Czy ludzkość zmieniła klimat już dwieście lat temu?

opublikowano: 2026-04-29, 09:58
wszelkie prawa zastrzeżone
Jak „rok bez lata” i gigantyczna erupcja wulkanu Tambora w Indonezji doprowadziły do narodzin Frankensteina, fali głodu w Europie i masowych migracji do Nowego Świata?
reklama

Ten tekst jest fragmentem książki Petera Frankopana „Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia”.

Jarmark na zamarzniętej Tamizie, 1814 rok
Wszędzie mgła. Mgła w górze rzeki, toczącej tam wody pośród zielonych łąk i wysepek. Mgła w dole rzeki, która omywa tam nabrzeża portowe i przycumowane okręty, i wszelkiego rodzaju śmiecie wyrzucane przez wielkie i brudne miasto.
- Charles Dickens, Samotnia, przeł. J.T. Dehnel

Eksploracja nowo odkrytych części świata skłoniła niektórych do głębszego zainteresowania geografią, historią oraz naukami przyrodniczymi i ścisłymi. W połowie XVIII wieku filozof David Hume zastanawiał się nad tym, co Horacy, Juwenalis i Diodor Sycylijski powiedzieli o pogodzie i klimacie w Rzymie oraz w innych miejscach cesarstwa. Byłoby lepiej, zauważył, „gdyby starożytni znali zastosowanie termometrów”. Niemniej, porównując te relacje z naszymi czasami, można rozsądnie stwierdzić, że „zimy w Rzymie są teraz znacznie łagodniejsze niż dawniej”.

Obecnie, stwierdził Hume, lód pojawia się na Tybrze mniej więcej tak często jak na Nilu – innymi słowy, nigdy. Owidiusz, opisując coroczne zamarzanie Morza Czarnego, mówił więc o zupełnie innym klimacie albo najwyraźniej kłamał. Istnieje tylko jedno wyjaśnienie, podsumował Hume. „Oczywiście”, stwierdził, to działalność człowieka odpowiada za ocieplenie planety. Musiało do niego dojść, kontynuował, przede wszystkim za sprawą wylesiania i wycinki drzew, „które dawniej rzucały cień na ziemię i nie pozwalały promieniom słonecznym do niej przenikać”.

Kwestia zmiany klimatu w wyniku ludzkich działań zaprzątała myśli wielu osadników w koloniach w Ameryce Północnej, w tym także kilku ojców założycieli. W latach sześćdziesiątych XVIII wieku Benjamin Franklin napisał do Ezry Stilesa, późniejszego rektora Yale, że temperatury rosną w wyniku wylesiania. „Kiedy kraj jest oczyszczony z lasów – stwierdził – Słońce oddziałuje silniej na powierzchnię Ziemi”. Ciepło słoneczne „topi wielkie śniegi szybciej, niż mogłoby się to wydarzyć, gdyby zacieniały je drzewa”. Chociaż potwierdzenie tej tezy wymagałoby „regularnego i stałego cyklu obserwacji” przez wiele lat, przy czym pomiary powinny być dokonywane w różnych częściach kraju, Franklin był przekonany, że zachodzą rzeczywiste zmiany – i że odpowiada za nie działalność człowieka.

W tym samym liście Franklin donosił, że niedawno był w Anglii, gdzie odwiedził Cambridge, aby porównać notatki z ustaleniami Johna Hadleya, profesora chemii. Nawiązywanie kontaktów takich jak te towarzyszyło szybkiemu rozwojowi globalnych sieci handlowych w nowej erze gromadzenia informacji z całego świata, gdy Europejczycy po odkrywczych wyprawach przeszli do rozwijania rozległych relacji handlowych, regionalnej dominacji i kolonizacji. Chociaż kierunek wyznaczały priorytety biznesowe, polityczne i wojskowe, nauka i jej przedstawiciele czasami również znajdowali się w czołówce lub szybko do niej dołączali, wspierani przez coraz bogatszych prywatnych darczyńców i rządy, które finansowały stypendia i instytucje akademickie oraz zachęcały do rozwijania zainteresowań.

reklama

Na przykład w 1768 roku kapitan James Cook otrzymał od Admiralicji zlecenie wyprawy na Ocean Spokojny, której celem było śledzenie przejścia Wenus na tle tarczy Słońca w następnym roku. Misje tego rodzaju zasługiwały na pochwałę, jak napisał Samuel Johnson dwie dekady wcześniej, ponieważ w przeciwieństwie do wypraw podejmowanych z „kupiecką intencją”, nastawionych na handel lub w celach militarnych, stała za nimi wyłącznie radość zdobywania wiedzy dla niej samej. Takie opinie brzmiały uspokajająco, nawet szlachetnie. Maskowały jednak fakt, że ludzie kierujący wyprawami, tacy jak Cook, często mieli również inne motywy: w tym przypadku otrzymał on tajne rozkazy poszukiwania na południowym Pacyfiku nieznanego kontynentu, o którego istnieniu wiele spekulowano, uważając jego odkrycie za kwestię o dużym znaczeniu strategicznym dla Wielkiej Brytanii i jej globalnych interesów.

Kapitan James Cook, Sir Joseph Banks, Lord Sandwich, Daniel Solander i John Hawkesworth (mal. John Hamilton Mortimer, 1771 rok)

Sprawa pogody, klimatu i zmieniających się warunków owładnęła umysłami niektórych ludzi. Thomas Jefferson, obsesyjnie zainteresowany tymi zagadnieniami, zaczął prowadzić dziennik 1 lipca 1776 roku, kiedy pracował nad Deklaracją niepodległości, i przez następne pięćdziesiąt lat notował dwa odczyty temperatury dziennie. Rankiem 4 lipca, w dniu ogłoszenia niepodległości Ameryki od Wielkiej Brytanii, Jefferson odwiedził sklep papierniczy Sparhawka w Filadelfii, by kupić nowy termometr. Z jego dziennika wiemy, że gdy Deklarację przedstawiano Kongresowi, temperatura otoczenia wynosiła siedemdziesiąt dwa i pół stopnia Fahrenheita (dwadzieścia dwa i pół stopnia Celsjusza). Gdy rodziły się Stany Zjednoczone, jeden z ich głównych architektów myślał o wilgotności i ciśnieniu atmosferycznym. Prawdopodobnie nie był w pełni zadowolony, przynajmniej z narzędzi, którymi dysponował, ponieważ dzień po ogłoszeniu przez USA niepodległości wrócił do Sparhawka kupić barometr, dzięki czemu mógł poczynić jeszcze dokładniejsze ustalenia.

Do ulubionych teorii Jeffersona należała ta o zmianie klimatu w Ameryce Północnej pod koniec XVIII wieku. Podsumowując w książce swoje „dane w celu oceny klimatu Wirginii”, przedstawił obserwacje dotyczące nagłych zmian temperatury, mrozów oraz ich wpływu na życie roślin i zwierząt. Doprowadziły go one do następującego wniosku: „Jednakowoż zmiana naszego klimatu zachodzi bardzo odczuwalnie. W okresie obejmowanym pamięcią nawet tych w średnim wieku, tak ciepło, jak i zimno stają się coraz bardziej umiarkowane. Opady śniegu są rzadsze i mniej obfite. […] Starsi informują mnie, że niegdyś ziemia bywała przykryta śniegiem przez około 3 miesiące każdego roku. Rzeki, które wówczas z rzadka tylko nie zamarzały w trakcie zimy, teraz z rzadka to czynią”.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Petera Frankopana „Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Peter Frankopan
„Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia”
cena:
129,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Wydawnictwo W.A.B.
Tłumaczenie:
Barbara Gutowska-Nowak, Tomasz Macios
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
960
Premiera:
20.05.2026
EAN:
9788384490051
reklama

Poglądy Jeffersona były zgodne z opinią panującą wśród naukowców w Ameryce Północnej, że klimat szybko się zmienia. Hugh Williamson z Harvardu napisał prawie dwadzieścia lat wcześniej: „Nasze zimy nie są tak dojmująco zimne ani nasze lata tak nieprzyjemnie gorące”. Wynikało to z przekształcania lasów w otwarte pola, co uczyniło z ziemi twardą gładziznę, która jak „powierzchnia lustra lub jakiegokolwiek polerowanego metalu odbija więcej światła i ciepła”, w rezultacie nastąpiło ocieplenie gruntu i podniesienie temperatury powietrza. To była dobra wiadomość na przyszłość, stwierdził: „Wylesienie kraju złagodzi zimno naszych zim [i] zwiększy również ciepło naszych lat”. Gdy tylko drzewa zostaną ścięte, „rzadko będziemy nawiedzani przez mrozy lub śniegi”. Zmiana klimatu była „tak szybka i nieustanna – zgodził się Samuel Williams w 1794 roku – że stanowi przedmiot powszechnej obserwacji i doświadczenia, i to – jak dodał – w każdej części Stanów Zjednoczonych”. Uznawał to za fakt, który nie ulegał wątpliwości.

To wszystko bzdura, ripostował Noah Webster, najbardziej znany ze swojego słynnego słownika. Webster nie zgadzał się ani z takimi stwierdzeniami, ani z dowodami rzekomo je potwierdzającymi. „Pan Jefferson, jak się wydaje, nie ma na poparcie swoich opinii nic” poza „obserwacjami osób starszych i w średnim wieku”, powiedział i wspomniał o istnieniu wielu dowodów sugerujących, że klimat się nie zmienił. Twierdzenia ludzi takich jak Williams, że temperatury wzrosły o dziesięć, dwanaście stopni w ciągu ostatniego półtora wieku, były nieprawdopodobne i powinny doprowadzić każdego racjonalnego komentatora do wniosku, że opierają się na „nieprzezwyciężalnych trudnościach” i są zupełnie niewiarygodne.

Benjamin Franklin czerpie prąd z nieba (mal. Benjamin West, 1816 rok)

Był to nie tyle przypadek negowania zmiany klimatu, ile żądanie rygorystycznej pracy naukowej, aby przekonująco twierdzenia te udowodnić. Rozwinęły się już jednak poglądy konkurencyjne do tych wyznawanych przez Jeffersona, oparte na całkowicie przeciwnej hipotezie – mianowicie że Ziemia się ochładza. Jednym z pionierów tej teorii był hrabia de Buffon, który badał kwestie takie jak położenie oceanów i kontynentów, zmiany poziomu morza i powstawanie gór. Buffon, szeroko czytany w drugiej połowie XVIII wieku, twierdził, że Ziemia ochładza się od czasu swojego powstania i że proces ten będzie postępował. Osuszanie bagien, wylesianie i urbanizacja z pewnością pomogły podnieść temperatury, ale ostatecznie nic nie miało powstrzymać nieuchronnego zamarzania.

reklama

Niektórzy martwili się nie tyle ociepleniem czy ochłodzeniem, ile rosnącą populacją i niedostatkami żywności. Problem ten wzbudzał ożywione dyskusje od lat siedemdziesiątych XVIII wieku, kiedy to głód w Bengalu, plaga niszczącej pszenicę muchy heskiej, huragany na Karaibach, wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych i seria nieurodzajów w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii wywołały obawy o los ubogich, przetrwanie kolonii i potencjalne katastrofy w przyszłości.

W 1798 roku Thomas Malthus opublikował ponury traktat Prawo ludności. Jak pisał: „Siła wzrostu ludności jest o tyle większą od siły produkcyjnej ziemi, że przedwczesna śmierć musi w pewnej mierze w jakiś sposób dotknąć rasę ludzką”. Im więcej ludzi żyje na świecie, tym trudniej wyprodukować dostateczną ilość pożywienia dla wszystkich. Na szczęście – kontynuował – „występki ludzkie są czynnemi i skutecznemi środkami depopulacji”, zwłaszcza poprzez prowadzenie wojen, które przynosiły śmiertelne żniwo i ograniczały liczbę osób zużywających zasoby. Jednak nie zawsze to wystarczało, a „człowiek nie może żyć w największym dostatku”. W rezultacie pojawiło się widmo „możnej i nieuchronnej klęski głodu”, by rozwiązać problem dysproporcji między całkowitą dostępną „ilością żywności na świecie” a liczbą żyjących na nim ludzi.

Tego rodzaju obawy skłoniły sir Josepha Banksa, prezesa Royal Society, do zbadania możliwości uodpornienia roślin i zbóż ciepłego klimatu na mróz. Zadanie to stało się jeszcze pilniejsze w świetle opinii naukowców, że świat przechodzi wyraźną fazę zmiany klimatu, chociaż to, czy problem dotyczy ochłodzenia, czy ocieplenia, pozostawało sporne. „Nie podlega kwestii – napisał szkocki fizyk i matematyk John Leslie w 1804 roku – że klimat w całej Europie nabrał łagodniejszego charakteru”. Jest więc oczywiste, argumentował, że „nasza Ziemia musi się coraz bardziej ocieplać” za sprawą promieni słonecznych. Nie ma wątpliwości, dodał, że klimat środkowej i północnej Europy „stopniowo stał się łagodniejszy” z przyczyn naturalnych. Nie miało to nic wspólnego z działalnością człowieka. Jeśli tak, to jego rola była marginalna i peryferyjna: ludzka aktywność „nie ma żadnego wpływu na zmianę średniej temperatury”.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Petera Frankopana „Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Peter Frankopan
„Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia”
cena:
129,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Wydawnictwo W.A.B.
Tłumaczenie:
Barbara Gutowska-Nowak, Tomasz Macios
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
960
Premiera:
20.05.2026
EAN:
9788384490051
reklama

Naukowcy tacy jak profesor Harvardu Samuel Williams nie byli co do tego przekonani: ten ostatni zasugerował, że „ciepło Ziemi stopniowo rosło” w wyniku kolonizacji i wywołanych przez człowieka zmian ekologicznych w Nowej Anglii. O ile rzeczywiście to nastąpiło, argumentowali inni, tacy jak wpływowy Buffon, należy to uznać za przejściową anomalię: wyraźnym trendem jest ochładzanie się planety, które ostatecznie doprowadzi do jej zamarznięcia.

Wybrzeże Northumberland (mal. William Turner, 1834 rok)

Hipotezy i spory takie jak te odzwierciedlały po części realia szybko zmieniającego się świata i dostępnej wiedzy. W pierwszych dekadach XIX wieku miała miejsce seria głębokich zwrotów technologicznych, politycznych, społeczno-ekonomicznych i ekologicznych, które zmieniły mapę świata, przyspieszyły wymianę towarów i ludzi oraz błyskawicznie i radykalnie przekształciły wielkie obszary. Był to wiek odkryć naukowych i rozpowszechniania informacji, wiek tworzenia, rozbudowy i udoskonalania sieci transportowych, handlowych i komunikacyjnych, czas, w którym opracowywano i wdrażano ulepszenia w porozumiewaniu się i przemieszczaniu, epoka gwałtownego wzrostu produktywności, ponieważ szereg rewolucji przemysłowych i naukowych przyniósł wtedy owoce.

Zmiany te miały największy wpływ pod koniec XVIII wieku w Europie „ogarniętej żałobą, zaludnioną sierotami i wdowami”, gdzie połowa wszystkich dzieci umierała przed ukończeniem dziesiątego roku życia, a tylko jedna na dziesięć osób dożywała sześćdziesiątego roku życia. Powszechnie panowały nieurodzaj, głód i epidemie, a wszystko to pogłębiały nędzne warunki w miastach i miasteczkach, gdzie śmiertelność była tak wysoka, że istniało stałe zapotrzebowanie na migrację ludzi ze wsi.

Część bodźców do zmian miała swoje źródło w dużych postępach w sztuce wojennej, które przekształciły taktykę pola bitwy, a także w zapotrzebowaniu na żołnierzy ze strony państw, które w rezultacie stawały się coraz bardziej scentralizowane. Na początku XVIII wieku liczba ofiar, nawet w głównych bitwach w Europie, wynosiła kilkaset osób, a rzadko więcej. Ponieważ żołnierze nosili amunicję wystarczającą na mniej więcej piętnaście, góra dwadzieścia minut ostrzału w wolnym tempie, liczebność armii była skromna, podobnie jak poziom wyszkolenia. Jednak pod koniec wieku wymiana ognia mogła trwać wiele godzin – a liczba zabitych i rannych zazwyczaj sięgała dziesiątek tysięcy. W latach 1798–1815 zginęło około miliona siedmiuset tysięcy mężczyzn (i kilka kobiet) służących we francuskich armiach, przy czym duża część z nich nie poległa w bitwie, ale zmarła w wyniku odniesionych ran, infekcji lub choroby.

reklama

Wielka Brytania mogła masowo produkować broń i amunicję dzięki kontroli nad złożami saletry w Bengalu i Biharze, zdecydowanie najlepszej na świecie, bo zawierała ogromne ilości azotanów, podstawowego składnika prochu strzelniczego. W latach 1808–1811, w szczytowym okresie wojen napoleońskich, Brytyjczycy byli w stanie dostarczyć trzysta trzydzieści sześć tysięcy muszkietów, sto tysięcy pistoletów i sześćdziesiąt milionów nabojów hiszpańskim partyzantom walczącym z Napoleonem, nie wspominając o produkcji broni, armat i amunicji używanej przez siły brytyjskie w ich własnych kampaniach.

Wojny napoleońskie miały również inny ciekawy skutek: zapotrzebowanie brytyjskich sił zbrojnych na ludzi do walki przeciwko Francuzom spowodowało niedobory siły roboczej, ponieważ mężczyzn powoływano do wojska. Według szacunków w szczytowym momencie konfliktu pod bronią znalazło się trzysta pięćdziesiąt tysięcy Brytyjczyków. Miasta i regiony, z których pochodziło najwięcej rekrutów, zachęcały do wprowadzania technologii oszczędzających pracę – takich jak młocarnie – inwestowania w nie i ulepszania ich. Przyniosło to długoterminowe korzyści społeczno-ekonomiczne, nawet po powrocie pokoju do Europy w 1815 roku.

Wzmocnienie roli państwa wywołało żądania większego uczestnictwa obywateli w życiu politycznym, a nastroje te osiągnęły punkt krytyczny na St Peter’s Field w Manchesterze w sierpniu 1819 roku, kiedy tłum liczący około sześćdziesięciu tysięcy osób zebrał się, by zaprotestować przeciwko brakowi reprezentacji parlamentarnej; w tamtej epoce prawo wyborcze posiadały wyłącznie elity i tylko nieco ponad dziesięć procent dorosłych mężczyzn (kobiety tego prawa nie miały) mogło głosować w wyborach, w pewnych przypadkach nieodbywających się nawet regularnie. Wezwane przez magistrat wojsko brutalnie rozbiło protesty szarżą kawalerii, podczas której zginęło kilkanaście osób, a setki zostało rannych. Wydarzenie to, wkrótce nazwane masakrą Peterloo, zyskało złą sławę z powodu użycia siły przeciwko nieuzbrojonym demonstrantom.

Obraz przedstawiający masakrę Peterloo (mal. Richard Carlile, 1819 rok)

Żądania reform wynikały z szeregu czynników, w tym stagnacji gospodarczej i bezrobocia, do którego przyczynił się kres prawie dwóch dekad nieustannej wojny, po porażce Napoleona w bitwie pod Waterloo cztery lata wcześniej. Negatywny wpływ miały też niekorzystne warunki klimatyczne. Zmniejszyły one plony, wywołując gwałtowne skoki cen zboża, które w tym czasie wzrosły dwukrotnie, i pogłębienie ubóstwa w dużej części Europy oraz na innych kontynentach. Zimą 1816–1817, jak odnotowała czołowa gazeta w Manchesterze niedługo później, robotnicy w dużych miastach przemysłowych nie mieli pracy i rozpaczliwie brakowało im żywności. Gminy dawały, co mogły, ale była to kropla w morzu potrzeb. Jak to ujęła jedna z wpływowych gazet w tamtym czasie, Wielka Brytania stała się „narodem błagającym o chleb – ludem umierającym z głodu”.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Petera Frankopana „Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Peter Frankopan
„Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia”
cena:
129,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Wydawnictwo W.A.B.
Tłumaczenie:
Barbara Gutowska-Nowak, Tomasz Macios
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
960
Premiera:
20.05.2026
EAN:
9788384490051
reklama

Dramatyczna sytuacja wynikała po części z korzystnych dla właścicieli ziemskich i bogaczy działań podjętych przez rząd po zakończeniu kampanii napoleońskich. Jednym z nich było zniesienie podatku dochodowego z czasów wojny, kolejnym wprowadzenie ustaw zbożowych, które nałożyły zakaz importu zboża, co nieuchronnie podniosło ceny i wpędziło ludzi w jeszcze większą biedę.

Inna przyczyna problemów leżała jednak po drugiej stronie świata. Wieczorem 5 kwietnia 1815 roku wybuchł wulkan Tambora w dzisiejszej Indonezji i była to największa erupcja w ciągu ostatnich dziesięciu tysięcy lat. Lokalnie miała ona katastrofalne skutki, ponieważ dziesiątki kilometrów sześciennych magmy zostały wyrzucone w atmosferę na wysokość czterdziestu trzech kilometrów, a eksplozje były słyszalne w odległości dwóch tysięcy kilometrów. Wywołały one tsunami, a fale, które według różnych doniesień sięgały czterech metrów, spustoszyły wiele wysp, w tym Jawę. W wyniku głodu i chorób będących następstwem tych wydarzeń w Azji Południowo-Wschodniej życie straciło sto dwadzieścia tysięcy osób.

W ciągu trzech lat poprzedzających wybuch Tambory globalne temperatury stały się już wyraźnie niższe, częściowo z powodu erupcji wulkanów Soufrière na Karaibach i Mayon na terenie dzisiejszych Filipin, kolejno w 1812 i 1814 roku. Być może miały one wpływ na wzmocnienie późniejszych skutków Tambory, z pewnością jednak sytuację pogorszyło wystąpienie w 1816 roku niezwykle słabego maksimum w cyklu plam słonecznych, a zjawisko to – jak wiadomo – wpływa na temperaturę powierzchni morza. Skutki tych wydarzeń na całym świecie były tak poważne, że 1816 stał się powszechnie znany jako „rok bez lata”.

Wszystko to miało dramatyczne konsekwencje. W lipcu tegoż roku londyński „The Times” ostrzegał przed nadchodzącym niebezpieczeństwem: „Jeśli obecna deszczowa pogoda się utrzyma – zauważała gazeta – zbiory prawdopodobnie się nie powiodą; skutki takiej katastrofy muszą być zgubne dla rolników, a nawet dla całego społeczeństwa”. Podobnie było w wielu regionach Europy. Napływały

reklama
smutne relacje ze wszystkich części kontynentu o niezwykle mokrym sezonie; na skutek ulew dobytek został zmieciony przez powodzie, a winnice i uprawy kukurydzy doznały nieodwracalnych szkód. W kilku prowincjach bujne łąki znalazły się w całości pod wodą, a niedostatek żywności i wysokie ceny naturalnie budzą niepokój i przerażenie. We Francji centrum kraju bardzo ucierpiało przez powodzie i ulewne deszcze.

W niektórych częściach Europy, szczególnie w Szwajcarii i Toskanii, wzrosły wskaźniki śmiertelności.

Być może nie przypadkiem grupa angielskich pisarzy, a wśród nich Percy Bysshe Shelley i Mary Shelley oraz lord Byron, która spędzała czas w Genewie latem 1816 roku, wielokrotnie wspominała w swoich dziełach o ponurych burzach, dziwnym niebie, gwałtownych wiatrach i deszczach. Pewnego wieczoru w czerwcu przyjaciele postanowili urządzić konkurs na opowieści o duchach, aby rozerwać się podczas tego długiego zimnego lata; w ten sposób Mary Shelley wpadła na pomysł Frankensteina, jednej z najsłynniejszych powieści wszech czasów, w której ważne miejsce zajmują niezwykłe zjawiska na niebie, uderzenia piorunów, grzmoty i burze.

Nieurodzaj w Nowej Anglii doprowadził nie tylko do poważnych niedoborów żywności i gwałtownych wzrostów cen, lecz także do masowej śmierci zwierząt gospodarskich z powodu braku paszy. „Nigdy nie było tak ciężko”, napisał Thomas Jefferson, ponieważ ludzie wpadli w „niespotykaną niedolę”. Wydawało się prawdopodobne, a może nawet nieuniknione, stwierdził, że w rezultacie dojdzie do lokalnych powstań, buntów oraz przypadków naruszenia prawa i porządku. Gazety porównały sytuację do biblijnego „głodu w Egipcie”, chociaż analogia ta nie uwzględniała skali kryzysu finansowego, emocjonalnych wstrząsów ani opuszczania miast. Pewien historyk stwierdził nawet, że wybuch Tambory był „główną przyczyną pierwszego poważnego kryzysu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych”.

Czternastokilometrowy słup erupcji Wezuwiusza w 1822 roku (mal. George Julius Poulett Scrope)

Erupcja spustoszyła inne regiony, takie jak subkontynent indyjski, gdzie zmiany w opadach monsunowych, brak pasatów i trzyletnie obniżenie temperatur w Azji Południowej nie tylko doprowadziły do poważnego zmniejszenia plonów i handlu morskiego, lecz także przekształciły mikrobiologiczne środowiska Zatoki Bengalskiej. W 1817 roku wczesne ulewne deszcze spowodowały wzrost liczby zachorowań na cholerę, która pociągnęła za sobą niemal niewyobrażalną liczbę ofiar śmiertelnych. Ciała zmarłych i umierających zostały zebrane razem, jak napisał jeden ze świadków, stosy pogrzebowe płonęły bez przerwy, by spalić bogatych i biednych, inne ciała padły łupem sępów lub szakali. Był to „obraz niedoli, która całkowicie wymyka się wszelkim opisom”.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Petera Frankopana „Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Peter Frankopan
„Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia”
cena:
129,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Wydawnictwo W.A.B.
Tłumaczenie:
Barbara Gutowska-Nowak, Tomasz Macios
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
960
Premiera:
20.05.2026
EAN:
9788384490051
reklama

Według szacunków ponad milion osób zmarło w wyniku „rozstrojonej” od 1815 roku pogody, jak to określono w pewnym raporcie z 1820 roku. Wydaje się, że czynniki klimatyczne rzeczywiście odegrały tu decydującą rolę: zmiany temperatury wody i zasolenia sprzyjały rozwojowi zooplanktonu, który jest głównym żywicielem wodnym cholery, podczas gdy niezwykłe i nietypowe dla pory roku powodzie stały się źródłem składników odżywczych dla bakterii, jednocześnie dostarczając patogen do systemu wodnego regionów przybrzeżnych. Było to szczególnie niebezpieczne w Bengalu ze względu na niskie położenie terenu w delcie rzeki.

Chociaż ocena liczby zgonów wiąże się z dużym marginesem błędu, innym wskaźnikiem spustoszenia wywołanego przez cholerę jest powszechna panika w dotkniętych epidemią regionach, w wyniku której wiele miast zostało wyludnionych po ucieczce mieszkańców. Niektórzy sięgnęli po tradycyjne sposoby wybawienia i zwracali się o ochronę do bóstw takich jak Kali i Ola Bibi, których kult w tym czasie szybko się rozwijał. Chociaż klimat odegrał rolę w szerzeniu się zarazy, to dieta, kiepskie warunki sanitarne i niski poziom higieny stanowiły czynniki jeszcze ważniejsze, ponieważ cholera była przede wszystkim chorobą biednych. Na początku lat dwudziestych XIX wieku rozprzestrzeniła się drogą lądową i morską przez Azję Południowo-Wschodnią do Chin i Japonii oraz na zachód – do Persji i Rosji – a następnie do Europy, gdzie epidemia wybuchła na początku lat trzydziestych XIX wieku.

Choroby, ubóstwo i ograniczone perspektywy zatrudnienia odegrały rolę w napędzaniu fal migracji z Europy. Koniec wojen napoleońskich oznaczał, że w czasie, gdy ogromne kontrakty rządowe na dostawy wszystkich rzeczy potrzebnych armii, od mundurów po kule do muszkietów, liny i płótna na żagle statków, zostały ograniczone lub całkowicie wstrzymane, rynek pracy zalało dwieście tysięcy zdemobilizowanych żołnierzy. Apetyty na lepszą przyszłość były ogromne: brytyjski rząd utworzył program osadnictwa w Afryce Południowej, by przyciągnąć cztery tysiące chętnych do przeprowadzki z kontynentu do dystryktu Albany we wschodniej części Prowincji Przylądkowej; wnioski złożyło ponad osiemdziesiąt tysięcy osób.

reklama
Mnich nad morzem (mal. Caspar David Friedrich, 1808–1810 rok)

Nie znaczy to, że wszyscy witali przybyszów z otwartymi ramionami. George Washington, pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych, pogardliwie wypowiadał się o wartości tych, którzy dotarli do wybrzeży Ameryki Północnej w poszukiwaniu lepszego życia. Dla niego byli tylko „bandytami sprzeciwiającymi się wszelkiej władzy”, „nic niewartymi ludźmi” i bandą „dzikusów”. Z punktu widzenia Europejczyków zmagających się z długotrwałym kryzysem coraz bardziej atrakcyjna stawała się perspektywa przeprowadzki i rozpoczęcia nowego życia w innym miejscu, szczególnie w krajach, w których otwierały się nowe możliwości, stale ulepszano infrastrukturę i wprowadzano różne udogodnienia, tak jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie coraz więcej parowców pływających po wielkich rzekach tworzyło nowe sieci kontaktów, zapewniając tańszy transport i perspektywę nie tylko bogactwa, lecz także wolności.

Emigracja z Wysp Brytyjskich szybko rosła. W latach 1790–1815 około stu osiemdziesięciu tysięcy ludzi opuściło Anglię, Szkocję i Walię. W ciągu trzech kolejnych dekad liczba ta gwałtownie się zwiększyła, po czym w drugiej połowie XIX wieku nastąpiła kolejna seria wzrostów. W ciągu siedemdziesięciu lat po 1850 roku około czterdziestu pięciu milionów ludzi wyjechało ze Starego do Nowego Świata. Okazało się to kluczowe dla rozwoju obu Ameryk jako całości, ponieważ nowi przybysze służyli jako źródło siły roboczej, a co więcej, przynieśli ze sobą idee, wiedzę, kultury, geny, instytucje i języki, które pomogły w szybkim rozwoju społeczno-ekonomicznym i politycznym. Wywołało to również zmiany w Europie, gdzie masowy exodus zmniejszył liczbę pracowników, co podniosło płace i zapewniło dalsze korzyści z innowacyjności, mechanizacji i uprzemysłowienia.

Do starego kraju wysyłano relacje, w których opisywano możliwości oferowane przez nowe ziemie i panującą tam wolność. Jak w latach dwudziestych XIX wieku napisał w liście do swoich krewnych w Huddersfield Joseph Hollingworth, niedawny przybysz do Ameryki Północnej: „Nie ma tu lordów, książąt, baronów, markizów, hrabiów ani rodziny królewskiej do utrzymywania, ani króla”. Co więcej, nie było też żadnych oznak ubóstwa. „Nigdy nie widziałem w tym kraju żebraka, jakiego codziennie spotykałem w Anglii”, a co może jeszcze lepsze, ani śladu poborcy podatkowego „wyciągającego ostatni grosz z kieszeni biedaka”. Zaskakiwało również to, że prezydent Stanów Zjednoczonych rozpoczynał swoje przemówienia, zwracając się nie do „lordów i panów”, ale do „współobywateli”. To było wymarzone miejsce, stwierdził Hollingworth, a sięgając po to, co nazwał „starą angielską poezją”, opisał nową ojczyznę jako „kraj, gdzie nie ma już tyranii i wszyscy możemy być wolni”.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Petera Frankopana „Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia” bezpośrednio pod tym linkiem!

Peter Frankopan
„Odmieniona ziemia. Nieopowiedziana historia”
cena:
129,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Wydawnictwo W.A.B.
Tłumaczenie:
Barbara Gutowska-Nowak, Tomasz Macios
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
960
Premiera:
20.05.2026
EAN:
9788384490051
reklama
Komentarze
o autorze
Peter Frankopan
Profesor historii średniowiecznej w Worcester College w Oksfordzie. Dyrektor Oxford Centre for Byzantine Research.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone