, które szeroko komentowała ówczesna prasa, a i samo miejsce spoczynku – Powązki – wskazuje na wyjątkową pozycję Jaroszyńskiego za życia. Zdzisław Grocholski odnotował, że w ostatniej drodze towarzyszyli mu księża, uczeni z Lublina i niewielka grupa ludzi, rozumiejących, jaką stratą dla kraju jest jego odejście. Jego trumnę zdobić miała „powódź kwiatów”.
Zapisz się za darmo do naszego cotygodniowego newslettera!
Bibliografia:
Źródła:
Z. Grocholski, Ś.p. Karol Jaroszyński (Wspomnienie pośmiertne), Kurjer Warszawski, nr 256, 18 września 1929 (wydanie popołudniowe), s. 11-12
Opracowania:
G. Karolewicz, Karol Jaroszyński (1877-1929) fundatorem pierwszego uniwersytetu w Lublinie, „Roczniki Teologiczno-Kanoniczne”, t. XXXII, z. 4, 1985, s. 27-37.
W. Morawski, Słownik historyczny bankowości polskiej do 1939 roku, Warszawa 1998.
F. Wasyl, Karol Jaroszyński (1878-1929) – europejski finansista i wizjoner z Kresów, „Krakowskie Pismo Kresowe” Rocznik 6, 2014, s. 107-148.
W. Woś, Karol Jaroszyński (1877-1929), [w:] Almanach polskiej myśli ekonomicznej XX wieku. Ludzie - działalność – idee, (red.) R. Skrzyniarz, D. Wojnarski, 2022. s. 485–98.
Netografia:
https://www.kul.pl/cieniem-bedac-cieniem-zostalem-kul-pamieta-o-karolu-jaroszynskim,art_109141.html
