Ścibor ze Ściborzyc. Kim był polski „król” Słowacji?

opublikowano: 2026-05-08, 08:15
wszelkie prawa zastrzeżone
Oto najwierniejszy z wiernych, polski rycerz zdobywający sławę w czasach Władysława Jagiełły. Dzięki licznym posiadłościom ziemskim, zamkom i miastom położonym na terenie dzisiejszej Słowacji niekiedy nazywany jest jej królem.
reklama
Imaginacyjny portret Ścibora ze Ściborzyc (fragment)

Ścibor ze Ściborzyc zapisał się na kartach historii jako znakomity wojownik, o którego waleczności świadczyły liczne blizny. Jego rycerskość potwierdzała z kolei główna cnota tego fachu – wierność władcy. Raz zaprzysiężony królowi Węgier nie porzucił go nawet wtedy, gdy się z nim nie zgadzał. Z polskiego przybysza, uciekiniera, imigranta – niektórzy nawet powiedzą, że zdrajcy – stał się na Węgrzech drugim człowiekiem po królu. Jako takiego znała go cała rycerska Europa. Miarą tej sławy może być fakt, że jego herb – Ostoja – znalazł się w XV-wiecznych zachodnioeuropejskich rolach herbowych – czyli pogrupowanych terytorialnie spisach herbów rycerskich z całej chrześcijańskiej Europy. Choć słowiańskie imię nastręczało zachodnim pisarzom pewne trudności w wymowie, to spisane jako her Stibor pozwalało na identyfikację rycerza jedynego w swoim rodzaju.

Ścibor ze Ściborzyc to także jeden z tych Polaków, który wyznaczył ważną cezurę w kontaktach polsko-węgierskich. Gdy pojawił się jeszcze pod koniec XIV wieku w tej naddunajskiej monarchii, Polacy stanowili w niej jedną z wielu obcych grup, pozbawionych oparcia. Kariera Ścibora i nabycie dóbr ziemskich na Węgrzech stworzyło warunki do zbudowania enklawy dla polskich rycerzy, którzy woleli zaciągnąć się na służbę u Zygmunta Luksemburczyka niż żyć w biedzie lub pod panowaniem litewskiego neofity.

Polski self-made man

O ile wielu polskich rycerzy żyjących za panowania Władysława Jagiełły w istocie uciekało na węgierski dwór, nie godząc się z panowaniem Litwina, lub bało się o swoją pozycję w Koronie, o tyle początki węgierskiej kariery Ścibora ze Ściborzyc przypadają na zupełnie inne czasy. Decyzja tego pochodzącego z Kujaw rycerza jest bowiem pokłosiem węgierskiego panowania w Polsce następcy Kazimierza Wielkiego – Ludwika Wielkiego, które wytworzyło w Polskiej historii zupełnie nową sytuację w kontaktach władcy z poddanymi. Król Ludwik nie był bowiem częstym gościem w Krakowie, zarządzanie swoim polskim królestwem pozostawił matce Elżbiecie Łokietkównie. Kraków stał się zatem miastem namiestniczym, tracąc rangę królewskiego. Aby móc liczyć na dworskie kariery, załatwić różne sprawy sądowe, prywatne lub publiczne, wielu rozsądnie myślących rycerzy zareagowało na tę zmianę w jedyny rozsądny sposób – ruszeniem na jakiś królewski dwór, na Węgry, a może i nawet dalej...

reklama

W latach 70. i 80. XIV wieku wielu polskich rycerzy w pogoni za karierą i sławą zaczęło odbywać liczne zagraniczne wędrówki – na Węgry, Czechy, do państwa Zakonu Krzyżackiego, a nawet do Francji czy królestw hiszpańskich. Ci, którzy chcieli jednak zagrzać gdzieś miejsce na stałe i liczyli na długotrwałą karierę, wybierali Węgry. Jednym z nich był młody syn wojewody gniewkowskiego i inowrocławskiego – Ścibor ze Ściborzyc. Gdy w latach 80. XIV wieku Ostojczyk pojawił się na Węgrzech, był młokosem, bez węgierskich więzów krwi czy przyjaciół wśród miejscowego rycerstwa.

Jego jedynym doświadczeniem wojennym było w latach 1378–1379 uczestnictwo w krzyżackiej rejzie na Litwie – co w owym okresie było raczej rodzajem rycerskiej turystyki niż prawdziwą kampanią wojenną. Ścibor musiał wkraść się w łaski króla. Taką okazją stały się walki, jakie Ludwik prowadził w Bułgarii i na pograniczu węgiersko-weneckim. Dzięki nim, po śmierci władcy w 1382 roku, Ścibor stał się jednym z głównych zaufanych Elżbiety Bośniaczki, żony zmarłego króla, która niezwłocznie przystąpiła do obrony praw do korony swoich córek tak na Węgrzech, jak i w Polsce. Ścibor stał się obrońcą andegaweńskich interesów w Polsce.

Rycerz król Zygmunta

Podczas walk o sukcesję w Polsce Ścibor ze Ściborzyc musiał zmierzyć się z wieloma nieprzychylnymi węgierskiej sukcesji siłami. Klęskę za klęską jego oddziałom zadawały mazowieckie wojska Siemowita IV, który chciał zostać piastowskim królem. Sytuację Ścibora uratowało dopiero pojawienie się 12-tysięcznych sił węgierskich, na czele których stanął Zygmunt Luksemburski – narzeczony królowej Węgier Marii, syn cesarza Karola IV i prawnuk Kazimierza Wielkiego. Spotkanie tych dwóch ludzi stało się brzemienne w skutkach dla nich obu. Połączyła ich przyjaźń i służba, którą niezwłocznie po pierwszym spotkaniu zaproponował Zygmunt.

Portret Zygmunta Luksemburskiego autorstwa Albrechta Dürera

Ścibor ofertę przyjął i szybko zaczął zdobywać wpływy u boku nowego pana. Już w 1386 roku był ochmistrzem dworu, co pozwalało Ściborowi na decydowanie, kto z możnych i kiedy spotka się z królem. Ambitny Polak doskonale rozumiał już wtedy, że jego własna siła zależeć będzie od siły jego monarchy. W tym celu namawiał króla do ograniczenia praw możnych. Ci widząc, do czego dąży ten „władczy Polaczek”, wymusili na Zygmuncie Luksemburskim w 1387 roku, tuż przed jego koronacją, usunięcie z rady królewskiej obcokrajowców. Król zgodził się, ale było to tylko iluzoryczne zwycięstwo wrogich Ściborowi węgierskich rycerzy. Zygmunt, nie mogąc nadawać swemu ulubieńcowi tytułów dworskich, zaczął obdarowywać go nadaniami ziemskimi.

Materiał jest fragmentem książki Marcina Sałańskiego – „Wielcy polskiego średniowiecza”. Zainteresował Cię ten fragment? Kup ebooka w naszym sklepie!

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego pt. „Wielcy polskiego średniowiecza”:

Marcin Sałański
„Wielcy polskiego średniowiecza”
cena:
Wydawca:
Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron:
71
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-09-9
reklama

Słowacki sen Ścibora

Najważniejszą z ziemskich zdobyczy Ścibora okazały się nadawane mu od 1388 roku majątki na Słowacji m.in. zamek Beckov, który stał się jego siedzibą. Dzięki kolejnym nadaniom w chwili śmierci Ścibor posiadał ponad 20 zamków, a pod jego bezpośrednim panowaniem znajdowała się cała zachodnia i środkowa Słowacja. Do dziś znajdują się tam ruiny zamków, które są symbolem polskiego panowania nad tym sąsiednim krajem i stanowić mogą nie lada turystyczną atrakcję podczas wypadów na Słowację. Słowacką władzę Ścibora uzupełniały jednak także twierdze w pogranicznych komitatach królestwa Węgier, m.in. warownie Branc, Holic i Surana niedaleko Nitry. W dokumentach Ścibor, bez wahania, określał się „panem całej rzeki Wag” i zachowywał się przy tym jak udzielny książę, na co w istocie mógł sobie pozwolić. Dzięki nadaniom ziemskim stał się najpotężniejszym możnym Węgier, a wzmacniały to nominacje Zygmunta – w latach 1389–1395 Ścibor został kolejno wojewodą preszburskim, kasztelanem trenczyńskim i wojewodą siedmiogrodzkim.

Zamek Beckov (fot. Rudo Mlich)

Słowackie panowanie Ścibora ze Ściborzyc stało się podstawą do powstania wielu legend, mitów i ludowych przekazów. Przez ludność słowacką był potocznie uznawany za króla, a jego okazały zamek w Beckovie, gdzie odbywały się liczne uczty, był tematem wielu apologetycznych opowieści. Opisywany był w nich jako człowiek o dobrym sercu, dbający o ludzi i niekiedy przebaczający im różnego rodzaju przewinienia. Na podstawie licznych legend ludowych można z kolei wywnioskować, że był władcą o równie dobrodusznym, jak i surowym obliczu. Jedna z legend mówi nawet, że miał zginąć potworną śmiercią za swoje złe czyny w stosunku do ludności – żmija miała mu zjeść oczy żywcem, a następnie wbić się w jego mózg.

Najwierniejszy z wiernych

Majątek i pozycja walnie przyczyniły się do wzmacniania samego wpływu Ścibora na decyzje podejmowane przez Zygmunta. Nie bez znaczenia były tutaj pieniądze, których Ściborowi nie brakowało, a Zygmuntowi owszem. By finansować swoje ambitne przedsięwzięcia król często zapożyczał się u swojego polskiego sługi. Ten bez mrugnięcia okiem dawał to, co król chciał i robił to, o co został poproszony. Brał udział w wojnach, co przypłacił wieloma ranami. W 1396 roku był także świadkiem wielkiej klęski zachodniego rycerstwa w bitwie pod Nikopolis z siłami tureckimi. W tej jednej z ostatnich wielkich krucjat wzięło udział rycerstwo z Węgier, Niemiec, Polski, a nawet Francji, Burgundii czy Anglii. Jednym ze strategów był Ścibor ze Ściborzyc, który chciał wciągnąć oddziały tureckie w głąb kraju. Przeważyła jednak opcja zachodniego rycerstwa, które chciało pokonać wroga na jego terytorium i potem triumfalnie ruszyć na Jerozolimę. Ostojczyk początkowo opuścił świętą armię i wyruszył do Siedmiogrodu, który obronił przed atakami sułtańskiego sojusznika, hospodara wołoskiego Włada. Tknięty przeczuciem ruszył pod Nikopolis ratować swego króla, ale gdy tam dotarł armia krzyżowa została doszczętnie rozbita, a Zygmunt salwował się ucieczką dzięki weneckim statkom. Kolejne lata stały się dla Ścibora żmudną walką o zachowanie prestiżu władcy, który poniósł sromotną klęskę, czego możni nie mogli mu wybaczyć. Węgierskich panów, najbardziej znieważało jednak, że to nie oni, a Polak gra pierwsze skrzypce w monarchii świętego Stefana.

reklama

W 1401 roku doszło do buntu węgierskich panów, którzy nawet porwali samego króla. Nie chcieli mu wyrządzić krzywdy, a jedynie wymusić postanowienie, że wszyscy obcokrajowcy zostaną odsunięci od urzędów i dóbr ziemskich. Zygmunt był gotów pójść na takie ustępstwo, ale ze Ścibora rezygnować nie chciał. Ten tymczasem zebrał wojska w Polsce i Czechach, a następnie wkroczył na Słowację, gdzie stopniowo zadawał buntownikom kolejne klęski. Ci w końcu uwolnili króla i uciekli do swoich warowni zapewniwszy sobie amnestię. Dwa lata później węgierscy możni znowu zbuntowali się przeciwko swojemu władcy i ponownie tron Zygmunta uratował niezastąpiony Ścibor ze Ściborzyc. Tym razem nie dał buntownikom żadnego powodu do radości. Z brutalną siłą gasił wszelkie oznaki nieposłuszeństwa wobec króla. Jego kampania zakończyła się bitwą pod Ludanicami, gdzie zadał klęskę wojskom głównego przywódcy rebelii – biskupowi Egeru, Tomaszowi. Ta bitwa sprawiła, że Ścibor już na długie lata zabezpieczył panowanie Zygmunta, a sam zdobył taki wpływ na państwo, że na najważniejsze urzędy mógł mianować swoich protegowanych. Najlepszym tego przykładem jest kandydatura na biskupstwo w Eger w 1407 roku bratanka Ostojczyka, Ścibora, kanonika płockiego.

Materiał jest fragmentem książki Marcina Sałańskiego – „Wielcy polskiego średniowiecza”. Zainteresował Cię ten fragment? Kup ebooka w naszym sklepie!

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego pt. „Wielcy polskiego średniowiecza”:

Marcin Sałański
„Wielcy polskiego średniowiecza”
cena:
Wydawca:
Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron:
71
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-09-9
reklama

Ścibor wobec kraju przodków

Lata spędzone w węgierskiej służbie sprawiły, że Ścibor nie wyobrażał sobie, by mógł wrócić na służbę do polskich władców. Był jednak na tyle rozumnym i racjonalnym człowiekiem, że nie chciał tracić kontaktów i wpływów w ojczyźnie. Świadczy o tym fakt, że nawet mimo wrogości miejscowej elity nie związał się z żadną węgierską panią – a tych nie brakowało. Ścibor w 1388 roku poślubił Dobrochnę, córkę polskiego wojewody kaliskiego – Sędziwoja z Szubina. Dzięki temu małżeństwu uzyskał wpływy na polskim dworze, co było o tyle ważne, że był głównym dyplomatą Zygmunta w kontaktach z Władysławem Jagiełłą. Samo małżeństwo okazało się udane, a jego owocem był syn Ścibor i dwie córki – Rachna i Jachna. Ścibor tak kochał swoją żonę, że wybłagał nawet u papieża zwolnienie jej z przestrzegania postów. Dobrochna twierdziła bowiem, że brak mięsa w diecie odbija się niekorzystnie na jej zdrowiu. Ta dość wyjątkowa prośba i akcja dyplomatyczna zakończyła się sukcesem, a sama Dobrochna przeżyła męża o sześć lat.

W większości akcji dyplomatycznych, jakie Ścibor podejmował w stosunkach polsko-węgierskich najważniejsze było dobro Zygmunta Luksemburskiego, jego własna pozycja i władza. Gdy w 1409 roku doszło do wybuchu wojny polsko-krzyżackiej, działalność Ścibora nabrała dwuznacznego charakteru. Większość polskich rycerzy walczących w Bośni dla Zygmunta, gdy dowiedziała się, że Węgry opowiadają się po stronie Krzyżaków, wróciła do Polski. Ścibor ze Ściborzyc pełnił tymczasem misję dyplomatyczną w Krakowie, a następnie w samych Prusach, której celem było uzyskanie czasu dla wojsk krzyżackich. Podczas spotkania z Jagiełłą w Wolborzu wynegocjował nawet 10-dniowy rozejm.

reklama

W tym czasie wojska zaangażowane w ten konflikt zebrały potrzebne siły, a gdy Ścibor ponownie pojawił się przed królem, ten nie pozostawił złudzeń – albo Zakon odda mu ziemię dobrzyńską, albo dojdzie do rozlewu krwi. Ścibor od Krzyżaków usłyszał odrzucenie warunków Jagiełły i mógł już tyko biernie przyglądać się wojnie. Miał w niej być tylko rozjemcą i tego samego chciał jego władca. Rychło okazało się, że Zygmunt, by móc marzyć o koronie cesarskiej musi mieć poparcie Krzyżaków..., a to może zdobyć tylko wspierając ich orężem. Niechętnie, ale w pełnej gotowości Ścibor ze Ściborzyc stanął na czele węgierskiej wyprawy na Polskę. Dwanaście węgierskich chorągwi przekroczyło jesienią 1410 roku granicę, spaliło i złupiło Stary Sącz, przedmieścia Nowego Sącza i parę wsi, a następnie wróciło na Węgry. Polska nie doznała poważnych strat, ale Zygmunt mógł chwalić się przed Krzyżakami, że wsparł ich militarnie. Ścibor okazał się jednym z tych polskich rycerzy, który nie zapomniał skąd pochodzi i nie zerwał na trwałe swoich więzi z krajem przodków. Nie mógł sprzeciwić się woli człowieka, któremu zawdzięczał tak wiele, ale jak widać nie chciał działać na niekorzyść Polski, minimalizując straty. Warto nadmienić w tym miejscu, że w walkach prowadzonych na Spiszu po obu stronach brali udział Polacy, co więcej – wielu z tych, którzy palili i grabili pod chorągwią Ścibora wróciło później do Polski, by kolejne lata działać dla jej dobra. Dla wielu z nich służba u Zygmunta była bowiem tylko okazją do wzbogacenia i zdobycia sławy rycerskiej. A gdzie taką zdobyć jak nie pod banderą słynnego Ścibora ze Ściborzyc?

Pieczęć Ścibora (udostępniono na licencji GPL: https://www.gnu.org/licenses/gpl-3.0.html)

Dziedzictwo

Ścibor zmarł w 1414 roku. Wydarzenia, które nastąpiły później pokazały, że Zygmunt wspierał tego ambitnego Polaka tylko ze względu na sympatię do niego i wiarę w jego umiejętności. Wierność, jaką okazał Ścibor nie miała z tym nic wspólnego, bowiem tej samej cnoty Zygmunt nie okazał Ściborowi, a właściwie jego rodzinie. Wprawdzie syn odziedziczył dobra swojego ojca, ale zarówno król jak i możni pilnowali, by nie wyrósł na potężnego rywala. Odsuwali go w efekcie od godności i misji politycznych, które mogłyby pozwolić mu się wzbogacić.

Po jego śmierci w 1434 roku prawo do dziedzictwa zgłosił stryjeczny brat – Mikołaj Szarlejski. Panowie węgierscy odsunęli go jednak od dziedziczenia, twierdząc, że zdradził króla Węgier, popierając Zygmunta Korybutowicza, sojusznika wrogów Zygmunta, czyli czeskich husytów. Dla Polski taki obrót sprawy okazał się jednak zbawienny. Mikołaj wrócił bowiem do ojczyzny i podczas wojny trzynastoletniej z Zakonem walnie przyczyniał się do odzyskania Pomorza Gdańskiego przez monarchię Jagiellonów.

Materiał jest fragmentem książki Marcina Sałańskiego – „Wielcy polskiego średniowiecza”. Zainteresował Cię ten fragment? Kup ebooka w naszym sklepie!

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego pt. „Wielcy polskiego średniowiecza”:

Marcin Sałański
„Wielcy polskiego średniowiecza”
cena:
Wydawca:
Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron:
71
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-09-9
reklama
Komentarze
o autorze
Marcin Sałański
Historyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny, wieloletni współpracownik Histmag.org, autor popularnych e-booków. Współpracował m.in. z portalem Historia i Media, Wydawnictwem Bellona i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Był również członkiem redakcji kwartalnika „Teka Historyka”. Interesuje się historią średniowiecza, dziejami gospodarczymi, popularyzacją historii i rekonstrukcją historyczną.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone