Szymon Zdziebłowski – „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa” – recenzja i ocena
Szymon Zdziebłowski – „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa” – recenzja i ocena
Moda na słowiańskość trwa w najlepsze. W księgarniach nie brakuje książek poświęconych dawnym wierzeniom, bóstwom i mitom, a kultura popularna chętnie wykorzystuje motywy z przedchrześcijańskiej przeszłości Polski. Problem polega jednak na tym, że zainteresowanie często wyprzedza stan wiedzy. O dawnych religiach mieszkańców ziem polskich wiemy zaskakująco niewiele, a wiele popularnych wyobrażeń okazuje się efektem późniejszych rekonstrukcji, romantycznych interpretacji lub zwykłych spekulacji. Szymon Zdziebłowski doskonale zdaje sobie z tego sprawę i właśnie na tej świadomości buduje swoją książkę Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa.
Już sam tytuł może prowadzić do mylnego oczekiwania, że czytelnik otrzyma rodzaj polskiej „mitologii”, uporządkowany katalog bogów i wierzeń dawnych Słowian. Tymczasem autor proponuje coś znacznie ciekawszego. Nie rekonstruuje świata, którego nie sposób już odtworzyć z pełną pewnością, lecz pokazuje, jak współczesna archeologia próbuje zbliżyć się do odpowiedzi na pytania o duchowość ludzi żyjących na ziemiach polskich od paleolitu po początki państwa Piastów. To zasadnicza różnica, która decyduje o wartości całej publikacji.
Najmocniejszym elementem książki jest sposób prowadzenia argumentacji. Zdziebłowski konsekwentnie przypomina, że archeologia nie dostarcza gotowych opowieści, lecz fragmenty większej układanki. Każde znalezisko – figurka, amulet, kurhan czy monumentalna konstrukcja ziemna – jest jedynie śladem działalności człowieka, którego znaczenie wymaga interpretacji. Autor nie ukrywa więc granic wiedzy, lecz przeciwnie – wielokrotnie podkreśla, gdzie kończą się fakty, a zaczynają hipotezy. W czasach, gdy publikacje popularnonaukowe często kuszą efektownymi i jednoznacznymi tezami, taka intelektualna uczciwość robi szczególnie dobre wrażenie.
Konstrukcja książki również zasługuje na uwagę. Zdziebłowski nie ogranicza się do okresu słowiańskiego, lecz rozpoczyna swoją opowieść znacznie wcześniej – od najstarszych śladów obecności człowieka na terenach dzisiejszej Polski. Dzięki temu religia nie zostaje przedstawiona jako nagle pojawiający się system wierzeń, lecz jako element znacznie dłuższego procesu rozwoju ludzkiej kultury. Autor pokazuje, że potrzeba nadawania światu znaczeń, tworzenia rytuałów czy symbolicznego oswajania śmierci towarzyszy człowiekowi od dziesiątek tysięcy lat. W tym ujęciu słowiańscy bogowie stają się jednym z etapów historii duchowości, a nie jej początkiem.
Na szczególne uznanie zasługuje umiejętność popularyzowania archeologii. Zdziebłowski od lat zajmuje się dziennikarstwem naukowym i wyraźnie widać, że potrafi opowiadać o odkryciach archeologicznych z dużą swobodą. Zamiast zasypywać czytelnika datami i specjalistyczną terminologią, pokazuje ludzi stojących za odkryciami, wyjaśnia metody badawcze oraz tłumaczy, dlaczego niektóre znaleziska wywołują gorące dyskusje w środowisku naukowym. Dzięki temu książka staje się nie tylko opowieścią o przeszłości, ale również o współczesnej nauce i jej ograniczeniach.
Najciekawszy okazuje się jednak sposób, w jaki autor rozprawia się z mitami dotyczącymi słowiańskich wierzeń. Nie odbiera czytelnikowi fascynacji dawnym światem, lecz pokazuje, że wiele popularnych wyobrażeń nie znajduje mocnego oparcia w źródłach. To odważna decyzja, ponieważ część odbiorców zapewne oczekiwała barwnej galerii bogów i szczegółowych opisów ich kultu. Tymczasem Zdziebłowski proponuje znacznie bardziej wymagającą perspektywę – uczy krytycznego myślenia i pokazuje, jak łatwo współczesna wyobraźnia dopowiada elementy, których archeologia nie potrafi potwierdzić.
Jednocześnie właśnie w tym miejscu pojawia się największa słabość książki. Tytuł sugeruje opowieść o bogach, podczas gdy znaczną część publikacji zajmują zagadnienia dotyczące pradziejów, archeologii i historii badań. Czytelnik zainteresowany przede wszystkim religią Słowian może odczuwać pewien niedosyt, ponieważ same bóstwa pojawiają się stosunkowo późno i nie dominują narracji. Nie wynika to z błędu autora, lecz z ograniczeń materiału źródłowego, jednak rozbieżność między tytułem a rzeczywistą zawartością może prowadzić do rozczarowania.
Można również zauważyć, że Zdziebłowski świadomie unika odważniejszych rekonstrukcji świata wierzeń. Z naukowego punktu widzenia jest to postawa w pełni uzasadniona, ale z perspektywy czytelnika momentami pozostawia poczucie niedosytu. Tam, gdzie inni autorzy budują sugestywne narracje, on wybiera ostrożność. Efektem jest książka bardziej wiarygodna, choć chwilami mniej widowiskowa.
Paradoksalnie właśnie ta powściągliwość stanowi największy atut publikacji. Autor pokazuje, że prawdziwa historia rzadko przypomina gotową legendę. Znacznie częściej jest mozolnym składaniem pojedynczych fragmentów w spójną całość, przy jednoczesnym zachowaniu świadomości, że część zagadek prawdopodobnie nigdy nie zostanie rozwiązana. Dzięki temu Bogowie Polski nie tyle opowiadają o dawnych religiach, ile uczą, jak współczesna nauka dochodzi do wiedzy o przeszłości.
Książka Szymona Zdziebłowskiego wyróżnia się na tle wielu publikacji poświęconych słowiańszczyźnie właśnie dlatego, że nie próbuje zastąpić brakujących źródeł wyobraźnią. Zamiast tworzyć atrakcyjną, lecz wątpliwą rekonstrukcję, autor konsekwentnie pozostaje wierny ustaleniom archeologii. W rezultacie powstała publikacja, która nie zaspokaja potrzeby sensacji, ale rozwija historyczną świadomość i uczy ostrożności wobec prostych odpowiedzi. To książka dla czytelników gotowych zaakceptować, że w badaniach nad najdawniejszymi dziejami więcej jest pytań niż pewników. Właśnie dlatego pozostawia po sobie nie tyle gotową wizję świata dawnych wierzeń, ile intelektualną ciekawość i chęć dalszego poszukiwania odpowiedzi.
