Jak powstało imperium Hetytów?

opublikowano: 2026-08-23, 12:03
wszelkie prawa zastrzeżone
Jeszcze w połowie XVII wieku p.n.e. Hetyci byli podzieleni na niewielkie miasta-państwa. Wkrótce stworzyli potężne państwo i ruszyli na podbój kolejnych ziem. Dlaczego ich ekspansja skierowała się właśnie na zachód?
reklama

Ten tekst jest fragmentem książki Trevora Bryce’a „Hetyci. Wojownicy z Anatolii”.

Brama Sfinksów w Alaca Höyük, słynne hetyckie wejście do starożytnego miasta Hetytów (fot. Bernard Gagnon)

Wiemy, że w XV wieku p.n.e. faraon-wojownik Totmes III próbo wał ustanowić trwałą kontrolę egipską nad rozległymi obszarami Syrii i Palestyny. Ostatecznie jednak nie osiągnął tego celu. Po śmierci faraona Egipt wycofał się z regionu, co pozwoliło na odrodzenie się potęgi państwa Mittani pod panowaniem króla Szausztatara. Wraz z tym odrodzeniem pojawiło się bezpośrednie zagrożenie dalszej ekspansji Mittani na terytoria należące do królestwa hetyckiego. To wyzwanie było jednym z najpoważniejszych, jakie stanęły przed królem Tudhalijasem, gdy około roku 1400 p.n.e. (a niewykluczone, że nieco wcześniej) objął tron Hetytów. Zebranie wszystkich dostępnych sił i przygotowanie inwazji na Syrię oraz podbój terytoriów wasalnych Mittani w tym regionie stało się jednym z jego głównych priorytetów.

Dyplomacja zamiast siły

Zanim Tudhalijas mógł się podjąć tak ogromnego przedsięwzięcia, musiał najpierw rozwiązać inny problem zlokalizowany znacznie bliżej domu. W konsekwencji zamieszek, które poprzedziły panowanie Telipinusa, w południowo-wschodnim zakątku Anatolii powstało nowe, niezależne państwo. Tereny, które obejmowało, najprawdopodobniej wcześniej należały do królestwa hetyckiego. Nowe państwo nosiło nazwę Kizzuwatna. Ze względu na swoje położenie na szlakach przecinających góry Taurus, prowadzących z Anatolii do Syrii, miało ono ogromne znaczenie strategiczne dla Hetytów. Jednak Telipinus musiał postępować ostrożnie. Inne terytoria utracone przez jego poprzedników odzyskał zbrojnie, lecz wobec Kizzuwatny zastosował odmienną taktykę. Zamiast próbować ujarzmić ją siłą, zawarł traktat sojuszniczy z jej królem, Isputahsu. Tym samym zastosował metody dyplomatyczne zamiast przemocy, a jego partner traktatowy zachował niezależność.

Relacja, jaką Telipinus nawiązał z południowym państwem, była starannie przemyślana. Królestwo Kizzuwatny powstało najprawdopodobniej pod silnym wpływem huryckim, a wiemy, że w późniejszych latach na jego obszarze przeważała ludność hurycka. Możliwe, że już w chwili wstąpienia Telipinusa na tron królestwa Kizzuwatna pozostawała w bliskim sojuszu z Hurytami, a atak Hetytów mógłby bezpośrednio wciągnąć do konfliktu potężne królestwo Mittani. Aby tego uniknąć, Telipinus przekonał króla Kizzuwatny do zawarcia sojuszu i do zachowania życzliwej neutralności w przypadku przyszłej wojny między Hetytami a Mittani. Warto też podkreślić, że zawarcie tego traktatu stanowiło ważny punkt zwrotny w dziejach państwa hetyckiego – po raz pierwszy zastosowano dyplomację zamiast siły, by zapewnić bezpieczeństwo królestwu oraz rozszerzyć i utrwalić jego wpływy. Z podobnymi przykładami spotkamy się jeszcze w późniejszych epokach.

reklama

Tym razem jednak układ między Hetytami a Kizzuwatną nie zapewnił trwałego rozwiązania problemu zabezpieczenia południowo-wschodniej granicy państwa. Pomimo traktatu z Telipinusem kolejni królowie Kizzuwatny nie zachowywali się lojalnie – raz sprzymierzali się z Hetytami, a innym razem z Mittani. Umiejętnie rozgrywali dyplomatycznie oba mocarstwa. Dzięki temu zapewniali swojemu państwu bezpieczeństwo przed agresją potężnego sąsiada: atak ze strony jednego z nich niemal na pewno spowodowałby reakcję i sprowadziłby na pomoc drugiego. Niemniej w chwili objęcia tronu przez Tudhalijasa Kizzuwatna znajdowała się już zdecydowanie w obozie Mittani. To stanowiło poważny problem, ponieważ ten sojusz odcinał Hetytom główne szlaki prowadzące do Syrii, a jednocześnie odsłaniał przed królem Mittani miękkie podbrzusze państwa hetyckiego – dogodny punkt wyjścia do inwazji. Tudhalijas postanowił więc pójść śladem Telipinusa – zdołał nakłonić ówczesnego króla Kizzuwatny, Szunaszszurę, do zmiany stron i ponownego sojuszu z Hetytami. Nie wiemy, czym go przekonał – groźbami czy raczej obietnicami i korzyściami. Tak czy inaczej, po odzyskaniu przychylności Kizzuwatny droga do Syrii stanęła przed Hetytami otworem.

Wczesnohetycki artefakt odnaleziony przez T.E. Lawrence’a i Leonarda Woolleya w Karkemisz (fot. Imperial War Museums)

Nowa wyprawa do Syrii

Śladem swoich wielkich poprzedników, Hattusilisa i Mursilisa, wielki król Tudhalijas poprowadził swoje wojska przez góry Taurus. Po ich przekroczeniu głównym celem stało się Aleppo – zarówno miasto, jak i lokalne królestwo. Dawno już odbudowane z ruin po zniszczeniu przez Mursilisa, ponownie stało się kwitnącym ośrodkiem. Władały nim kolejne dynastie, które rozszerzały swoje wpływy na okoliczne terytoria. Nie było już jednak taką potęgą, jaką stanowiło niegdyś – sto lat przed wyprawą Tudhalijasa stało się lennem królestwa Mittani. Właśnie dlatego Tudhalijas tak uparcie się mu przypatrywał. Najprawdopodobniej ostatecznym celem jego kampanii syryjskiej było osłabienie, a może nawet całkowite wyeliminowanie wpływów Mittani po zachodniej (syryjskiej) stronie Eufratu, co znacząco zmniejszyłoby zagrożenie kolejnymi wyprawami Mittani w głąb Anatolii. Aleppo było kluczowym bastionem władzy Mittani w Syrii, dlatego jego lojalność wobec potęgi mittanijskiej musiała zostać przełamana – najlepiej nie za pomocą oręża, lecz dyplomacji. Sojusz Hetytów z Aleppo, a tym bardziej przejęcie nad nim kontroli, stanowiłby istotny krok w kierunku wyzwolenia Syrii spod panowania Mittani.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Trevora Bryce’a „Hetyci. Wojownicy z Anatolii” bezpośrednio pod tym linkiem!

Trevor Bryce
„Hetyci. Wojownicy z Anatolii”
cena:
89,00 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Dom Wydawniczy Rebis
Tłumaczenie:
Jacek Środa, Martyna Góralczyk
Okładka:
twarda
Liczba stron:
344
Seria:
Historia
Premiera:
28.08.2026
Język oryginalny:
angielski
EAN:
9788383384399
reklama

Podobnie jak wielu władców syryjskich państw na przestrzeni dziejów król Aleppo znalazł się między młotem a kowadłem – między dwiema potęgami rywalizującymi o dominację w regionie: Hetytami i Mittani. Na zachowanie neutralności nie było najmniejszych szans. Król musiał zdecydować, które mocarstwo stanowi większe zagrożenie dla jego królestwa, gdy sprzeciwi się jednemu, a poprze drugie. Początkowo, jak się wydaje, opowiedział się po stronie Hetytów. Tym samym zerwał sojusz z Mittani i ściągnął na siebie gniew króla huryckiego, ale uznał, że najlepszą szansą przetrwania jego królestwa jest pokój z Tudhalijasem. Król Mittani nie zamierzał tego tolerować. Zdołał nakłonić (albo zastraszyć) władcę Aleppo, by zmienił sojusze i wrócił na jego stronę. Rozwścieczony Tudhalijas odpowiedział błyskawicznie: ruszył z wojskiem na Aleppo i obrócił miasto w ruinę. Według przekazów w walkach zginęli zarówno król Aleppo, jak i król Mittani.

Trzeba jednak podkreślić, że większość tych informacji pochodzi z preambuły do traktatu spisanego sto lat (lub więcej) po opisywanych tutaj wydarzeniach. Traktat ten na początku XIII wieku p.n.e. zawarł hetycki król Muwattallis II z ówczesnym władcą Aleppo, Talmi-Szarrummą. W tym okresie Aleppo było już państwem wasalnym w obrębie imperium hetyckiego. Króla Aleppo w niezawoalowany sposób poinformowano, jakie katastrofalne konsekwencje spotkają jego królestwo, jeśli sprzeniewierzy się swojemu zwierzchnikowi. Muwattallis wzmocnił to ostrzeżenie, przypominając mu o losie, jaki niegdyś spotkał Aleppo, gdy w minionych wiekach miasto zerwało układ pokojowy z Hetytami.

Preambuły hetyckich traktatów często przedstawiają przeszłość w sposób zarówno stronniczy, jak i wybiórczy – zatem na ile te informacje są wiarygodne? Prawdopodobnie możemy uznać za prawdziwe sedno przekazu, że Tudhalijas rzeczywiście poprowadził wyprawę wojenną do Syrii, że osłabiła ona imperialne ambicje królestwa Mittani i że za jego panowania imperium hetyckie ponownie zaczęło odgrywać rolę międzynarodowej potęgi. Jednak do twierdzeń o rozmiarach klęski Mittani powinniśmy podchodzić z dużym sceptycyzmem. W tekście określono to państwo również mianem Hanigalbat (tak brzmi alternatywna nazwa królestwa Mittani), ale wszystko wskazuje na to, że jego król przeżył starcia z Tudhalijasem, a królestwo przetrwało. W rzeczywistości kampania Tudhalijasa w Syrii była tylko jedną w serii wojen między Mit tani a państwem hetyckim. Miną jeszcze całe dziesięciolecia, zanim któraś ze stron ostatecznie zatriumfuje.

reklama
Hetycka figura przedstawiająca zwierzęta z Muzeum Cywilizacji Anatolijskich (fot. Klaus-Peter Simon)

Do tej pory nic nie wskazywało na to, by Tudhalijas bądź jego bezpośredni następcy dążyli do ustanowienia trwałej kontroli nad terytoriami syryjskimi, na których Hetyci odnieśli sukcesy militarne. Jednak z biegiem czasu stawało się coraz bardziej oczywiste, że utrwalenie władzy lub wpływów na skrzyżowaniu szlaków starożytnego Bliskiego Wschodu było dla imperium hetyckiego nie tylko korzystne, lecz wręcz niezbędne do dalszego rozwoju królestwa. Nie chodziło jedynie o względy militarne czy polityczne. Przez Syrię przebiegały bowiem główne szlaki handlowe prowadzące na wschód (przez Mezopotamię ku dalszym regionom), na południe (do Egiptu) oraz na północny zachód (ku Anatolii). Tamtędy transportowano dobra, których państwo hetyckie samo nie wytwarzało, a których potrzebowało do utrzymania swej gospodarki i przemysłu. Wśród towarów znajdowały się metale, takie jak na przykład cyna, niezbędna do wytwarzania brązu (stopu cyny i miedzi). Nie mamy jak dotąd żadnych dowodów, że w tym okresie cynę wydobywano w Anatolii – przynajmniej nie w takich ilościach, które wystarczyłyby na zaspokojenie potrzeb lokalnych warsztatów metalurgicznych (choć źródeł miedzi było wiele). Dlatego cynę trzeba było importować – prawdopodobnie z tak odległych regionów jak dzisiejszy Afganistan. Z tego względu utrzymanie bezpieczeństwa szlaków handlowych – zarówno przed wrogimi atakami, jak i napadami miejscowych rzezimieszków – było dla Hetytów sprawą o znaczeniu strategicznym.

Król rusza na zachód

Może się to wydawać zaskakujące, że Hetyci, którzy tak intensywnie skupiali uwagę na ziemiach leżących na południowym wschodzie, postanowili zaangażować swoje siły także na zachodzie, być może aż po wybrzeże Morza Egejskiego. O tych wyprawach wiemy z zachowanych fragmentów tak zwanych „Roczników” Tudhalijasa. Nie mamy jednak absolutnej pewności, czy chodzi o tego samego Tudhalijasa, który prowadził kampanię w Syrii, czy też o innego władcę o tym samym imieniu. Jeśli był to ten sam król – nie wiadomo, czy wyprawy zachodnie poprzedzały, czy też następowały po syryjskich. Dla zachowania przejrzystości przyjmuję, że wszystkie kampanie militarne prowadzone przez Tudhalijasa w tym okresie – zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie – były dziełem tego samego władcy.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Trevora Bryce’a „Hetyci. Wojownicy z Anatolii” bezpośrednio pod tym linkiem!

Trevor Bryce
„Hetyci. Wojownicy z Anatolii”
cena:
89,00 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Dom Wydawniczy Rebis
Tłumaczenie:
Jacek Środa, Martyna Góralczyk
Okładka:
twarda
Liczba stron:
344
Seria:
Historia
Premiera:
28.08.2026
Język oryginalny:
angielski
EAN:
9788383384399
reklama

W „Rocznikach” Tudhalijasa opisano szeroko zakrojone kampanie wojenne w zachodniej Anatolii, obejmujące także region Arzawy. Jak już wspomniałem, Arzawa w hetyckich źródłach oznaczała grupę zachodnich krain, spośród których najważniejsze miejsce zajmowało królestwo dziś określane mianem „Arzawy właściwej”, by jedno z drugim się nie pomyliło – przy czym w tekstach hetyckich występuje po prostu jako Arzawa. Źródła wymieniają cztery inne kraje należące do konfederacji Arzawy […]. Poczynając od północno-zachodniej Anatolii była to Wilusa, Kraj Rzeki Seha, Mira i Hapalla. Nie wiadomo, czy obszar Arzawy należał pierwotnie do jednego, większego królestwa, które później uległo rozbiciu na mniejsze państwa, czy też każde z nich od samego początku rozwijało się niezależnie, zachowując własną tożsamość polityczną.

Tak czy inaczej, region, w którym znajdowały się te krainy, zamieszkiwała najliczniejsza z indoeuropejskich grup w Anatolii, a mianowicie Luwici. Najprawdopodobniej właśnie oni stanowili główną ludność konfederacji Arzawy. Już w III tysiącleciu p.n.e. (jeżeli nie wcześniej) język luwijski i jego użytkownicy rozprzestrzenili się szeroko także w środkowej i południowej Anatolii. Na południowo-wschodnim krańcu półwyspu, zwłaszcza na obszarze Kizzuwatny, Luwici stanowili jedną z dwóch głównych grup etnicznych – obok napływowych Hurytów. Co więcej, elementy luwijskie przetrwały wzdłuż południowego wybrzeża Anatolii jeszcze przez wiele stuleci po upadku cywilizacji epoki brązu.

 Z zachowanych fragmentów „Roczników” dowiadujemy się o dwóch kampaniach, jakie Tudhalijas prowadził na zachodzie. Podczas pierwszej z nich miał rzekomo podbić Arzawę oraz kilka innych krain, po czym powrócił z łupami wojennymi – z jeńcami pieszymi, bydłem i owcami. Zamiast jednak zastraszyć kraje na zachodzie, jego wyprawa zaogniła ich wrogość wobec Hetytów. Wkrótce militarna konfederacja dwudziestu dwóch państw i miast położonych wzdłuż wybrzeża Morza Egejskiego wypowiedziała mu wojnę. Tudhalijas natychmiast ruszył z powrotem na zachód, by stawić czoło nowemu zagrożeniu, i – jak zapisano w „Rocznikach” – odniósł zdecydowane zwycięstwo nad koalicją. Triumf ten nazwano w „Rocznikach” „podbojem Assuwy”, którą większość badaczy lokalizuje w późniejszej Lidii. (Niektórzy uczeni sądzą, że rzymska nazwa Azji Mniejszej – Asia Minor – wywodzi się właśnie od Assuwy). Aby zminimalizować kolejne zagrożenia wybuchające na tamtych terenach lub całkowicie im zapobiec, Tudhalijas przesiedlił do hetyckiego centrum około 10 000 piechurów, 600 zaprzęgów konnych oraz elitarnych rydwanników konfederacji, znanych jako „panowie uzdy”.

reklama
Procesja 12 bogów świata podziemnego. Yazilikaya, sanktuarium hetyckie w pobliżu Hattusy na terenie dzisiejszej Turcji (fot. Klaus-Peter Simon)

Bunt wśród deportowanych żołnierzy wroga został szybko stłumiony, a przywódca rebelii zabity. Jeśli wierzyć dosłownie „Rocznikom” Tudhalijasa, jego kampanie zachodnie zakończyły się pełnym sukcesem. Zwycięstwa te miały jednak swoją cenę. Podobnie jak za panowania Hattusilisa I, zaangażowanie głównych sił hetyckich na dalekim zachodzie sprawiło, że rdzenne ziemie królestwa pozostały bezbronne wobec ataków z innych kierunków. Tę okazję szczególnie dobrze wykorzystały plemiona Kasków, zamieszkujące górzyste rejony Pontu wzdłuż południowych wybrzeży Morza Czarnego. Ich oddziały napadły na terytorium Hetytów i spustoszyły część ich ziem. Gdy Tudhalijas powrócił do kraju, wyparł najeźdźców z hetyckiego terytorium, a w kolejnym sezonie wojennym najechał ziemie Kasków w ramach odwetu.

Powodem do niepokoju nie byli wyłącznie Kaskowie. Wschodnie granice królestwa również były mocno narażone na niebezpieczeństwo, szczególnie w tych okresach, gdy państwo nie dysponowało wystarczającymi siłami obronnymi, bo większość armii znajdowała się daleko od kraju. Granice były podatne przede wszystkim na kolejne ataki ze strony państwa Mittani, które mogło liczyć na wsparcie sprzymierzeńców zamieszkujących pas graniczny między oboma królestwami w górnym biegu Eufratu. Jednym z takich terytoriów była Iszuwa, która zmieniała swoje sojusze, sprzymierzając się z Hetytami, a potem z Mittani. Król Tudhalijas nie mógł liczyć na Iszuwę, gdy jego wschodnie rubieże zagrożone były najazdami Mittanijczyków.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Trevora Bryce’a „Hetyci. Wojownicy z Anatolii” bezpośrednio pod tym linkiem!

Trevor Bryce
„Hetyci. Wojownicy z Anatolii”
cena:
89,00 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Dom Wydawniczy Rebis
Tłumaczenie:
Jacek Środa, Martyna Góralczyk
Okładka:
twarda
Liczba stron:
344
Seria:
Historia
Premiera:
28.08.2026
Język oryginalny:
angielski
EAN:
9788383384399
reklama

Wszystko to prowadzi nas do bardzo istotnego pytania.

Dlaczego Hetyci parli na zachód?

Gdy główne siły królestwa walczyły daleko poza granicami rdzennego terytorium państwa, kraj Hattusa pozostawał odsłonięty na ataki wrogów. Skoro najważniejszym interesem Hetytów była ochrona północnych i wschodnich granic oraz umacnianie wpływów na południowym wschodzie – w Syrii, a nad ich państwem nieustannie wisiało widmo zniszczenia ze strony potężnej armii Mittani – po co w ogóle angażowali się w wyprawy na zachód?

Zanim odpowiem na to pytanie, opowiem o pewnym wydarzeniu, które było moim udziałem. Gdy byłem studentem, jednym z moich ulubionych dzieł sztuki starożytnej był fresk przedstawiający skok przez byka („Tauromachia”), odkryty w Knossos na minojskiej Krecie. Jego reprodukcja wisiała przez wiele lat na ścianie mojego gabinetu. Kiedy jednak wreszcie spełniłem marzenie o podróży na Kretę i zobaczyłem oryginał tego arcydzieła starożytnej sztuki na własne oczy, ogarnęło mnie głębokie rozczarowanie. Poza kilkoma drobnymi, wyblakłymi fragmentami, to, co zobaczyłem, było niemal całkowicie rekonstrukcją – najczystszym domysłem, aczkolwiek oczywiście inteligentnym i opartym na eksperckiej wiedzy. Z czasem jednak rozczarowanie ustąpiło miejsca zrozumieniu: lepiej spróbować odtworzyć całość z kilku ocalałych skrawków, niż nie zrobić niczego. Nawet jeśli szczegóły takiej rekonstrukcji są niedokładne, możemy choć częściowo wyobrazić sobie oryginał.

Tabliczka z listem Tuszratty do Amenhotepa III (fot. Jon Bodsworth; British Museum)

To samo można powiedzieć o naszych próbach odtworzenia historii Hetytów. Najczęściej musimy rekonstruować ją na podstawie fragmentarycznych tekstów, które stanowią zaledwie niewielki ułamek większych całości. To odpowiada mniej więcej próbom ułożenia puzzli z tysiąca elementów, gdy mamy do dyspozycji tylko kilka zachowanych kawałków układanki. Jesteśmy zmuszeni do tego, by posiłkować się wyobraźnią i dedukcją, a następnie na ich podstawie uzupełnić brakujące miejsca, zachowując przy tym pełną świadomość, że efekt końcowy częstokroć może okazać się niezupełnie trafny, a czasem być nawet całkowicie błędny.

reklama

Zachowane fragmenty „Roczników” Tudhalijasa są tego najlepszym przykładem. Dysponujemy jedynie kilkoma rozproszonymi skrawkami informacji – „fragmentami układanki” – na podstawie których próbujemy zrekonstruować przebieg jego panowania. Zadanie to dodatkowo utrudnia fakt, że nie możemy bez zastrzeżeń i dosłownie wierzyć treściom tych źródeł. Między rzeczywistym przebiegiem wydarzeń a tym, co autor chciał, byśmy o nich sądzili, może być znaczna różnica. Wszystkie teksty, na których opieramy naszą wiedzę o dziejach Hetytów, są skażone perspektywą ich twórców. Opracowano je starannie, w taki sposób, by przedstawić autorów – zazwyczaj samych władców – w możliwie jak najkorzystniejszym świetle. Nie funkcjonowali żadni niezależni, obiektywni kronikarze, którzy z dystansu ocenialiby działania królów i opisywali ich dzieje bez uprzedzeń. Nie znaczy to jednak, że w tych tekstach nie ma ani krzty prawdy. Większość badaczy przyznaje, że oszczędny, rzeczowy styl typowy dla dokumentów hetyckich nadaje im większą autentyczność niż retoryczna przesada i pompatyczny ton, które są tak charakterystyczne dla inskrypcji egipskich faraonów czy władców nowoasyryjskich.

Mając to wszystko na uwadze, wróćmy do zadanego pytania: dlaczego Hetyci angażowali tak znaczne siły zbrojne w odległe wyprawy na zachód, narażając się przy tym na ataki pustoszące ich własne terytorium podczas nieobecności armii imperialnej – i to pomimo oczywistego zainteresowania utrzymaniem wpływów w Syrii, czyli w kierunku dokładnie przeciwnym do ich zachodnich kampanii?

W mojej ocenie Hetyci po prostu nie mieli wyboru. Z „Roczników” Tudhalijasa oraz z pozostałości po „Rocznikach” jego następcy, Arnuwandasa, wynika jasno, że państwom zachodniej Anatolii udało się stworzyć potężne sojusze. Każde z nich z osobna nie stanowiło dla Hetytów poważnego zagrożenia, ale zjednoczone siły zachodnich królestw mogły stać się śmiertelnym niebezpieczeństwem. Tak właśnie się stało, gdy wojska zachodnie pod arzaweńskim dowództwem najechały południowe ziemie państwa hetyckiego, a wraz z innymi siłami pogranicznych miast-państw zagroziły istnieniu całego królestwa. Zagrożenie było na tyle realne, że faraon Amenhotep III, panujący przez większą część pierwszej połowy XIV wieku p.n.e., był przekonany, że państwo Hetytów upadło. Napisał nawet list do króla Arzawy, proponując sojusz dynastyczny, który miał stanowić wstęp do formalnego dyplomatycznego przymierza. Tym samym faraon uznawał króla Arzawy za potencjalnego nowego władcę Anatolii – spadkobiercę roli, jaką wcześniej odgrywało królestwo hetyckie.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Trevora Bryce’a „Hetyci. Wojownicy z Anatolii” bezpośrednio pod tym linkiem!

Trevor Bryce
„Hetyci. Wojownicy z Anatolii”
cena:
89,00 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Dom Wydawniczy Rebis
Tłumaczenie:
Jacek Środa, Martyna Góralczyk
Okładka:
twarda
Liczba stron:
344
Seria:
Historia
Premiera:
28.08.2026
Język oryginalny:
angielski
EAN:
9788383384399
reklama
Komentarze
o autorze
Trevor Bryce
(Ur. 1940) Australijski historyk, hetytolog, profesor filologii klasycznej i historii starożytnej na Uniwersytecie Queensland.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone