Ochotnik wymyka się z piekła. Ucieczka Pileckiego

opublikowano: 2026-04-26, 21:15
wszelkie prawa zastrzeżone
W deszczową noc z 26 na 27 kwietnia ówczesny porucznik Witold Pilecki wraz z dwoma towarzyszami zbiegł z obozu Auschwitz. Po 947 dniach za drutami uznał, że jego misja dobiegła końca. Na pytanie, czy można wyjeżdżać z obozu kiedy się chce, Pilecki odparł krótko: można.
reklama
Witold Pilecki jako więzień KL Auschwitz, Oświęcim 1940

Po zakończeniu walk kampanii polskiej podporucznik kawalerii dywizyjnej Witold Pilecki przedostaje się do okupowanej Warszawy. Tam wstępuje w szeregi Tajnej Armii Polskiej – jednej z licznie powstających organizacji konspiracyjnych. 

Na początku 1940 roku TAP-em wstrząsają kolejne aresztowania wysoko postawionych konspiratorów. Wkrótce zostają oni wysłani do nowo utworzonego Konzentrationslager Auschwitz. Powstaje plan aby ktoś z „góry” Tajnej Armii przedostał się do obozu, przeprowadził rozpoznanie – w tamtym czasie niewiele jeszcze wiedziano o warunkach w Auschwitz – oraz przygotował plan odbicia więźniów, czy też ich ucieczki. 

Więzień 4859

Przyjąwszy zadanie podporucznik Pilecki, działający pod fałszywym nazwiskiem Tomasza Serafińskiego, dał się aresztować w łapance na Warszawskim Żoliborzu 19 września 1940 roku. 

Pilecki otrzymał numer obozowy 4859, czyli tzw. „niski numer”. Więźniowie z długim stażem w obozie byli w późniejszym czasie cenieni przez Niemców, a ich szanse na przeżycie bywały paradoksalnie wyższe niż u nowo przybyłych uwięzionych. 

W obozie podporucznik dał się poznać jako główny konspirator. Stworzył Związek Organizacji Wojskowej, tajną siatkę działającą za drutami. ZOW miało zajmować się bieżącą pomocą więźniom KL Auschwitz, działalnością wywiadowczą, kontaktem ze światem zewnętrznym. Docelowo planowano zbrojne powstanie w obozie, połączone z atakiem sił z zewnątrz obozu.

Brama KL Auchwitz współcześnie (fot. Chickunkrispy)

Ucieczka

Z początkiem 1943 roku w poruczniku Pileckim (jesienią 1941 roku otrzymał awans) zaczęła kiełkować decyzja o ucieczce z Oświęcimia. Powodów było kilka. Nie otrzymywał on nowych dyspozycji od przełożonych, a za coraz mniej prawdopodobne zaczął uznawać próbę zbrojnego wyzwolenia więźniów. Na domiar złego od połowy 1942 roku Niemcy zaczęli przenosić polskich więźniów z „niskimi numerami”. W takich warunkach Witold Pilecki uznał, że bardziej przyda się działając spoza obozu.

  - Siedzę tu dwa lata i siedem miesięcy. Prowadziłem tu robotę. Ostatnio nie dostawałem dalszych dyspozycji. Obecnie wywieźli niemcy najlepszy materiał, z którym pracowałem. Trzeba by było zaczynać od początku. Uważam, że dalsze siedzenie moje tutaj nie ma sensu. I dlatego wychodzę. Kpt. 159 [Stanisław Machowski] spojrzał na mnie zdziwiony i powiedział - No tak. Rozumiem Pana, lecz czy można kiedy się chce przyjeżdżać i kiedy chce wyjeżdżać z Oświęcimia? - Odpowiedziałem - Można.  
- Raporty Pileckiego

Do ucieczki Pilecki wybrał dwóch współtowarzyszy: Jana Redzeja oraz Edwarda Ciesielskiego. Sama operacja nie była tak prosta jakby kazała sądzić pewność porucznika. Uciekinierzy zdecydowali się na wyjście przez komando skierowane do pracy w piekarni. Problem w tym, że jedynie Redzej w niej pracował. Ciesielski i Pilecki musieli zorganizować sobie przeniesienie.

Plan zakładał wyjście przez masywne metalowe drzwi. A do nich konieczna była kopia klucza. Odcisk dla ślusarza został wykonany w chlebie. W ramach przygotowań zbiedzy zdobyli także cywilne ubrania, przybory do golenia, środek mający zmylić psy tropiące oraz cyjanek potasu – w razie schwytania. 

Około godziny 2:00 Pilecki wraz z towarzyszami wymknęli się z piekarni. W akompaniamencie siąpiącego deszczu poruszali się wzdłuż toru kolejowego aż do rzeki Soły. Woda w rzece – z racji na porę roku – była lodowata, toteż uciekinierzy zdecydowali się przejść ją mostem. Na szczęście nie było na nim wartownika. Jeszcze pod osłoną nocy zbiegom udało się dotrzeć nad brzeg Wisły. Pokonali ją dzięki znalezionej łódce. W kolejnych dniach Pilecki ukrywał się z pomocą kilku osób, w tym prawdziwego Tomasza Serafińskiego. W sierpniu 1943 roku Witold Pilecki powrócił do Warszawy.

Polecamy e-book Krzysztofa Rozwadowskiego pt. „Mit blitzkriegu w Polsce. Dlaczego wciąż utrwalamy niemiecką propagandę?”:

Krzysztof Rozwadowski
„Mit blitzkriegu w Polsce. Dlaczego wciąż utrwalamy niemiecką propagandę?”
cena:
16,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
155
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-82-2

Książka dostępna również jako audiobook!

Bibliografia: 

  • Adam Cyra, Rotmistrz Pilecki: ochotnik do Auschwitz (Wydawnictwo RM, 2022)
  • Teresa Kowalik, Przemysława Słowińskiego, Wielkie ucieczki Polaków (Fronda, 2022)
  • Rocznica ucieczki Witolda Pileckiego z KL Auschwitz [dostęp 26.04.2026 r.] https://instytutpileckiego.pl/pl/instytut/aktualnosci/rocznica-ucieczki-witolda-pileckiego-z-auschwitz
reklama
Komentarze
o autorze
Jan Wróbel
Student V roku historii na Uniwersytecie Warszawskim. Naukowo zajmuje się historią wojskowości i dziejami polityczno-społecznymi Polski w XX. wieku. Entuzjasta turystyki wysokogórskiej, kibic Manchesteru United i Polonii Warszawa.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone