Lloyd Llewellyn-Jones – „Kleopatry. Zapomniane królowe Egiptu” – recenzja i ocena
Lloyd Llewellyn-Jones – „Kleopatry. Zapomniane królowe Egiptu” – recenzja i ocena
Największym atutem książki jest świeże spojrzenie na temat. Zamiast powielać znany schemat „uwodzicielki Cezara i Antoniusza”, Llewellyn-Jones rozszerza perspektywę i pokazuje swoje bohaterki jako utalentowane kobiety-polityków, strategów i uczestników bezwzględnej walki o władzę. W jego ujęciu to nie jednostkowa legenda, lecz cała linia kobiet, które potrafiły przyćmić swoich mężów i braci oraz utrzymać kontrolę nad jednym z najbogatszych państw starożytnego świata. Autorowi udało się bardzo dobrze utrzymać kompozycję tematu. W żaden sposób nie jest tak, iż postać ostatniej, najsłynniejszej Kleopatry przyćmiła wcześniejsze imienniczki.
Zamiast suchego wykładu otrzymujemy gęstą od faktów kronikę ptolemejskiego dworu. W pierwszej części narracja jest jednak rozwodniona, a to za sprawą skąpych źródeł. Tym sposobem staje się nieco zbyt rozległa, jak gdyby autor pragnął zachować odpowiednie proporcje. Obok rozbudowanych interpretacji kreśli jednak tło społeczne i polityczne, co przyda się w lekturze kolejnej części – tu otrzymujemy przede wszystkim obraz stosunków dynastycznych, a zarazem rosnących wpływów i sprawczości kolejnych Kleopatr.
Wartkość narracji, intrygi i konflikty (również te wewnątrzrodowe) wysuwają się na pierwszy plan, toteż autor przyjmuje niektóre ustalenia za pewnik i nie wchodzi w polemikę ze źródłami. To też prowadzi go do wniosku, że nikłe zainteresowanie życiem poprzedniczek Kleopatry VII wynika głównie z faktu, że ich biografie są przede wszystkim zbyt melodramatyczne dla poważnych historyków.
W książce czytelnik znajdzie nie tylko opisy działań politycznych, ale także działania Kleopatr dotyczące kreowania i prowadzenia swojego wizerunku – wpisania się w linię boskich przedstawień dynastii Ptolemeuszy. Warto tutaj podkreślić, tradycyjny już w wydawnictwie Rebis, wysoki poziom przekładu, w tym wypadku będącego dziełem Mirosława P. Jabłońskiego.
Ciekawym zabiegiem jest także próba „odmitologizowania” postaci zarówno ostatniej Kleopatry, jak i poprzedniczek. Autor pokazuje, jak bardzo wizerunek został ukształtowany przez późniejszą tradycję (w tym naukową) i wynikał z charakterystycznej dla Greków i Rzymian wizji ideału kobiety, co wpływało na ocenę działań władczyń. Podkreśla, jak niewiele ów wizerunek ma wspólnego z rzeczywistością historyczną. Należy więc pochwalić go za skuteczne rozbicie popkulturowego monopolu Kleopatry VII. Dzięki tej książce czytelnik zaczyna postrzegać ostatnią władczynię nie jako odosobniony fenomen, ale jako efekt trzystuletniej ewolucji kobiecej władzy wewnątrz dynastii. Lllewellyn-Jones zwraca bowiem uwagę, że funkcja władczyni była przede wszystkim sakralna i polityczna, dająca dostęp do zasobów, których nie posiadały kobiety w innych kulturach tamtego czasu.
Praca nie jest jednak wolna od wad. Dla bardziej wymagających czytelników problemem może być momentami sensacyjny ton i skłonność do podkreślania najbardziej dramatycznych aspektów życia bohaterek. Brakuje też głębszej analizy źródeł – książka wyraźnie celuje w szerokiego odbiorcę, nie w środowisko akademickie. Choć, co trzeba podkreślić, na końcu została zamieszczona obszerna bibliografia.
Otrzymaliśmy bardzo dobrze napisaną, przystępną pracę, która poszerza nasze wyobrażenie o Kleopatrze i jej poprzedniczkach. Jeśli ktoś szuka wciągającej i jednocześnie rzetelnej opowieści o mechanizmach władzy, intrygach i kobietach, które potrafiły rządzić w świecie zdominowanym przez mężczyzn – będzie usatysfakcjonowany.
