Roger Crowley – „Morskie imperia. Batalia o panowanie na Morzu Śródziemnym 1521–1580” – recenzja i ocena

opublikowano: 2026-09-16, 11:24
wolna licencja
Jeśli dekadę temu nie dotarliście do książki Rogera Crowleya o zmaganiach tytanów w basenie Morza Śródziemnego, to Wydawnictwo Rebis właśnie daje Wam drugą szansę. Ujmę to wprost – warto…
reklama

Roger Crowley – „Morskie imperia. Batalia o panowanie na Morzu Śródziemnym 1521–1580” – recenzja i ocena

Roger Crowley
„Morskie imperia. Batalia o panowanie na Morzu Śródziemnym 1521-1580”
nasza ocena:
9/10
cena:
99,00 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Dom Wydawniczy Rebis
Tłumaczenie:
Tomasz Hornowski
Okładka:
twarda
Liczba stron:
408
Premiera:
01.09.2026
Język oryginalny:
angielski
EAN:
9788383385136


Crowley to historyk, pisarz skupiający się przede wszystkim na historii nowożytnej regionu śródziemnomorskiego. Na kartach jego książek możemy prześledzić losy rywalizacji mocarstw europejskich , jak powstawały i jak upadały – a dokładniej mówiąc, jak bezpowrotnie odchodziły w przeszłość. „Morskie imperia” to syntetyczny opis jednego z najbardziej fascynujących okresów dziejów południowoeuropejskiej części kontynentu.

Ciężko mi określić czy to styl autora, polityka oryginalnych wydawców lub wydawcy polskiego, ale dość opasła bibliografia zmusza do wczytania się, w jakim stopniu recenzowana książka oparta jest na opracowaniach, a w jakim – na źródłach (wydawnictwach źródłowych). Generalnie w moim odczuciu jest znaczna przewaga tych pierwszych. Autor raczej nie tracił wzroku w archiwach (zwłaszcza tureckich). Jako historyk z wykształcenia mam do tego pewne zastrzeżenia. Ale jako pasjonat historii – zwyczajnie nie zwracam na to uwagi. Tak więc oparcie się bardziej na opracowaniach, aby powstała ciekawa narracja, wydaje się dobrym pomysłem. Temat szeroki, duże wyzwanie – więc wybaczmy tę warsztatową usterkę narratorowi opowieści.

Układ książki jest chronologiczny. Za punkt wyjścia można przyjąć – w zależności od geograficznego podejścia – upadek Konstantynopola (1453) czy upadek Grenady (1492). Stary średniowieczny świat się skończył, dawni aktorzy wycofali się już na widownię, zaczynają otrzymywać role drugoplanowe, a inni jeszcze zakończyli karierę (czytaj: istnienie). Karty rozgrywają scentralizowane, bogate monarchie absolutne. Stopniowo zanikają kupieckie republiki, mniejsze i średnie księstwa, państwa, bejostwa. Innymi słowy – stare powoli zanika, pojawia się nowe.

reklama

XVI wiek na Morzu Śródziemnym to walka o wpływy i rządy nad ówcześnie znanym światem. A konkretnie: bój o szlaki handlowe. Z jednej strony muzułmański świat reprezentowany przez Turcję, z drugiej ciągle zmieniający się konglomerat chrześcijańskich państw z Hiszpanią na czele. Jedynym stałym elementem tej układanki jest rycerski zakon joannitów, kontynuujących swoją średniowieczną tradycję walki z niewiernymi. I chyba tylko oni traktowali sprawę w miarę poważnie. Kulminacyjnym punktem tych zapasów jest bitwa morska pod Lepanto, po której… walka stopniowo zamiera. Można powiedzieć, że obie strony osiągnęły co chciały – Turcja panuje nad wschodnią częścią morskiego akwenu, chrześcijanie nad zachodnią.

Crowley przedstawia jednak nieco bardziej skomplikowany obraz. Ten konflikt nie odbywał się bowiem w próżni – XVI wiek to czasy wielkiej rewolucji morskiej, epoka Kolumba, Magellana, Vasco da Gamy czy wielu innych. Tradycyjne szlaki handlowe między Wschodem a Zachodem traciły powoli na znaczeniu na rzecz nowych i relatywnie tańszych. Można sobie zadać pytanie – czy te wojny były na marne…?

Zmagania morskich imperiów to również powolny koniec tradycyjnych sposobów zmagań na morzach. Wiosłowe galery, abordaże ustępują stopniowo miejsca okrętom wyposażonym w liczne działa. Podstawą flot wojennych powoli stają się nośniki artyleryjskiego uzbrojenia. Morze staje się za małe dla tradycyjnych berberyjskich piratów (choć ci dokuczają aż do początków XIX wieku), Wenecji czy joannitów. Liczą się tylko duże mocarstwa, które stać na takie środki walki.

Wspomniana morska rewolucja militarna nie została dokładnie i szczegółowo opisana – nie to było zresztą celem książki. To raczej obraz zmiany świata, zamiany priorytetów oraz – choć brzmi to okrutnie – łabędziego śpiewu odwiecznego porządku. Który słychać było również na morzu. Morzu, które Rzymianie zwali Mare Nostrum, a które dla wielkich graczy stało się po prostu niewystarczające.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Rogera Crowleya „Morskie imperia. Batalia o panowanie na Morzu Śródziemnym 1521-1580” bezpośrednio pod tym linkiem, dzięki czemu w największym stopniu wesprzesz działalność wydawcy!

reklama
Komentarze
o autorze
Michał Staniszewski
Absolwent Wydział Historycznego UW, autor książki „Fort Pillow 1864”. Badacz zagadnień związanych z historią wojskowości, a w szczególności wpływu wojny na przemiany społecznych, gospodarczych i kulturowych - ze szczególnym uwzględnieniem konfliktów XIX wieku.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone