Władca Konga zaprosił Portugalczyków do Afryki. Co poszło nie tak?
Pierwsi przybysze z Portugalii, którymi dowodził Diogo Cão, pojawili na terenach Królestwa Kongo w 1482 r. Odkrywca powrócił w to miejsce po raz kolejny trzy lata później i pozostawił tam kilku misjonarzy. W ramach wymiany dyplomatycznej do Lizbony odpłynęli kongijscy dostojnicy. W 1487 r. Cão odwiedził stolicę, Mbanza Kongo, gdzie dostąpił zaszczytu wizyty na dworze królewskim. Panujący wówczas w Kongu mani (władca), Nzinga Nkuwa, poprosił podróżnika, aby ten zwrócił się do króla Portugalii Jana II o przysłanie do Konga specjalistów: murarzy, cieśli oraz misjonarzy. Władca Konga wysłał w tej sprawie do Europy poselstwo, które miało przekazać dary.
Początkowo współpraca między Portugalczykami a kongijskim dworem układała się bardzo dobrze. Oprócz odkrywania nowego świata przybysze chcieli również nieść tubylcom Słowo Boże. W 1491 r. mani Nkuwa przyjął chrzest oraz nowe imię – Joao (Jan) I. W ślad za nim podążyli członkowie rodziny królewskiej oraz przedstawiciele dworu. Akt ten miał też znamiona polityczne, gdyż wzmocnił sojusz Konga z Portugalią. Był to początek akcji misyjnej na terenie Królestwa Konga. Misjonarze z kongregacji jezuickich i franciszkańskich budowali kościoły, ale też szkoły. W placówkach nauczano łacińskiego alfabetu oraz podstaw wiary, prowadzono zachodnią edukację. Oświata miała więc służyć budowaniu nowych elit duchownych i państwowych, gotowych na współpracę z Europejczykami. Zwłaszcza że do szkół chrześcijańskich uczęszczały dzieci z rodziny królewskiej oraz dostojników dworskich, które w przyszłości miały sprawować władzę w państwie. Dla Portugalczyków ważne więc było, aby naprowadzić swych wychowanków na odpowiednie tory.
W 1506 r. zmarł mani Nzinga Nkuwa i rozpoczęła się walka o sukcesję. Pomyślnie dla polityki portugalskiej i misji chrześcijańskiej wygrał ją jeden z synów władcy – Affonso, który przyjął imię Affonso I. Nowy władca okazał się człowiekiem światłym i zdeterminowanym, by wykorzystać zdobycze cywilizacji zachodniej do zmodernizowania i rozwinięcia swojego kraju. Wprowadzanie europejskich technik produkcji wiązało się jednak z poważnymi konsekwencjami.
Portugalczycy sprowadzili i rozpowszechnili wśród ludności tubylczej Konga nowe gatunki uprawne: banany, kukurydzę, arachidy i pataty, co przysłużyło się gospodarce państwa. Z kolei kongijska ziemia była bogata w surowce naturalne takie jak złoto, diamenty, miedź, kobalt i koltan. Kongijczycy specjalizowali się w obróbce metali – potrafili wykuwać biżuterię z miedzi oraz broń z żelaza. Kowalstwo było zawodem szlachetnym – parała się nim wyłącznie arystokracja. Wpływ na taki stan rzeczy miała legenda o królu kowalu, który był założycielem Konga. Handel wymienny prężnie się rozwijał. Portugalczycy zawozili na kontynent między innymi miedź i szlachetną kość słoniową, w zamian dostarczali Kongijczykom tkaniny i broń palną. Niestety handel miał również swą ciemną stronę. Portugalczycy na masową skalę handlowali niewolnikami, gdyż było to szybkie i łatwe źródło zarobku. Ów haniebny proceder prowadzili wszyscy Portugalczycy przebywający w Kongu, nie wyłączając misjonarzy. Z czasem zajęli się nim również Kongijczycy. Targi niewolników stały się w Królestwie Konga stałym i powszechnym elementem krajobrazu. Niewolników wywożono na statkach do Brazylii i na wyspy Atlantyku, gdzie sprzedawano ich jako tanią siłę roboczą na plantacjach. Handel ludźmi niebezpiecznie odbił się na kongijskiej strukturze demograficznej, ekonomicznej i społecznej. Brakowało ludzi do pracy, a w kraju zaczynał panować chaos. Organizowano łapanki, kolonizatorzy podburzali lokalnych naczelników do rebelii, aby potem korzystać ze skutków walk. Sytuacja była tak wyniszczająca, że w 1526 r. Affonso I zdecydował się zupełnie zakazać handlu niewolnikami na terenie Konga. Zakaz okazał się jednak nietrwały.
Chciwość Portugalczyków doprowadziła do zupełnej destabilizacji i permanentnego konfliktu zarówno wewnątrz kraju, jak i na zewnątrz, z ościennymi królestwami. Sytuacja uległa pogorszeniu Kongo w chwili śmierci Affonsa I w 1543 r., kiedy to zgodnie z plemiennym obyczajem rozpoczęła się walka o tron. Kraj pogrążony w wojnie domowej był łatwym łupem dla sąsiadów. Z okazji skorzystali również Portugalczycy. Po raz kolejny zmotywowani wizją szybkiego zarobku kolonizatorzy zapragnęli dotrzeć do legendarnych kongijskich złóż złota, dlatego w 1666 r. podstępem napadli na Kongo i w bitwie pod Mpila pokonali Kongijczyków. Po owej klęsce kraj pogrążył się w zupełnej anarchii, a ostateczny kres królestwa Konga nastąpił w 1885 r., kiedy Belgia, Portugalia i Francja dokonały podziału państwa na strefy swoich wpływów.
