Największa taka ewakuacja w historii. Tak Amerykanie wycofywali się z Wietnamu

opublikowano: 2026-05-26, 13:54
wszelkie prawa zastrzeżone
To była największa ewakuacja, jaką kiedykolwiek przeprowadzono przy użyciu śmigłowców. 30 kwietnia 1975 roku amerykańscy żołnierze i pracownicy konsularni, wraz z tysiącami Wietnamczyków, zostali ewakuowani z oblężonego Sajgonu. Uciekali przed komunistami z Północy zbliżającymi się do stolicy Wietnamu Południowego.
reklama
Żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej zapewniający ochronę podczas lądowania helikopterów na terenie kompleksu DAO

Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Wietnamie miało zapobiec ekspansji komunizmu w tej części świata. Amerykanie obawiali się, że zgodnie z teorią domina upadek jednego z państw wywoła reakcję łańcuchową – gdy Wietnam wpadnie w ręce komunistów, ich ideologia szybko rozprzestrzeni się także na Laos, Tajlandię, Kambodżę i inne państwa w regionie. A to z kolei ograniczy wpływy Amerykanów na świecie. Stosunkowo szybko okazało się jednak, że nie pójdzie tak łatwo, jak sądzili. 

Działania partyzanckie Viet Congu coraz mocniej dawały się Amerykanom we znaki. Do marca 1968 roku liczba wojsk amerykańskich w Wietnamie Południowym sięgnęła 549 tysięcy, co burzyło początkowe nadzieje Waszyngtonu na błyskawiczną interwencję – i było niewygodne politycznie dla władz, które miały problem z wytłumaczeniem społeczeństwu przyczyn militarnego zaangażowania w tym regionie. 

Coraz trudniej było im utrzymać narrację o wojnie w słusznej sprawie – szczególnie, gdy media zaczęły obiegać zdjęcia i nagrania przedstawiające amerykańskich żołnierzy podpalających słomiane strzechy na domach wietnamskich cywilów, grożących bezbronnym Wietnamczykom czy wykonujących publiczne egzekucje. Choć militarnie Amerykanie trzymali się w Wietnamie, medialnie przegrywali tę wojnę. To skłoniło ich do zmiany podejścia. 

27 stycznia 1973 roku Stany Zjednoczone i Wietnam Południowy podpisały z Wietnamem Północnym w Paryżu porozumienie pokojowe, w ramach którego zobowiązały się wycofać z wojny. De facto zostawiły sojuszników z południa samych sobie – zgodnie z promowaną już od początku lat 70. XX wieku ideą „wietnamizacji” konfliktu, a więc przerzucenia odpowiedzialności za obronę Wietnamu Południowego na jego barki. Zawieszenie broni okazało się jednak nadzwyczaj kruche.

Upadek Sajgonu 

Wietnam Północny nie wycofał swoich żołnierzy z Wietnamu Południowego i coraz częściej naruszał warunki zawieszenia broni. W połowie grudnia 1974 roku Wietnamska Armia Ludowa zaatakowała prowincję Phuoc Long położoną około 115 km od Sajgonu. Zajęła ją w ciągu trzech tygodni. Brak jakiejkolwiek reakcji Amerykanów na jawne naruszenie porozumienia utwierdził Wietnam Północny w przekonaniu, że i zakrojone na szerszą skalę działania zbrojne pozostaną w Waszyngtonie bez echa. Postanowił więc działać. 

reklama
Dym unoszący się nad bazą Tan Son Nhut po ataku rakietowym, 29 kwietnia 1975 rok

Pod koniec stycznia 1975 roku armia Wietnamu Północnego zaatakowała po raz kolejny, tym razem na dużo większą skalę – na obszarze Płaskowyżu Centralnego, wysyłając tam pięć dywizji wyposażonych w artylerię i broń pancerną oraz zajmując kolejne miasta.

Po załamaniu się oporu południowowietnamskich sił pozbawioncyh wsparcia Amerykanów jednostki Wietnamu Północnego, liczące 270 tysięcy żołnierzy wspieranych przez blisko 400 pojazdów opancerzonych, końcem kwietnia 1975 roku podeszły pod Sajgon, stolicę Wietnamu Południowego. 21 kwietnia prezydent tego kraju Nguyen Van Thieu podał się do dymisji. Cztery dni później siły Wietnamu Północnego ruszyły do ostatecznego natarcia.

W obliczu nasilającej się ofensywy amerykańska ambasada w Sajgonie zaczęła zachęcać amerykańskich obywateli do opuszczenia kraju. W pewnym momencie sama podjęła decyzję o ewakuacji pracowników. Temu miała służyć operacja o kryptonimie „Frequent Wind”. Była to standardowa procedura ewakuacji pracowników konsularnych i wojskowych. 

Wietnamczycy z Południa wściadający do śmigłowca CH-53

Zakładała ona wywiezienie z kraju tak ich, jak i przebywających tam amerykańskich cywilów oraz grupy osób współpracujących z ambasadą. Do tego ewakuacja miała objąć Wietnamczyków z Południa, choć w tym przypadku był problem z oszacowaniem ich dokładnej liczby. Zakładając, że należałoby je wywieźć z rodzinami, a te w Wietnamie są liczne, można by przyjąć, że ewakuacji podlegałoby nawet ponad 100 tysięcy osób. Ostatecznie jednak liczba ta okazała się dużo mniejsza.

Operacja „Frequent Wind”

Pierwotny plan zakładał ewakuację wszystkich cywilów samolotami z lotniska Tan Son Nhat w Sajgonie. Przez atak północnokoreańskich sił na lotnisko, do którego doszło 28 kwietnia, i zniszczenie przez nie kilku maszyn ewakuacja samolotami okazała się jednak niemożliwa. Amerykanie zdecydowali się więc na inną opcję – transport ewakuowanych osób śmigłowcami na okręty amerykańskie pływające po Morzy Południowochińskim. U wybrzeży Wietnamu Połudnowego znajdowały się wówczas lotniskowce: USS Midway, USS Hancock, USS Coral Sea i USS Enterprise. 

reklama
Samolot F-14 Tomcat startujący z pokładu lotniskowca Enterprise, 29 kwietnia 1975 rok

Osłonę powietrzną operacji zapewniały natomiast m.in. samoloty myśliwskie Grumman F-14 Tomcat startujące z pokładu USS Enterprise – był to debiut bojowy tych maszyn. W ewakuacji wzięły udział także samoloty Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych z baz w Tajlandii oraz samoloty zarządzanej przez CIA organizacji Air America. Zgodnie z instrukcjami wydanymi przez ambasadę w Sajgonie sygnałem do rozpoczęcie ewakuacji miało być zdanie wyemitowane przez Amerykańskie Radio Sił Zbrojnych o następującej treści: „temperatura w Sajgonie wynosi 105 stopni i rośnie”. Po tym miała zostać wyemitowana piosenka Binga Crosby'ego „White Christmas”. 

Amerykańskie siły zbrojne nadały taki komunikat przez radio 29 kwietnia. Był to sygnał, by zgłosić się do miejsc ewakuacji. Przez 28 punktów rozsianych po Sajgonie przejechały autobusy, które zawiozły Amerykanów i Wietnamczyków na teren położonej niedaleko lotniska siedziby attache obrony (DAO) – było to najintensywniej używane lotnisko przez śmigłowce biorące udział w ewakuacji. Pracowników konsularnych przewieziono do ambasady – amerykańscy żołnierze wycięli przed nią wcześniej drzewa, przygotowując teren dla śmigłowców CH-53. Lżejsze maszyny UH-1 i CH-46 startowały z przygotowanej naprędce i prowizorycznie powierzchni na dachu.

Południwowietnamscy uchodźcy na pokładzie okrętu Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w ramach operacji „Frequent Wind”

Ewakuacji towarzyszyło duże napięcie – pod amerykańską ambasadę zaczęły ściągać tłumy Wietnamczyków liczących na to, że uda im się uciec z Sajgonu przed zajęciem miasta przez komunistów. Napierali na ogrodzenia, ukrywali się w budynkach. Pracownicy ambasady w pośpiechu niszczyli zaś dokumentację i – według własnych doniesień – palili pieniądze. Ogólna panika nie pokrzyżowała jednak planów ewakuacji.

reklama

Pierwszy helikopter wylądował na terenie amerykańskiej ambasady o godzinie 17.00, kolejne przylatywały co 10 minut. Podobnie sytuacja wyglądała na teren siedziby attache obrony. Choć zgodnie z planem ewakuacja miała potrwać do 23.00, przeciągnęła się o kilka godzin – śmigłowce latały nawet o 3.00 w nocy, co zatwierdził osobiście przydent Stanów Zjednoczonych Gerald Ford. 

Śmigłowiec Sił Powietrznych Wietnamu wypełniony ewakuowanymi ludźmi na pokładzie lotniskowca USS Midway

Ostatni śmigłowiec wystartował z Sajgonu 30 kwietnia o 7.53. Koło trzech godzin później czołgi Północnego Wietnamu wyważyły bramy pałacu prezydenckiego w Sajgonie położonego zaledwie kilometr od amerykańskiej ambasady.

Łącznie amerykańskie samoloty wykonały 638 lotów, w czasie których ewakuowano 7815 cywilów – 5595 Wietnamczyków, 1373 Amerykanów i 85 osób innej narodowości oraz 989 Marines stanowiących ochronę amerykańskich placówek. Choć operacja „Frequent Wind” sama w sobie przebiegła pomyślnie, stała się jednocześnie symbolem porażki Amrykanów w Wietnamie. 

Polecamy e-book Piotra Bejrowskiego i Natalii Stawarz – „Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”

Piotr Bejrowski, Natalia Stawarz
„Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”
cena:
19,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
291
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-89-1

Źródła:

reklama
Komentarze
o autorze
Katarzyna Łabicka
Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych. Miłośniczka historii, reportaży i kultury hiszpańskiej.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone