Wielka Wojna z Emu, czyli jak Australijczycy przegrali bitwę z ptakami

opublikowano: 2026-03-05, 07:51
wszelkie prawa zastrzeżone
Czy można sobie wyobrazić bardziej kuriozalny scenariusz? Nowożytne państwo, dysponujące nowoczesną jak na swoje czasy technologią wojskową, wysyła armię z karabinami maszynowymi, by rozprawić się ze stadem niszczących uprawy ptaków. Wkrótce potem, ku konsternacji generałów i rozbawieniu całego świata, ta sama armia musia uznać wyższość skrzydlatego przeciwnika i wrócić do koszar z niczym...
reklama
Ugór wywołany przez emu (Pickering Brook Heritage) i mężczyzna trzymający emu zabitego przez australijskich żołnierzy (The Land Newspaper).

Zobacz także:

To nie jest scenariusz filmu science-fiction ani surrealistycznej komedii. To „Wielka Wojna z Emu”, jeden z najbardziej absurdalnych, a zarazem pouczających epizodów w historii wojskowości i relacji człowieka z naturą.  Do wydarzanie doszło na przełomie listopada i grudnia 1932 roku w Australii Zachodniej. Operacja ta, będąca próbą zbrojnego zarządzania populacją dzikich zwierząt, stanowiła odpowiedź rządu australijskiego na kryzys rolniczy wywołany przez masową migrację ptaków nielotnych na tereny uprawne. 

Zarządzanie konfliktami na linii człowiek-środowisko nierzadko wymaga interwencji państwowej. Przypadek australijski jest jednak precedensem, w którym do rozwiązania problemu o charakterze ekologiczno-rolniczym zaangażowano regularne siły zbrojne. Jak do tego doszło? Otóż, po zakończeniu I wojny światowej rząd australijski zainicjował program osadniczy (tzw. Soldier Settlement Scheme), w ramach którego weterani wojenni otrzymywali grunty rolne na obrzeżach Australii Zachodniej, głównie z przeznaczeniem pod uprawę pszenicy.

Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planem. Wybuch Wielkiego Kryzysu w 1929 roku spowodował drastyczny spadek cen skupu zbóż. Sytuację farmerów pogorszyła naturalna, coroczna migracja około 20 000 emu, które po sezonie lęgowym w głębi lądu przemieszczały się w stronę wybrzeża w poszukiwaniu wody i pożywienia. Oczyszczone i nawodnione tereny uprawne stanowiły dla ptaków idealne siedlisko. Emu nie tylko niszczyły plony, ale także tratowały ogrodzenia, otwierając drogę królikom, czyli kolejnemu inwazyjnemu gatunkowi dewastującemu uprawy.

Minister obrony, sir George Pearce, nakazał armii wybicie populacji emu.

Zdesperowani farmerzy, z których wielu posiadało doświadczenie wojskowe, zorganizowali delegację do Ministra Obrony, Sir George'a Pearce'a. Zamiast apelować do ministerstwa rolnictwa, rolnicy poprosili o przydział broni maszynowej, z którą byli zaznajomieni z czasów wojny. Pearce przystał na propozycję, argumentując to możliwością przeprowadzenia dobrych ćwiczeń strzeleckich dla wojska oraz chęcią zademonstrowania wsparcia rządu dla zubożałych rolników.

Do operacji wyznaczono niewielki oddział pod dowództwem majora G.P.W. Meredith'a z Siódmej Baterii Królewskiej Artylerii Australijskiej. Zespół został wyposażony w dwa karabiny maszynowe Lewis, 10 000 sztuk amunicji oraz pojazdy transportowe zapewnione przez lokalnych rolników (którzy również fundowali wyżywienie żołnierzy i koszty amunicji).

reklama

Przebieg działań operacyjnych

Działania zbrojne, zaplanowane początkowo na październik 1932 roku, opóźniły się z powodu ulewnych deszczy, które rozproszyły populację ptaków. Właściwa kampania rozpoczęła się 2 listopada w rejonie Campion i przebiegała w dwóch fazach. Pierwsza z nich przebiegała w dniach od 2 do 8 listopada 1932 roku. Początkowo wojsko próbowało zagonić w jedno miejsce stado liczące około 50 ptaków. Ptaki zareagowały natychmiastowym rozproszeniem, co uniemożliwiło skuteczny ostrzał. Stracono minimalną liczbę osobników. Następnie wojskowi urządzili zasadzkę przy zaporze wodnej. Zlokalizowano stado liczące niemal 1000 ptaków. Plan ten także spalił na panewca, a akcja zakończyła się fiaskiem, ponieważ karabin maszynowy zaciął się po oddaniu zaledwie kilkunastu strzałów. Ptaki uciekły, zanim zdążono naprawić broń. Później major Meredith nakazał zamontowanie karabinu na ciężarówce. Próba ta również zakończyła się niepowodzeniem. Pojazd nie był w stanie dogonić ptaków na nierównym terenie, a wstrząsy uniemożliwiały celowanie.

Do 8 listopada zużyto 2500 sztuk amunicji, a szacowana liczba zabitych ptaków wahała się od 50 do 200. W obliczu negatywnych relacji prasowych i kpin opinii publicznej, Minister Pearce nakazał wycofanie wojsk.

Druga faza operacji miała miejsce od 12 listopada do 19 grudnia 1932 roku. W związku z ponownymi próśbami rolników, wspartych przez premiera Australii Zachodniej, operację wznowiono. Kolejna odsłona zmagań wojska z emu przyniosła nieco lepsze rezultaty taktyczne. Pomimo tego, po zużyciu blisko 9860 sztuk amunicji, raportowano zlikwidowanie 986 ptaków (około 10 pocisków na jednego ptaka). Choć Meredith twierdził, że kolejne 2500 sztuk padło z powodu ran, w skali 20-tysięcznej populacji wpływ operacji na zminimalizowanie szkód rolniczych był marginalny.

Kto wygrał wojnę?

„Wielka wojna emu” przeszła do historii jako synonim militarnego fiaska i triumfu natury nad ludzką arogancją. Stanowi klasyczny przykład nieadekwatności metod militarnych w zarządzaniu populacjami dzikich zwierząt. Zamiast kontynuować kosztowne i nieefektywne interwencje zbrojne, w późniejszych latach (1934, 1943 i 1948) rząd australijski odmówił wysłania wojska.

Zamiast tego powrócono do systemu nagród (bounty system), w ramach którego rolnicy otrzymywali wynagrodzenie za odstrzał ptaków we własnym zakresie. Rozwiązanie to okazało się wysoce skuteczne. Jedynie w 1934 roku w ciągu zaledwie sześciu miesięcy wypłacono nagrody za ponad 57 000 zabitych ptaków. Jednak w powszechnej świadomości to właśnie emu pozostały niekwestionowanymi zwycięzcami. Wydarzenie z 1932 roku pozostaje jednak do dziś istotnym studium przypadku z zakresu historii środowiskowej, ilustrującym skutki nieprzemyślanej ingerencji w lokalne ekosystemy w połączeniu z kryzysem gospodarczym.

Źródła:

Polecamy e-book Anny Wójciuk „Jak świętowali nasi przodkowie? Zapomniane tradycje i zwyczaje”:

Anna Wójciuk
„Jak świętowali nasi przodkowie? Zapomniane tradycje i zwyczaje”
cena:
19,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
208
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-81-5
reklama
Komentarze
o autorze
Mikołaj Szczerbiński
Absolwent historii specjalizujący się w dziejach XX wieku.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone