Od pałacu i uczonych po szpital. Niezwykła historia budynku z Krakowskiego Przedmieścia
Obecnie budynek przy Krakowskim Przedmieściu 24 znajduje się w kompleksie Kampusu Głównego UW. Lata temu, warszawiakom kojarzył się z umiejscowionym tam szpitalem. Zanim pod tym adresem znalazł się znany do dzisiaj gmach, miejsce to było świadkiem niezwykłych wydarzeń.
Pierwsze wzmianki i faworyt królowej
Regularna zabudowa uliczna powstała w tej okolicy najprawdopodobniej około 1573 roku. Wtedy też pojawiły się najwcześniejsze wzmianki o parceli, na której powstał dyskutowany budynek. W tym czasie wytyczano nowy folwark królewski i regulowano wschodnią pierzeję Krakowskiego Przedmieścia. Wtedy królowa Anna Jagiellonka przekazała dziesięć jednakowych działek swoim dworzanom i rzemieślnikom. Działka wytyczona pod dzisiejszym numerem 24, miała trafić ponoć w ręce Sobka Twardonia, woźnicy królewskiego, który został pierwszym potwierdzonym właścicielem. Już w następnych latach okolicę czekała wielka przemiana, związana z budową niedalekiej Villa Regia przez Wazów.
To z racji królowej Ludwiki Marii Gonzagi (żony Władysława IV oraz Jana Kazimierza), pod ten adres, już do murowanego dworku, trafił nowy mieszkaniec. Nazywał się Tytus Liwiusz Burattini. Był włoskim naukowcem, architektem, podróżnikiem i wynalazcą, który blisko współpracował m.in z Janem Heweliuszem. Burattini został również mianowany w 1650 roku architektem królewskim oraz budowniczym Pałacu Kazimierzowskiego. W podobnym czasie, zajmował się jednak także dość osobliwymi projektami.
Burattini był bowiem jednym z prekursorów awiacji na ziemiach polskich. Włoch na niemal półtorej wieku przed pierwszym lotem braci Montgolfier, wpadł na pomysł balonu na ogrzane powietrze. Zajmował się również projektami spadochronów oraz, jak to sam nazywał, ,,latającego smoka”. Dragon Volant był czymś, co można nazwać ornitopterem – maszyną latającą dzięki ruchomym skrzydłom. Od króla Władysława IV udało się nawet uzyskać fundusze na budowę maszyny, a do 1648 roku nawet ją ukończyć. Pierwsza zbudowana w Polsce machina latająca była nawet napędzana własnym mechanizmem!
Co również ciekawe, Burattini w 1658 roku (już będąc wtedy obywatelem polskim) razem z sekretarzem królowej, Pierre Des Noyersem, próbował ponoć zakładać pod Warszawą Akademię Nauk. Jeszcze na długo zanim powstał Uniwersytet (dopiero w 1816 roku), była możliwość stworzenia uczelni wyższej w stolicy. Niestety, 17 listopada 1681 roku świat pożegnał tego wszechstronnie utalentowanego człowieka.
Od magnackiego pałacu do szpitala Św. Rocha
Dwanaście lat po śmierci faworyta Gonzagi, dwór od jego spadkobierców zakupił książę Kazimierz Antoni Sanguszko, późniejszy marszałek koronny. Jego staraniami na tej parceli wzniesiono piętrowy, okazały pałac. Była to rezydencja z trzynastoma pokojami, dwiema kuchniami, dwiema piwnicami i stajniami, która musiała robić wrażenie nawet pośród sąsiadujących pałaców. Jednak zarówno parcela, jak i jej nowy właściciel, nie mieli zbyt dużo szczęścia.
Pałac kilkukrotnie trawiony był przez pożary. Sanguszkowie mierzyli się również z poważnymi problemami finansowymi. Jeszcze przed śmiercią księcia Kazimierza w 1706 roku, pałac już był w zastawie na kwotę około tysiąca talarów. W 1709 roku młodszy brat księcia, Karol Paweł Sanguszko, przejął parcelę w spadku, razem z ciążącymi na niej długami. Jednakże, ziemią przy Krakowskim Przedmieściu i pozostałościami pałacu, zainteresował się… proboszcz pobliskiej parafii, wraz z pewnym bractwem.
W tym samym czasie Warszawa (oraz większość ziem polskich) zmagała się z ogromną epidemią dżumy i cholery. Do 1712 roku zaraza miała pochłonąć około 30 tysięcy ofiar w samej Warszawie, niosąc śmierć większości mieszkańców miasta. W walce ze skutkami epidemii w stolicy, pomagało założone w 1626 roku Bractwo imienia św. Rocha (uważanego od wieków za opiekuna od zarazy). Działało ono przy parafii pod wezwaniem Krzyża Świętego, a od 1707 roku, posiadało szpital w Domu Adama Czyżykowskiego (prawdopodobnie znajdował się na rogu Nowego Światu i Smolnej). Jednak w obliczu zarazy, istniejący szpital okazał się za mały. Ksiądz Michał Tarło, ówcześnie proboszcz parafii św. Krzyża i założyciel szpitala, doskonale o tym wiedział. Usilnie szukał miejsca, w którym mógłby być ulokowany większy szpital. To miejsce znalazł niemal vis a vis swojego parafialnego kościoła.
Bractwo miało szczególne szczęście. W zamian za uregulowanie hipoteki, zniszczony pożarami pałac księcia Sanguszki został odstąpiony bractwu z całą parcelą w 1709 roku. W trzy lata budynek wyremontowano i już mógł pełnić swoją nową funkcję. Teren szpitala przez lata jeszcze powiększał się. Dokonało się to poprzez różnego rodzaju donacje, między innymi samej Izabeli z Morsztynów Czartoryskiej. Gmach rozbudowano w latach 40. XVIII wieku wedle projektu Jakuba Fontany. Nie był to drugorzędny architekt – to jemu bowiem zawdzięczamy obecną fasadę kościoła Świętego Krzyża w Warszawie, jak i cały budynek warszawskiego kościoła oo. Bonifratrów. Swoją pełną formę szpital osiągnął w 1749 roku – to wtedy powstała późnobarokowa kaplica, a także ukończono pozostałe skrzydła zamykając dziedziniec. Do 1756 roku powstała jeszcze czynszowa kamienica od strony Krakowskiego Przedmieścia. Kamienica podlegała bezpośrednio pod szpital, a jej istnienie miało zasilać jego budżet.
Kilka lat później bractwo straciło administracyjną kontrolę nad szpitalem. Najpierw przejęła ją powołana w 1765 roku komisja Boni Ordinis (dobrego porządku), dzięki której szpital zaczął otrzymywać subwencje. Jednak problemy wewnętrzne Rzeczypospolitej, problemy samego bractwa i rozłamy w nim, oznaczały też kłopoty dla szpitala. Już w 1791 roku wiadomo było, że jest on przepełniony, a w obliczu rozbiorów i ubożenia społeczeństwa, groziło mu zamknięcie z braku funduszy.
Polecamy e-book Małgorzaty Król pt. „Polscy Hipokratesi. Najświetniejsi lekarze Rzeczypospolitej”:
Książka dostępna również jako audiobook!
Miejsce narodzin WUM-u i szpital pod świeckim zarządem
Sytuacja szpitala poprawiła się dopiero, gdy klinikę zaczął utrzymywać Wydział Akademicko-Lekarski. Instytucja, której prezesem był Stanisław Staszic, uważana jest za protoplastę Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Działalność kliniki wydziału oznaczała subwencje dla szpitala oraz prowadzenie zajęć dla adeptów medycyny w latach 1811-1818. Dopiero okres Królestwa Kongresowego przyniósł szpitalowi możliwość stabilizacji. W latach 1845-51 doszło w końcu do tak bardzo potrzebnej przebudowy i remontu budynków szpitala. Odpowiadał za nią sam Henryk Marconi, twórca bryły Hotelu Europejskiego. To dzięki niemu zabudowania szpitala, łącznie z kamienicą czynszową od Krakowskiego Przedmieścia, zaczynały wyglądać choć odrobinę spójnie.
Pomimo przetasowań w Bractwie św. Rocha, jeszcze do 1864 roku szpital w pewnym stopniu pozostawał pod kościelną opieką. Gdy jednak w listopadzie tego roku dokonano kasaty Bractwa i warszawskiego Zgromadzenia Misjonarzy, przedstawiciele Kościoła zostali usunięci z zarządu. Od 1870 roku, szpital znalazł się pod zarządem Magistratu, a w 1907 roku, był już własnością miasta w całości. Jednakże, przez lata uwidoczniły się jego wady i kolejne problemy. Nawet na ówczesne standardy był o wiele za ciasny. Jedynie przy już ostatniej większej przebudowie oryginalnych zabudowań w okolicach 1910 roku, udało się zaprowadzić w nim kanalizację. Co jednak najważniejsze, szpital w tym miejscu funkcjonował dalej, również w trakcie I wojny światowej i wojny polsko – bolszewickiej jako wojskowy lazaret. Po wojnie pozostał już jedynym szpitalem miejskim w tym rewirze.
W czasach II RP mieściło się w nim 120 łóżek, a także pracownia RTG, oddział chirurgiczny i wewnętrzny, pracownia bakteriologiczno-chemiczna oraz biblioteka. Nie miał jednak najlepszej opinii i warunków w Warszawie. Umiejscowienie jego gmachu nie dawało niestety szans na większą modernizację lub rozbudowę. W latach 1920-1926 działała w szpitalu szkoła pielęgniarska dla sióstr zakonnych – pierwsza w całej Warszawie. Po dłuższej przerwie, wznowiła ona działalność w 1936 roku pod kierunkiem siostry Wandy Żurawskiej. Jednakże z racji problemów lokalowych, przeniosła się tuż przed wybuchem II wojny światowej do Szpitala Przemienienia Pańskiego na Pradze. Tam działała przez całą okupację, aż do upaństwowienia w 1949 roku i zmiany w Państwową Szkołę Pielęgniarstwa.
Ostatnie lata szpitala i jego nowe życie
Podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku, szpital odegrał kluczową rolę. Jako jeden z niewielu w ogóle nie został uszkodzony w trakcie bombardowań. Przez większość oblężenia, dawał schronienie aż 200 chorym. Szpital w trakcie okupacji był również miejscem wykorzystywanym przez Polskie Państwo Podziemne. To właśnie tutaj, w 1943 roku powstała tajna siedziba Kurii Polowej Armii Krajowej.
Zupełnie inna rola przypadła zabudowaniom szpitala w trakcie Powstania Warszawskiego. Cały teren Kampusu Głównego Uniwersytetu Warszawskiego stał się fortecą sił niemieckich. Choć wtedy kompleks szpitala jedynie sąsiadował z terenem Kampusu, frontowa kamienica stała się jednym z kluczowych punktów oporu Niemców. Gniazda karabinów maszynowych w jej oknach miały szachować polskie siły w trakcie podejścia na teren Uniwersytetu.
Co ciekawe, podczas natarcia na Kampus Uniwersytetu 23 sierpnia 1944 roku, siły niemieckie w kamienicy i szpitalu nie wskórały wiele – a to właśnie wtedy, doszło do próby sforsowania bramy głównej Uniwersytetu. Powstańcy do natarcia wykorzystali wtedy również zdobyczny samochód pancerny ,,Jaś” oraz słynnego ,,Kubusia”. Niemcy albo nie dostrzegli ich w ciemności, albo uznali powstańców za swoje własne siły. W następnych tygodniach nadszedł kres działalności samego szpitala. Pod koniec sierpnia wybuchła w nim epidemia czerwonki. Wrzesień przyniósł ostateczny koniec jego działalności. Po spaleniu oraz zniszczeniu części pięter w wyniku ostrzału artylerii sowieckiej, ostatni pacjenci opuścili jego mury 17 września 1944 roku.
Pozostałości zabudowań szpitala i jego czynszowych kamienic upaństwowiono, włączając je w teren Kampusu UW. Frontowe kamienice zostały odbudowane jako pierwsze jeszcze w latach 1947-1949. Przy odbudowie zachowano neorenesansową formę. Była to zasługa Kazimierza Kamlera, absolwenta Królewskiej Belgijskiej Akademii Sztuk Pięknych, i współpracownika prof. Bohdana Pniewskiego. Pierwotnie przewidywano ulokowanie w kamienicach Domu Studenta. Nie doszło to jednak do skutku, a finalnie znalazła się tam siedziba Socjalistycznego Związku Studentów Polskich UW. W 1950 roku ruszyła odbudowa pozostałych zabudowań szpitala, również pod czujnym okiem Kamlera. Szpital i oficyny otrzymały szatę mającą nawiązywać do późnego baroku doby saskiej. Z racji zniszczeń wojennych oraz nowych funkcji, nie zachowano oczywiście oryginalnego układu pomieszczeń – te wytyczono zupełnie na nowo.
Ostatni znaczący ,,remont”, miał miejsce już w XXI wieku. Po jego zakończeniu w budynku szpitala swoją siedzibę otrzymał Instytut Kultury Polskiej UW. Kamienice i dawne skrzydła szpitalne, mieszczą zaś księgarnię, Zarząd Samorządu Studentów UW oraz uniwersytecką przychodnię.
Zapisz się za darmo do naszego cotygodniowego newslettera!
Bibliografia:
Aldona Bartczakowa, Jakub Fontana, architekt warszawski XVIII wieku, PWN, Warszawa 1970.
Adam Borkiewicz, Powstanie Warszawskie 1944. Zarys działań natury wojskowej, Muzeum Powstania Warszawskiego Warszawa 2018.
Antoni Hniłko, Włosi w Polsce. I. Tytus Liwiusz Boratyni. Dworzanin króla Jana Kazimierza, mincerz i uczony, Drukarnia Literacka w Krakowie, Kraków 1923.
Piotr Majewski, Uniwersytet czasu wojny, w: Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego 1915-1945, redakcja naukowa Piotr Majewski, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2016, s. 429-536.
Zofia Podgórska-Klawe, Szpitale Warszawskie 1388-1945, PWN, Warszawa 1975.
Włodzimierz Rosłoniec, Grupa ,,Krybar” Powiśle 1944, Instytut Wydawniczy ,,Pax”, Warszawa 1989.
Wojciech Tygielski, Włosi w Polsce XVI-XVII wieku. Utracona szansa na modernizację, Warszawa 2005.
redakcja: Jakub Jagodziński
