Ludzie odzyskani i do odzyskania?
Ten tekst jest fragmentem książki Bernadetty Darskiej „Republika ludzi młodych. Opowieść o nowym człowieku”.
Idea ukształtowania nowego człowieka towarzyszyła atmosferze panującej w ośrodku od początku. Z jednej strony miała wymiar humanitarnego wsparcia dla tych wszystkich, którzy po wojnie znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Nie mieli domu, stracili rodziców, nikt na nich czekał, nie wiedzieli na wet niekiedy, gdzie tak naprawdę jest ich kraj. Nowy człowiek rodził się więc z międzyludzkich relacji opartych na życzliwości, pomocy, empatii. Z drugiej strony, nie zapominano o kontekstach ideologicznych. Nowy człowiek rodzący się w bartoszyckiej republice ludzi młodych miał mieć swój własny indywidualny rys, ale też wzorowany był na pedagogice dwóch ikonicznych wówczas postaci – Janusza Korczaka i Antona Makarenki. O ile w przypadku Starego Doktora osoby najważniejsze dla powstania i pracy ośrodka miały okazję go poznać, o tyle pedagog radziecki znany był głównie z traktowanej wówczas jako lektura obowiązkowa, a dla niektórych nawet kultowa, książki Poemat pedagogiczny.
Składająca się z trzech części publikacja Makarenki ukazała się w oryginale w pierwszej połowie lat trzydziestych XX wieku. Wtedy, kiedy zachwycono się nią po drugiej wojnie światowej w Polsce, nie była to więc nowość wydawnicza. Aleksander Lewin nie ukrywa zresztą, że o radzieckim pedagogu dowiedział się jeszcze od Janusza Korczaka: „tak się bowiem złożyło, że fascynację dokonaniami Makarenki zawdzięczam Korczakowi. Jak do tego doszło? Któregoś dnia – bodaj w 1938 roku – gdy zmogła mnie choroba i leżałem z gorączką w niewielkim pokoiku na pierwszym piętrze – przyszedł Korczak, by dowiedzieć się o stan mojego zdrowia i przy okazji wręczył mi dość grubą, pękatą, niewielkiego formatu i na mizernym papierze wydaną książkę w języku rosyjskim, krążącą wówczas nielegalnie. Był to Poemat pedagogiczny Antoniego Makarenki. Korczak mówił o tej książce i jej autorze z najwyższym uznaniem i podziwem. Podkreślał, że jest to dzieło napisane przez autentycznego pedagoga i że przewyższa ono pod każdym względem inne, znane w owym czasie utwory poświęcone wychowaniu dzieci w pierwszych latach po rewolucji 1917 roku”.
Lewin nie poprzestaje na wspomnieniu sytuacji, dzięki której zapoznał się z utworem Makarenki. Wyraźnie sugeruje, że lektura ta okazała się dla niego momentem zwrotnym. Nie tylko go zachwyciła, ale i stała się rodzajem instruktażu dla dalszej pracy pedagogicznej. Odtąd Lewin łączyć będzie w swojej pracy idee Korczaka z ideami Makarenki. Szuka przede wszystkim podobieństw, a tą główną cechą wspólną okaże się „niezachwiana wiara w dziecko i możliwości jego rozwoju, przeobrażania się”.
Entuzjazm Lewina oraz przekonanie, że faktycznie można wpłynąć pozytywnie na dalsze życie podopiecznych, nawet dzisiaj robią wrażenie. Pedagog pisał: „Pod wpływem Korczaka i Makarenki oraz własnych doświadczeń utwierdzałem się w przekonaniu, że to, co potocznie określamy jako trudności wychowawcze, oznacza w istocie rzeczy, że mamy do czynienia nie tyle z tak zwanymi dziećmi trudnymi (niestety, to niefortunne określenie utrzymuje się dotąd), lecz z dziećmi, którym jest trudno, które – na skutek całego splotu okoliczności – napotykają w swoim życiu trudne problemy do rozwiązania. Jakie? Korczak odsłaniał bezmiar krzywdy i niezrozumienia, z jakimi dziecko styka się na każdym kroku, a Makarenko, mając do czynienia z dziećmi jeszcze bardziej skrzywdzonymi, spaczonymi przez życie, udowadniał, że można je wyrwać z tego stanu wegetacji, beznadziejności”.
Igor Newerly powiedziałby, być może, że da się je odzyskać. To właśnie Archipelag ludzi odzyskanych Newerlego stanowi w pewnym sensie polską wersję Poematu pedagogicznego. Ryszard Orpik, uczeń liceum pedagogicznego, potem nauczyciel i wieloletni dyrektor wchodzącej w skład republiki ludzi młodych szkoły podstawowej, słusznie zderza oba utwory, zauważając ich podobieństwo. Akcentuje jednocześnie, iż losy bohaterów Makarenki są dużo bardziej dramatyczne, a z kolei przeżycia opisane przez Newerlego dotyczą tego etapu życia w ośrodku, kiedy większe problemy uległy względnej stabilizacji.
Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Bernadetty Darskiej „Republika ludzi młodych. Opowieść o nowym człowieku” bezpośrednio pod tym linkiem!
Lektura książki Makarenki to współcześnie ciekawe i nietypowe doświadczenie. Nietypowe, bo ta pokaźna objętościowo publikacja okazuje się nie tak wcale oczywistym, zwłaszcza pod względem propagandowym, połączeniem narracji autobiograficznej z analizą pedagogiczną. Ciekawe, bo zbeletryzowana opowieść o praktykowaniu konkretnych metod wychowawczych staje się sugestywnym obrazem przemian zachodzących w młodych bohaterach. Ci zaś, w przeciwieństwie do postaci pojawiających się u Newerlego, rekrutują się głównie z nieletnich chuliganów, bandytów, osób, które mogą być niebezpieczne. Kolonie, gdzie pracuje Makarenko, przypominają domy poprawcze i to takie, w których powinien funkcjonować zaostrzony rygor. Tymczasem młody pedagog w niemalże nieprawdopodobny sposób dociera do zbuntowanej i pozornie straconej dla społeczeństwa młodzieży. Kiedy trzeba, potrafi okazać łagodność i posługiwać się perswazją, jeśli to jest potrzebne, jest zdecydowany i nie pozwala na żadne negocjacje. Mierzyć się musi faktycznie z dużymi problemami.
Do nich należeć będą chociażby próby gwałtu, agresja, znęcanie się, kradzieże, analfabetyzm, brak wiary w sens powrotu do stanu względnej niewinności. Zdarzało się, że niektórzy mieszkańcy kolonii nazywali siebie ludźmi skończonymi. W książce natkniemy się na przypadek ciąży zakończonej porodem w ukryciu i uduszeniem dziecka, a także na organizowanie napadów. Tym, co powraca w Poemacie pedagogicznym, jest przekonanie o możliwości kształtowania własnego losu. Makarenko mówi na przykład kolonistom: „Życie nasze będzie piękne, radosne i rozumne, ponieważ jesteśmy ludźmi, ponieważ mamy głowy na karku i ponieważ taka jest nasza wola”.
Archipelag ludzi odzyskanych to z jednej strony opowieść o Mazurach, której ważnym punktem odniesienia jest Karol Małłek i stworzony przez niego Mazurski Uniwersytet Ludowy, z drugiej historia bartoszyckiego Centralnego Ośrodka Wychowawczo-Szkoleniowego RTPD. Książka ukazała się w 1950 roku, ale jej podtytuł Opowieść historyczna z roku 1948 wprost wskazuje, że dotyczy wydarzeń mających miejsce dwa lata wcześniej. Autor traktuje nazwę Bartoszyce jako pewnego rodzaju przyporządkowanie umowne, jednak nie da się ukryć, że sportretowanie realiów i topografii odnosi się właśnie do tego miejsca.
Józef Małecki wspomina okres, kiedy pisarz zamieszkał przy ulicy Limanowskiego: „Ponad trzy miesiące przebywał w ośrodku i nikt nie wiedział po co. Traktowano go jako jednego z pracowników ośrodka. Dopiero później okazało się, że celem jego pobytu było właśnie zgromadzenie materiału do powieści o ośrodku”. O dokładnym opisie republiki ludzi młodych wspomina wiele osób, ja również, ponieważ dobrze znam ten teren i mogę pokusić się o potwierdzenie zgodności opisu z tym, jak faktycznie wyglądał ośrodek. Co ciekawe, nie zmienił się znacząco nawet kilkadziesiąt lat po wojnie, dopiero ostatnie dwadzieścia lat przyniosło zmiany związane z najbliższym otoczeniem. Nie można na przykład już dzisiaj swobodnie przejść wzdłuż Suszycy od tylnej furtki ośrodka skarpą do dawnego Domu Kultury Dziecka. Ścieżka ta jest zarośnięta i trudno byłoby przedzierać się przez roślinność. Jeszcze na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zdarzało mi się tędy przechodzić bez żadnego problemu. Dzisiaj furtka jest zardzewiała i zamknięta na kłódkę, a za nią zamiast ścieżki, którą pamiętam i którą wiele razy spacerowałam, rozpościera się poletko wysokich pokrzyw.
To zresztą ciekawe, że czytany siedemdziesiąt pięć lat po wydaniu Archipelag ludzi odzyskanych nadal zachowuje wierność topograficznego szczegółu. Jeśli więc sięgniemy do książki i zatrzymamy się przy opisie pierwszych wrażeń Kuby Pruszczyka, szybko zorientujemy się, że tak naprawdę budynki Ośrodka zdają się istnieć poza czasem. Dzisiaj jest inaczej, ale jest też tak jak wtedy. Las nadal szumi wokół, w miesiące letnie ciągle słychać gwar dochodzący z pobliskiego basenu, duże boisko jest co prawda pokryte nowoczesną nawierzchnią, ale nadal służy do tego samego celu co kiedyś, republikę ludzi młodych ciągle otacza ogrodzenie składające się z żelaznych sztachet „na betonowej podmurówce o masywnych słupach z ciemnej cegły”.
Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Bernadetty Darskiej „Republika ludzi młodych. Opowieść o nowym człowieku” bezpośrednio pod tym linkiem!
W książce natkniemy się nie tylko na wierny opis miejsca, gdzie znajduje się ośrodek, ale i na przywołanie konkretnych postaci, których prototypami byli ludzie faktycznie pracujący w zakładzie. Jako przykład niech posłużą kierujący orkiestrą Rejnar, stanowiący odpowiednik Mikołaja Beynara, prowadzącego orkiestrę dzieci, czy doktor Kolonowska, będąca tak naprawdę sportretowaną doktor Brzozowską. Z powieści Newerlego dowiemy się też o typowym rytmie dnia w ośrodku, którego częścią oprócz nauki, odpoczynku i kulturalnych atrakcji jest również poranna gimnastyka. Natkniemy się na odwołania do rzeczywistych losów wychowanków i pracowników. Nowi podopieczni straszeni są wyjazdem do Monetnej na Uralu, a wśród nauczycieli są i ci, którzy podczas wojny byli w odległych krajach, i ci, którzy przetrwali koszmar obozu koncentracyjnego. Nauczyciele kładą nacisk na kolektywne wychowanie. Bycie razem ma stanowić remedium na codzienne troski i problemy. Dzieci nie tylko się uczą i bawią, lecz także razem pracują. W należącym do ośrodka majątku ziemskim odbywają się na przykład zawody ziemniaczane. Kuba, który nie potrafi zrozumieć utraty matki i ojca, wielokrotnie usłyszy, że wszyscy tu zgromadzeni są jak żołnierze. Czasami wygrywają więc bitwy i jest radośnie, innym razem zdarza się, że dostają przypadkowy postrzał i wtedy jest trudno. Podobnie jak u Makarenki liczy się przemiana. Nie chodzi więc o to, by kogoś za zły czyn napiętnować i wykluczyć, ale raczej by spróbować zrozumieć i swoją obecnością spowodować zmianę tego, co negatywne w człowieku, na dobre i jasne. Takie momenty również pojawiają się u Newerlego.
O uczęszczających do Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego Newerly powie, że są ozdrowieńcami, ci z Bartoszyc okażą się ludźmi odzyskanymi. Czy silny związek z ośrodkiem i niewątpliwa popularność powieści, która była wielokrotnie wznawiana, wpłynął na szczególny status tej publikacji w twórczości pisarza? I tak, i nie. Tak, bo to ważny etap w biografii Newerlego. Włączenie się na pewien czas we wspólnotę republiki ludzi młodych to przyglądanie się od środka realizacji tych idei, które były bliskie Januszowi Korczakowi, osobie tak ważnej dla pisarza. Nie, bo już po czterech latach od wydania książki Newerly podejdzie do niej krytycznie: „Przeglądając ją obecnie, niewiele znajduję stron, które mnie wciąż jeszcze wzruszają, w których nic bym nie zmienił. […] Archipelag ludzi odzyskanych uważam za najsłabszą moją książkę.
Najsłabszą dlatego, że jest nierówna. Są tu rzeczy mocne i słabe, kamień i piasek w wielkim pomieszaniu. Po drugie – treść niezupełnie usprawiedliwia tytuł. Miała to być przecież opowieść o przemianach, które nazywam odzyskaniem – dla Polski, dla uczciwego życia, dla sprawy socjalizmu… Tymczasem dwie grupy bohaterów, mazurska i młodzieżowa, wybiła się na plan pierwszy, przesłaniając swoimi problemami narodowymi i wychowawczymi wszystkie inne. Przemiany najistotniejsze, bo natury klasowej i socjalnej, zostały ledwie gdzieniegdzie trącone”. Powyższe rozpoznanie budzi zdziwienie. Nie dlatego, że autor tak krytycznie podchodzi do swojego dzieła, ale przede wszystkim z tego powodu, że dystansuje się do niego kategorycznie i szybko. Można by powiedzieć, że oceniając swój utwór, sugeruje, że jest zbyt mało zakorzeniony w ideach obowiązującego systemu politycznego. Czy nałożenie na historie opowiedziane w Archipelagu ludzi odzyskanych grubszej warstwy propagującej socjalizm książce by pomogło, czy może raczej zaszkodziło? Nie da się ukryć, że ta część publikacji, która odnosi się do Bartoszyc, stanowi uproszczoną, z mniejszą liczbą wątków i mniej dramatyczną adaptację Poematu pedagogicznego do realiów polskich. Pozycja zajmowana u Makarenki przez niego samego, u Newerlego zostaje przejęta przez Kubę, chłopaka po przejściach, osobę nieufną, spoglądającą na ośrodek z zewnątrz, ale i stopniowo stającą się jego częścią.
