Władca Konga zaprosił Portugalczyków do Afryki. Co poszło nie tak?

opublikowano: 2026-05-31, 17:02
wszelkie prawa zastrzeżone
Początkowo współpraca między Portugalczykami a kongijskim dworem układała się bardzo dobrze. Portugalczycy importowali metale i kość słoniową, a w zamian dostarczali tkaniny i broń palną. Z czasem obie strony znalazły jeszcze jedno źródło bogactwa, które okazało się dla mieszkańców Konga zgubne.
reklama
Nzinga Nkuwu (Jan I)

Pierwsi przybysze z Portugalii, którymi dowodził Diogo Cão, pojawili na terenach Królestwa Kongo w 1482 r. Odkrywca powrócił w to miejsce po raz kolejny trzy lata później i pozostawił tam kilku misjonarzy. W ramach wymiany dyplomatycznej do Lizbony odpłynęli kongijscy dostojnicy. W 1487 r. Cão odwiedził stolicę, Mbanza Kongo, gdzie dostąpił zaszczytu wizyty na dworze królewskim. Panujący wówczas w Kongu mani (władca), Nzinga Nkuwa, poprosił podróżnika, aby ten zwrócił się do króla Portugalii Jana II o przysłanie do Konga specjalistów: murarzy, cieśli oraz misjonarzy. Władca Konga wysłał w tej sprawie do Europy poselstwo, które miało przekazać dary.

Początkowo współpraca między Portugalczykami a kongijskim dworem układała się bardzo dobrze. Oprócz odkrywania nowego świata przybysze chcieli również nieść tubylcom Słowo Boże. W 1491 r. mani Nkuwa przyjął chrzest oraz nowe imię – Joao (Jan) I. W ślad za nim podążyli członkowie rodziny królewskiej oraz przedstawiciele dworu. Akt ten miał też znamiona polityczne, gdyż wzmocnił sojusz Konga z Portugalią. Był to początek akcji misyjnej na terenie Królestwa Konga. Misjonarze z kongregacji jezuickich i franciszkańskich budowali kościoły, ale też szkoły. W placówkach nauczano łacińskiego alfabetu oraz podstaw wiary, prowadzono zachodnią edukację. Oświata miała więc służyć budowaniu nowych elit duchownych i państwowych, gotowych na współpracę z Europejczykami. Zwłaszcza że do szkół chrześcijańskich uczęszczały dzieci z rodziny królewskiej oraz dostojników dworskich, które w przyszłości miały sprawować władzę w państwie. Dla Portugalczyków ważne więc było, aby naprowadzić swych wychowanków na odpowiednie tory.

Jan II Doskonały (fot. Antônio Menendez - MeisterDrucke)

W 1506 r. zmarł mani Nzinga Nkuwa i rozpoczęła się walka o sukcesję. Pomyślnie dla polityki portugalskiej i misji chrześcijańskiej wygrał ją jeden z synów władcy – Affonso, który przyjął imię Affonso I. Nowy władca okazał się człowiekiem światłym i zdeterminowanym, by wykorzystać zdobycze cywilizacji zachodniej do zmodernizowania i rozwinięcia swojego kraju. Wprowadzanie europejskich technik produkcji wiązało się jednak z poważnymi konsekwencjami.

reklama

Portugalczycy sprowadzili i rozpowszechnili wśród ludności tubylczej Konga nowe gatunki uprawne: banany, kukurydzę, arachidy i pataty, co przysłużyło się gospodarce państwa. Z kolei kongijska ziemia była bogata w surowce naturalne takie jak złoto, diamenty, miedź, kobalt i koltan. Kongijczycy specjalizowali się w obróbce metali – potrafili wykuwać biżuterię z miedzi oraz broń z żelaza. Kowalstwo było zawodem szlachetnym – parała się nim wyłącznie arystokracja. Wpływ na taki stan rzeczy miała legenda o królu kowalu, który był założycielem Konga. Handel wymienny prężnie się rozwijał. Portugalczycy zawozili na kontynent między innymi miedź i szlachetną kość słoniową, w zamian dostarczali Kongijczykom tkaniny i broń palną. Niestety handel miał również swą ciemną stronę. Portugalczycy na masową skalę handlowali niewolnikami, gdyż było to szybkie i łatwe źródło zarobku. Ów haniebny proceder prowadzili wszyscy Portugalczycy przebywający w Kongu, nie wyłączając misjonarzy. Z czasem zajęli się nim również Kongijczycy. Targi niewolników stały się w Królestwie Konga stałym i powszechnym elementem krajobrazu. Niewolników wywożono na statkach do Brazylii i na wyspy Atlantyku, gdzie sprzedawano ich jako tanią siłę roboczą na plantacjach. Handel ludźmi niebezpiecznie odbił się na kongijskiej strukturze demograficznej, ekonomicznej i społecznej. Brakowało ludzi do pracy, a w kraju zaczynał panować chaos. Organizowano łapanki, kolonizatorzy podburzali lokalnych naczelników do rebelii, aby potem korzystać ze skutków walk. Sytuacja była tak wyniszczająca, że w 1526 r. Affonso I zdecydował się zupełnie zakazać handlu niewolnikami na terenie Konga. Zakaz okazał się jednak nietrwały.

Nzinga Mbemba (Alfons I; fot. Affricoll9)

Chciwość Portugalczyków doprowadziła do zupełnej destabilizacji i permanentnego konfliktu zarówno wewnątrz kraju, jak i na zewnątrz, z ościennymi królestwami. Sytuacja uległa pogorszeniu Kongo w chwili śmierci Affonsa I w 1543 r., kiedy to zgodnie z plemiennym obyczajem rozpoczęła się walka o tron. Kraj pogrążony w wojnie domowej był łatwym łupem dla sąsiadów. Z okazji skorzystali również Portugalczycy. Po raz kolejny zmotywowani wizją szybkiego zarobku kolonizatorzy zapragnęli dotrzeć do legendarnych kongijskich złóż złota, dlatego w 1666 r. podstępem napadli na Kongo i w bitwie pod Mpila pokonali Kongijczyków. Po owej klęsce kraj pogrążył się w zupełnej anarchii, a ostateczny kres królestwa Konga nastąpił w 1885 r., kiedy Belgia, Portugalia i Francja dokonały podziału państwa na strefy swoich wpływów.

Materiał jest fragmentem e-booka Piotra Bejrowskiego i Natalii Stawarz – „Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”. Spodobał Ci się fragment? Kup e-booka poniżej: 

Polecamy e-book Piotra Bejrowskiego i Natalii Stawarz – „Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”

Piotr Bejrowski, Natalia Stawarz
„Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”
cena:
19,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
291
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-89-1
reklama
Komentarze
o autorze
Natalia Stawarz
Doktorantka w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ukończyła również historię na tej samej uczelni. Interesuje się historią i kulturą Dalekiego Wschodu, zwłaszcza Japonii. W zakres jej zainteresowań wchodzi również historia kultury duchowej oraz historia XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem okresu dwudziestolecia międzywojennego. W wolnych chwilach poświęca czas na literaturę, seriale i naukę japońskiego.
Piotr Bejrowski
Absolwent historii i politologii na Uniwersytecie Gdańskim. Sportowiec-amator, podróżnik. Autor tekstów popularnonaukowych. Redaktor e-booków wydawanych przez Histmag.org.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone