Siedem numerów do wolności. Fenomen „Robotnika Wybrzeża”

opublikowano: 2026-05-19, 13:13
wszelkie prawa zastrzeżone
Między sierpniem 1978 roku a majem 1980 roku ukazało się zaledwie siedem numerów „Robotnika Wybrzeża”. Jednak pismo WZZ Wybrzeża odegrało ważną rolę w procesie budowania świadomości społecznej i narodzin „Solidarności”.
reklama

Po utworzeniu Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża w kwietniu 1978 roku grupa działaczy postanowiła stworzyć oficjalne pismo: „Robotnika Wybrzeża”.  Obierając taką nazwę, twórcy świadomie odwoływali się do historycznych tradycji przedwojennego organu prasowego Polskiej Partii Socjalistycznej oraz do współczesnego im biuletynu wydawanego przez Komitet Obrony Robotników. Wizją założycieli „Robotnika Wybrzeża” było stworzenie przestrzeni do prezentowania niezależnych, wolnych od państwowej cenzury wiadomości z kraju i Pomorza. Choć spektrum poruszanych zagadnień pozostawało szerokie, publicystyka koncentrowała się na problematyce bytowej, socjalnej i prawach pracowniczych.

Robotnik Wybrzeża nr 1 (z 1 sierpnia 1978 roku; fot. ze zbiorów AIPN)

Zespół redakcyjny rekrutował się bezpośrednio z grona trójmiejskich opozycjonistów. Przy edycji dwóch pierwszych wydań pracowali: Bogdan Borusewicz, Andrzej Bulc, Joanna Duda-Gwiazda, Andrzej Gwiazda oraz Edwin Myszk. W kolejnych miesiącach grono to poszerzyło się o Alinę Pienkowską, Marylę Płońską, Annę Walentynowicz i Lecha Wałęsę. Wewnątrz redakcji ukształtował się jasny podział ról i obszarów tematycznych. Borusewicz koncentrował się na dokumentowaniu represji wobec działaczy opozycyjnych, Walentynowicz opisywała warunki pracy w stoczni, Alina Pienkowska – realia i bolączki państwowego systemu opieki medycznej, zaś Joanna Duda-Gwiazda przygotowywała komentarze i teksty wprowadzające. Za redakcję techniczną odpowiadała Maryla Płońska.

Jak drukowano?

Technika druku z wykorzystaniem matryc białkowych (woskowych), zwana w nomenklaturze urzędowej powielaniem białkowym, była najpopularniejszą metodą biurową w okresie PRL. W warunkach podziemnych zaadaptowano ją ze względu na mobilność – cały „warsztat” mieścił się w jednej walizce.

Proces ten opierał się na zasadzie druku przepuszczalnego i przebiegał w trzech etapach. Najpierw należało przygotować matrycę. Jej nośnikiem był specjalny, potrójny arkusz. Kluczową warstwę stanowiła bibułka pokryta woskiem zmieszanym z żelatyną (białkiem). Drukarz wkładał taki arkusz do zwykłej maszyny do pisania, uprzednio zdejmując taśmę barwiącą. Ostre, metalowe czcionki maszyny uderzały bezpośrednio w woskową powierzchnię. Pod wpływem uderzenia wosk w miejscu litery pękał i wykruszał się, odsłaniając porowatą strukturę bibułki. W ten sposób powstawał mechaniczny szablon tekstu.

Następnie matrycę napinano na prostą ramkę, a pod spód podkładano czystą kartkę papieru (metoda wałkowa), lub owijano wokół bębna obciągniętego filcem, który był nasączany od wewnątrz farbą (powielacz bębnowy). W wypadku metody wałkowej na wierzch matrycy nalewano farbę, a drukarz przesuwał po niej wałkiem. Pod wpływem nacisku farba przedostawała się na drugą stronę wyłącznie przez otwory wybite przez czcionki maszyny, pozostawiając na leżącym niżej papierze czytelny ślad. Wadą tej techniki była niska trwałość nośnika. To właśnie przy użyciu tej metody powstawał debiutancki numer „Robotnika Wybrzeża”.

Wydawanie pisma w warunkach ścisłej konspiracji niosło za sobą ogromne wyzwania techniczne. Bogdan Borusewicz wspominał podczas otwarcia wystawy z okazji 45. rocznicy utworzenia KOR, że przygotowanie pierwszego numeru drukowanego przez Andrzeja Kołodzieja i Andrzeja Butkiewicza odbywało się w nieprawdopodobnych mękach. Okazało się bowiem, że wykorzystano farbę gazetową, która nie mogła wyschnąć przez kilka tygodni.

Z dzisiejszej perspektywy techniki sitodruku (serigrafii), które wdrożono na Wybrzeżu w późniejszym okresie, były proste, by nie powiedzieć: prymitywne. Był to proces poligraficzny, w którym formą drukową był szablon nałożony na gęstą, tkaną siatkę wykonaną z metalu lub tworzywa sztucznego. Podczas samego drukowania farba była rozprowadzana na całej powierzchni formy, a następnie przeciskana przez otwarte oczka siatki bezpośrednio na podłoże za pomocą przesuwającego się rakla, czyli narzędzia do zgarniania farby. Sitodruk pozwalał na nakładanie grubych warstw farby na każdy rodzaj podłoża – od papieru, przez tworzywa sztuczne i tkaniny, aż po metal.

reklama
Robotnik Wybrzeża nr 1 (z maja 1980 roku; fot. ze zbiorów AIPN)

Nie był to jednak nowy wynalazek. Druk szablonowy, poprzednik serigrafii, był stosowany na Dalekim Wschodzie już tysiące lat temu. Na przestrzeni lat metody jego wykorzystania ulegały stopniowej modyfikacji, zaś sam druk sitowy rozwinięto w Japonii (choć wówczas wykorzystywano siatki z włosów zwierzęcych lub ludzkich). W XX wieku ta metoda dotarła do Europy, gdzie znalazła zastosowanie m.in. w dekoracji ścian i mebli. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych serigrafię masowo wykorzystywali i rozwijali twórcy pop-artu oraz op-artu, w tym Andy Warhol.

Technika ta była wykorzystywana w podziemnych drukarniach w PRL ze względu na relatywnie łatwy sposób przygotowania form drukarskich i samego druku, a także możliwości jej stosowania w trudnych warunkach konspiracji. Często więc sięgano po te metody, choć z różnym skutkiem. Estetyka schodziła jednak na dalszy plan wobec nadrzędnego celu.

„Robotnik” zmienia układ sił

Standardowe wydanie „Robotnika Wybrzeża” liczyło osiem stron. Łącznie opublikowano siedem edycji (kolejno w sierpniu 1978, styczniu, marcu, czerwcu i wrześniu 1979 oraz w marcu i maju 1980 roku). Poza regularnymi zeszytami wydrukowano także około dziesięciu samodzielnych ulotek. Większość nakładu „Robotnika Wybrzeża” powielano za pomocą wałka i matryc białkowych, jednak z czasem w podziemiu Wybrzeża zaczęła dominować technika sitodruku. Prace nad ósmym numerem zostały całkowicie sfinalizowane, jednak jego dystrybucję uniemożliwił wybuch protestów robotniczych w sierpniu 1980 roku.

Pierwszy numer ukazał się pod datą 1 sierpnia 1978 roku. Co ciekawe, w jego późniejszych, sukcesywnie dodrukowywanych egzemplarzach na ostatniej stronie zamieszczono ramkę o złożeniu wieńców przed bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej. Złożenie wieńców zaplanowano pierwotnie na 16 grudnia, jednak ze względu na zarządzenie przez dyrekcję zakładu wolnej soboty, składanie kwiatów przełożono na poniedziałek, 18 grudnia.

Na tle całej serii wyróżniał się numer drugi, który w całości wypełniła tematyka Grudnia 1970 oraz pamięci o tamtych ofiarach kultywowanej w podziemiu w latach 1971–1978. Wydanie to zyskało unikatową jak na owe czasy oprawę wizualną dzięki zamieszczeniu powielonych fotografii dokumentujących demonstracje pod gdańską stocznią z końcówki lat siedemdziesiątych.

„W PRL istnieją potężne związki zawodowe zrzeszające miliony pracowników, dysponujące własną prasą, funduszami, lokalami. Mimo to co kilka lat robotnicy wychodzą na ulicę i w gwałtowny sposób dopominają się o swoje prawa, narażając się na ataki MO i późniejsze represje. Nawet duże grupy pracowników w przypadku konfliktu z administracją są bezsilne i osamotnione. Sytuacja pojedynczego pracownika skrzywdzonego czy oszukanego jest jeszcze trudniejsza”.

Robotnik Wybrzeża nr 1 (ze stycznia 1979 roku; fot. ze zbiorów AIPN)

Te słowa otwierały pierwszy numer „Robotnika Wybrzeża”, który ukazał się w sierpniu 1978 roku. Dwa lata później wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Domagano się wówczas przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz, suwnicowej i działaczki WZZ, która została dyscyplinarnie zwolniona na krótko przed przejściem na emeryturę oraz Lecha Wałęsy, zwolnionego za krytykę dyrekcji. Stoczniowcy żądali ponadto podwyżek płac, zagwarantowania bezpieczeństwa strajkującym i postawienia pomnika ofiar Grudnia 1970.

Strajki rozlały się na cały kraj. Doszło do rozmów z władzami, w wyniku czego 30 i 31 sierpnia, odpowiednio w Szczecinie i Gdańsku podpisano tzw. porozumienia sierpniowe. W następstwie tych wydarzeń powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Zapisało się do niego niemal 10 milionów osób.

Materiał został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Rocznica powstania WZZ Wybrzeża” zrealizowanego dzięki wsparciu Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku.

Zachęcamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa IPN.

reklama
Komentarze
o autorze
Redakcja
Redakcja Histmag.org

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone