Kuźnia przyszłych elit. Tak wyglądało dorastanie w dworach ziemiańskich

opublikowano: 2026-05-31, 09:52
wszelkie prawa zastrzeżone
W dobie zaborów rodzina odgrywała szczególną rolę – była ostoją polskości i narzędziem walki z wpływami rusyfikacji i germanizacji. Jakie miejsce zajmowali w niej najmłodsi ziemianie?
reklama
Dziecko w ogrodzie dworskim, prawdopodobnie lata 20.-30. XX wieku, kolekcja Zamoyskich (fot. Archiwum Państwowe w Lublinie)

Dzieci raczej rzadko pojawiają się w tradycyjnych źródłach historycznych. Wszelkie materiały pisane – jak kroniki czy pamiętniki – tworzone były głównie przez dorosłych, często mężczyzn. Najmłodsi pojawiali się zwykle w kontekstach urzędowych – rejestrach chrztów, aktach zgonów, których było wcale niemało przez wysoką śmiertelność, czy w zapisach spadkowych. 

Najnowsza książka Marcina Przewoźniaka i Adama Pękalskiego „Skoki przez epoki. Osiem podróży w przeszłość” wychodzi naprzeciw temu trendowi – poświęcona jest w całości dzieciom. W fabularyzowany sposób opowiada, jak wyglądało dzieciństwo na przestrzeni epok - od ery Piastów, po czasy współczesne - i stanowi świetny sposób na popularyzowanie historii wśród najmłodszych czytelników. 

Poza publikacjami tego rodzaju dobrym źródłem do pozyskania informacji o życiu rodzinnym w minionych latach są wspomnienia i pamiętniki. Szczególnie interesujące są te poświęcone życiu na dworach ziemiańskich. Co mówią one o dzieciństwie i dorastaniu na przełomie XIX i XX wieku, w czasach zaborów?

Rodzina ostoją tradycji 

W okresie zaborów na ziemiach polskich rodzina odgrywała szczególną rolę – uważano ją za ostoję tradycji i polskości oraz narzędzie ochrony przed wpływami państw zaborczych. Trafnie ujął to polski socjolog Józef Chałasiński – „w polskim klimacie intelektualnej refleksji nad problemami narodu w czasie zaborów, tym większe znaczenie miały wszystkie sposoby pielęgnowania i wzbogacania kultury narodowej w oparciu o dom i rodzinę”. Z tego też względu w piśmiennictwie ówczesnych filozofów czy publicystów urastała ona do szczególnej rangi. 

Traktowali ją wręcz jak jednostkę nadprzyrodzoną obdarzoną szczególnym zadaniem – przekazaniem kolejnym pokoleniom tradycji narodowej, języka polskiego i wiary, które to stanowiły, ich zdaniem, ostoję polskości. Ówczesna prasa i pisma rodzinne z pietyzmem wręcz rozpisywały się przykładowo o etosie Matki – Polki, który odnosił się zarówno do rodzicielki – kobiety stanowiącej wzór cnót, ofiarnej i gotowej do poświęceń, jak i do ojczyzny utożsamianej przez wielu z matką. Nie bez znaczenia dla tego etosu był również rozpowszechniony na ziemiach polskich kult maryjny. 

reklama

To wszystko sprawiało, że w polskich warunkach osoba matki zyskiwała szczególne znaczenie – kobiety odpowiedzialnej za przekazywanie młodszemu pokoleniu tradycji i wartości narodowych. Jednocześnie, dzięki przywiązaniu do tradycji, przez cały XIX wiek centralne miejsce w rodzinie zajmował ojciec – odpowiedzialny za utrzymanie rodziny, reprezentowanie jej oraz podejmowanie najważniejszych decyzji. W wielu przypadkach to on odpowiadał również za edukację patriotyczną i pielęgnowanie pamięci o ważnych wydarzeniach historycznych.

To wszystko sprawiało, że mimo docierających na ziemie polskie liberalnych prądów z Europy Zachodniej, przyznających dzieciom ważne miejsce w życiu rodzinnym, polskie rodziny pozostawały raczej oporne na ich działanie – przez cały XIX wiek obowiązywał na polskich ziemiach tradycyjny, patriarchalny model rodziny. To wpływało również na sposób wychowania potomstwa. 

Wychowanie i opieka nad dziećmi

Narodziny dziecka była ważnym wydarzeniem w każdej rodzinie – brak potomstwa uważano za przejaw braku łaski bożej, czemu starano się zapobiec specjalnymi wotami czy dotacjami na rzecz kościoła. 

Dziecko w ogrodzie dworskim bawiące się z psem (fot. Archiwum Państwowe w Lublinie)

Choć w XIX wieku, na skutek rozwoju medycyny i higieny, śmiertelność niemowląt zaczęła stopniowo spadać, wciąż był to problem. Dlatego też dzieciom udzielano często „dwóch chrztów” – a w zasadzie urządzano dwa takie obrzędy. Pierwszy raz dziecko chrzczono już po jego przyjściu na świat – mógł dokonać tego każdy ochrzczony chrześcijanin: położna, akuszerka lub członek rodziny. Drugi obrzęd, jeśli dziecko przeżyło, odbywał się w kościele, z udziałem księdza, rodziców oraz chrzestnych. Było to uroczyste potwierdzenie i dopełnienie obrzędów, których nie sposób było wykonać podczas chrztu tuż po narodzeniu. 

Karmienie dzieci powierzano mamkom. Najczęściej były to kobiety ze wsi – najlepiej, gdy miały poniżej 30 lat, były zdrowe i zamężne. Dla wielu osób ważna była również nienaganna opinia – niektórzy wierzyli w to, że złośliwe czy kłótliwe usposobienie mamki może niekorzystnie wpłynąć na dziecko. Oprócz karmienia mamki często sprawowały codzienną opiekę nad dzieckiem, co nierzadko prowadziło do wytworzenia się między nimi silnej więzi emocjonalnej. Wiele z nich cieszyło się również względami rodziny i pozostawało na dworze nawet po zakończeniu okresu karmienia. 

Zaciekawił Cię ten temat? Kup książkę Marcina Przewoźniaka i Adama Pękalskiego „Skoki przez epoki. Osiem podróży w przeszłość”!

Marcin Przewoźniak, Adam Pękalski
„Skoki przez epoki. Osiem podróży w przeszłość”
cena:
59,90 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Wydawnictwo Literackie
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
136
Premiera:
20.05.2026
Format:
213x282 mm
EAN:
9788308089040
reklama

Oprócz mamki na dworze obecne były również piastunki, kobiety opiekujące się dziećmi, dbające o takie rzeczy, jak przewijanie, mycie czy doglądanie dzieci. Nierzadko zdarzało się, że były one mocno zżyte z dworem – odpowiadały za wychowanie kolejnych dzieci przychodzących na świat w rodzinie.

Nad nieco starszymi dziećmi opiekę sprawowały bony. W przeciwieństwie do mamek czy piastunek musiały one wykazać się odpowiednimi kwalifikacjami – odpowiadały bowiem za wychowanie i wstępną edukację dziecka. Najczęściej funkcję tę powierzano więc kobietom z wyższych sfer, nierzadko cudzoziemkom z krajów francuskojęzycznych, przez co dzieci od najmłodszych lat miały do czynienia z obcym językiem.

Nauczanie wiedzy i manier

Najczęściej spotykaną praktyką na dworach ziemiańskich było nauczanie domowe. Wielu Polaków traktowało je niemalże jako pierwszą linię frontu w walce o duchową wolność swoich dzieci – element wychowania patriotycznego mający chronić dzieci przed indoktrynacją zaborców. Do tego dochodziły też względy bardziej prozaiczne – chęć uchronienia dzieci przed kontaktami z niżej urodzonymi kolegami, oszczędność czy znaczna odległość od szkoły elementarnej, ewentualnie również niski poziom kształcenia w niej. Od roli guwernera zaczynało wiele późniejszych slaw - Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski czy Adolf Dygasiński. 

Większą uwagę przykładano do kształcenia chłopców – to oni mieli w przyszłości sprawować urzędy, przejmować majątki i być kontynuatorami rodów. W ich przypadku edukacja domowa była więc przygotowaniem do kontynuowania kształcenia. Dziewczęta często na edukacji domowej kończyły. Istotę tego podejścia najlepiej wyjaśnił Hugo Kołłątaj uznawany przez wielu za autorytet pedagogiczny: 

reklama
Każda matka jest najlepszą i najpierwszą mistrzynią swoich córek. Dom rodziców i całe gospodarstwo jest najprzyzwoitszą dla nich szkołą, (...) aby oderwane na czas edukacyi nie odwykły od życia domowego, aby się niem nie nudziły, będąc zwłaszcza przeznaczone iść za losem swych mężów.

Lekcje odbywały się każdego dnia z wyjątkiem niedziel – dzieci przyswajały wiedzę z zakresu języka ojczystego, obcego, arytmetyki, historii, wiadomości o ziemi i świecie, kosmosie, meteorologii,  zwierzętach i  roślinach krajowych. Do tego dochodziły umiejętności praktyczne – młodych członków rodu zapoznawano z pracami domowymi, gospodarskimi, ogrodniczymi, leśnymi, zawodami związanymi z handlem i rzemiosłem, przemysłem czy  technologią – to ostatnie szczególnie w mieście. Często rozwijano także talenty i umiejętności uczniów. 

Jako że dziewczynki przygotowywane były do odgrywania roli przyszłych pań domu, uczono je również konkretnych umiejętności – miały za zadanie opanowanie odpowiedniej ogłady i prezencji czy wyrobienie pewnych umiejętności towarzyskich. Panna z dobrego domu powinna więc umieć porozumiewać się po francusku, ale najlepiej też w innym języku obcym, grać na jakimś instrumencie, tańczyć, rysować czy wykonywać drobne robótki ręczne. Chłopców uczono zaś jazdy konnej i polowań. 

Dziecko w rodzinie ziemiańskiej (fot. Archiwum Państwowe w Lublinie)

To wszystko dotyczyło oczywiście dzieci z warstw wyższych – te z rodzin chłopskich uczyły się pracy i praktycznych obowiązków domowych, wyręczały bądź pomagały dorosłym w części obowiązków czy opiekowały się młodszym rodzeństwem.

Czas wolny i zabawa

Jak wyglądał typowy dzień ziemiańskich dzieci? Najczęściej wstawały one dość wcześnie, koło 7.00, następnie myły się, ubierały i udawały na śniadanie. Po tym udawały się na lekcje, które trwały aż do obiadu, po nim odbywały się kolejne lekcje, zwykle lżejsze – z rysunku czy muzyki. Młodsze dzieci całe dnie spędzały w towarzystwie opiekunek w dziecięcych pokojach. 

Po lekcjach dzieci wychodziły na zewnątrz – do ogrodu – lub udawały się na przejażdżki, młodsze pod opieką mam, niań lub bon, starsze – mniej więcej po ukończeniu siódmego roku życia, same. Tam często spędzały czas na różnych zabawach – budowały domki na drzewach, altanki, bawiły się na huśtawkach czy karuzelach. Wszystko to, jak i inne aktywności na zewnątrz, miały sprzyjać ich hartowaniu i rozwojowi fizycznemu, co również było ważnym elementem wychowania.

Zaciekawił Cię ten temat? Kup książkę Marcina Przewoźniaka i Adama Pękalskiego „Skoki przez epoki. Osiem podróży w przeszłość”!

Marcin Przewoźniak, Adam Pękalski
„Skoki przez epoki. Osiem podróży w przeszłość”
cena:
59,90 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Wydawnictwo Literackie
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
136
Premiera:
20.05.2026
Format:
213x282 mm
EAN:
9788308089040
reklama

Repertuar zabaw na świeżym powietrzu był bardzo różny – dzieci bawiły się w chowanego, zbierały kwiaty czy owoce, łapały robaki, urządzały kryjówki pośród gałęzi i liści, bawiły się w różne bitwy - nierzadko inspirowane tymi z polskiej historii. Zimą lepiły bałwany czy obrzucały się śnieżkami. Gdy pogoda nie sprzyjała, dzieci bawiły się w pomieszczeniach dworu – jako że nie wszystkie były dla nich dostępne, często te “zakazane, jak spiżarnia, gabinet ojca czy pokoje gościnne, kusiły najbardziej. Kreatywność dzieci nie znała granic. Pamiętnikarka i autorka siedmiu tomów wspomnień Krystyna Libiszowska-Dobrska w następujący sposób wspominała najmłodsze lata:

Kiedy padał deszcz i musieliśmy zostać w domu, robiliśmy karetę ze stołu nakrytego długim obrusem. Zaprzęgało się do niej sześć rozbrykanych koni, czyli sześć krzeseł powiązanych sznurami. O to, żeby konie były rozbrykane, starała się Krysia. (...) My z Henrykiem byliśmy małżeństwem, udającym się w podróż. Siedzieliśmy pod stołem, dopóki nie następował  wypadek,  furman  spadał  z  kozła,  ja  udawałam  zemdloną,  wynoszono  mnie z  kanapy i cucono. 

Dziewczynki chętnie bawiły się lalkami i wcielały w role matek i gospodyń. Były jednak i takie dzieci, które stroniły od zabaw i kontaktów z rówieśnikami. Należał do nich m.in. Stefan Żeromski. Jak napisał po latach, wspominając młodzieńczy czas: 

Co wspominać o latach mojego dzieciństwa? Czyż nie byłem, jak wszystkie dzieci, krzykaczem naprzód małym, potem urwisem, dokuczającym wszystkim, którego znać w każdym miejscu – o nie... od czasu, jak przyszedłem do tego wieku, że oddano mie do szkół, byłem zawsze samotnym i ponurym. Lubiłem zawsze samotność [...] mogłem obyć się bez towarzystwa nie tylko rówieśników, ale nawet ludzi.

Podobnie dzieciństwo wspominał Antoni Jaroszewicz.

reklama
Byłem raczej domatorem unikającym towarzystwa rówieśników,  przesiadywałem w domu, najchętniej czytając książki.

Długie jesienne i zimowe wieczory najczęściej upływały dzieciom na słuchaniu opowieści, bajek lub historii o bohaterach narodowych, powstańcach czy walkach narodowowyzwoleńczych, które potem stawały się inspiracją do zabaw. Zdarzało się, że opowieściom tym towarzyszyły śpiewy pieśni patriotycznych, religijnych lub ludowych.

W pamiętnikach i wspomnieniach z epoki stosunkowo rzadko można znaleźć informacje o wspólnych zabawach rodziców z dziećmi – dorośli najczęściej zajęci byli swoimi sprawami, opiekę nad dziećmi powierzano opiekunkom. Jeśli już, czas na wspólne spędzanie czasu z dziećmi najczęściej znajdowały matki, ojcowi zajęci byli zwykle innymi obowiązkami – zarządzaniem majątkiem czy interesami gospodarstwa. 

Niejednokrotnie zdarzało się też, że dzieci z dworu spędzały czas z dziećmi służby pracującej we dworze oraz rówieśnikami z okolicznych wiosek. Nie wszyscy członkowie rodzin ziemiańskich pochwalali jednak takie kontakty – niektórzy zakazywali dzieciom zabaw z dziećmi chłopskimi, obawiając się, że negatywnie wpłynie to na ich obyczaje i moralność To spotykało się jednak nie raz z krytyką. Jan Skotnicki w następujący sposób opisał to w swoich pamiętnikach: 

Bym nie wyrósł na sobka, zwoływano ze wsi na zabawy ze mną  dzieci niektórych gospodarzy. Byli to moi pierwsi niezapomniani towarzysze. Toteż śmieszna wydaje mi się obawa, często jeszcze spotykana u rodziców ze sfery inteligencji, przed obcowaniem ich dzieci z dziećmi wiejskimi. Zapewniam, że tak zwane niestosowności, nieprzyzwoitości i zgorszenia dosięgły mnie dopiero przez dzieci „dobrze wychowane” w mieście.

Beztroskie dni na psikusach i zabawach kończyły się często wraz z osiągnięciem pewnego wieku – zwykle około siódmego roku życia. Wtedy to znaczną część dnia najmłodszych zajmowała nauka – najpierw w domu, później zaś dzieci, najczęściej chłopców, wysyłano do szkół średnich. Zaczynał się nowy etap ich życia. Jak trafnie ujął to Stefan Włoszczewski: „kończył się więc mój jedyny w życiu beztroski i jakby bajkowy etap życia”.

Materiał powstał dzięki współpracy reklamowej z Wydawnictwem Literackim.

Zaciekawił Cię ten temat? Kup książkę Marcina Przewoźniaka i Adama Pękalskiego „Skoki przez epoki. Osiem podróży w przeszłość”!

Marcin Przewoźniak, Adam Pękalski
„Skoki przez epoki. Osiem podróży w przeszłość”
cena:
59,90 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Wydawnictwo Literackie
Rok wydania:
2026
Okładka:
twarda
Liczba stron:
136
Premiera:
20.05.2026
Format:
213x282 mm
EAN:
9788308089040

Bibliografia:

reklama
Komentarze
o autorze
Katarzyna Łabicka
Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych. Miłośniczka historii, reportaży i kultury hiszpańskiej.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone