Sławomir Koper, Tymoteusz Pawłowski – „Powstanie Warszawskie. Między faktami a legendą” – recenzja i ocena
Sławomir Koper, Tymoteusz Pawłowski – „Powstanie Warszawskie. Między faktami a legendą” – recenzja i ocena

Czy po ponad osiemdziesięciu latach potrafimy jeszcze spojrzeć na powstanie warszawskie bez gotowych odpowiedzi, które odziedziczyliśmy po poprzednich pokoleniach? To właśnie z takimi pytaniami mierzą się Sławomir Koper i Tymoteusz Pawłowski w książce „Powstanie Warszawskie. Między faktami a legendą”.
Latem 1944 roku sytuacja strategiczna Niemiec była fatalna. 4 czerwca wojska alianckie zdobyły Rzym, 6 czerwca miało miejsce udane lądowanie w Normandii, rozpoczęta 22 czerwca na wschodzie operacja Bagration doprowadziła do niemal całkowitego zniszczenia Grupy Armii „Środek”, 20 lipca doszło do nieudanego zamachu na Hitlera. Luftwaffe przegrywało w powietrzu z brytyjskim i amerykańskim lotnictwem, przemysł, rafinerie i sieci transportowe, a także miasta III Rzeszy były coraz intensywniej bombardowane. W tej sytuacji wyzwolenie Warszawy byłoby istotnym argumentem w budowaniu ładu powojennej Europy.
Klęska nazistowskich Niemiec była coraz bardziej realna. Pytanie brzmiało: nie czy, ale kiedy skończy się wojna. I w jaki sposób się zakończy. To jest kluczowe dla zrozumienia kontekstu wybuchu powstania. Autorzy przypominają, że decyzji o rozpoczęciu walk w Warszawie nie można rozpatrywać wyłącznie w kategoriach wojskowych. Była ona również próbą wpływania na sytuację polityczną w momencie, gdy o przyszłości Polski coraz wyraźniej decydowały działania wielkich mocarstw.
To pytanie dobrze pokazuje metodę przyjętą przez autorów. Nie proponują oni kolejnej chronologicznej opowieści o 63 dniach walk. Zamiast tego budują narrację wokół sporów, mitów i pytań, które przez lata narosły wokół powstania. Taki układ ma dużą zaletę: czytelnik nie dostaje wyłącznie odpowiedzi, ale zostaje zmuszony do zastanowienia się, z czego właściwie wynikają jego własne przekonania na temat sierpnia i września 1944 roku.
Każdy rozdział książki jest próbą zmierzenia się z konkretną tezą. Autorzy zaczynają od problemu „Czy II wojna światowa musiała zakończyć się zdobyciem Berlina?”. Punktem wyjścia jest więc myśl, że „Rozpoczęcie Powstania Warszawskiego latem 1944 roku było pozbawione sensu, trzeba było spokojnie czekać do końca wojny. Druga wojna światowa musiała bowiem zakończyć się tak, jak kończy się każdy taki konflikt – zdobyciem stolicy przegranej strony i bezwarunkową kapitulacją”. Czy tak było istotnie? Czy rzeczywiście powstańcy podjęli daremny trud?
Te pytania nie mogą oczywiście przysłonić faktycznych zbrodni dokonanych przez Niemców. Bo przede wszystkim to oni są odpowiedzialni nie tylko za bezprecedensowe mordy na 150-200 tysiącach niewinnych ludzi. Równie kuriozalna była z ich punktu widzenia decyzja o wykorzystaniu ogromnych środków do zniszczenia Warszawy. Sama dyskusja o sensie, celowości czy błędach dowództwa powstania warszawskiego nie może prowadzić do relatywizowania ani rozmywania odpowiedzialności Niemiec za zbrodnie popełnione na ludności cywilnej.
To zastrzeżenie jest szczególnie istotne, ponieważ książka porusza kwestie, które łatwo mogą zostać wykorzystane do budowania jednej, z góry założonej interpretacji: kto był winny, kto popełnił błąd i czy powstanie w ogóle powinno było wybuchnąć. Tymczasem odpowiedzialność za rozpoczęcie walk przez polskie dowództwo i odpowiedzialność Niemców za zbrodnie popełnione podczas tłumienia powstania to dwie zupełnie różne kwestie. Nie należy ich ze sobą mieszać.
W takim ujęciu popularyzacja tworzy szerszy obraz pamięci – wojskowej, politycznej, społecznej, biograficznej, codziennej – zamiast sprowadzać całość do jednego sporu o to, czy powstanie było „sukcesem” albo „błędem”. Bo powstanie można opowiadać jako tragedię ludzi albo jako operację wojskową. Można analizować uzbrojenie, rozmieszczenie jednostek i logistykę albo opisywać głód, strach, kanały, szpitale i codzienność mieszkańców.
Autorzy przypominają o ludziach i formacjach, które w popularnym obrazie powstania bywają spychane na dalszy plan, a także o tym, że walcząca Warszawa nie była światem złożonym wyłącznie z żołnierzy Armii Krajowej. W książce pojawiają się również mniej oczywiste epizody i bohaterowie, dzięki czemu obraz powstania staje się bardziej skomplikowany, ale przez to również bardziej wiarygodny.
To ważne, bo historia powstania ma co najmniej dwa poziomy. Pierwszy to to, co wydarzyło się w Warszawie w 1944 roku. Drugi to to, co kolejne pokolenia zrobiły z pamięcią o tych wydarzeniach. Na szczęście autorzy nie prowadzą czytelnika za rękę przez kalendarz wydarzeń, lecz zmuszają do konfrontowania się z konkretnymi problemami. A tych problemów jest przecież sporo.
Recenzowana książka jest przeznaczona przede wszystkim dla czytelnika zainteresowanego historią, a nie dla badacza poszukującego pełnej monografii naukowej. To jej siła, ale jednocześnie ograniczenie. Gawędziarski styl ułatwia lekturę, pozwala szybko przechodzić od jednego problemu do drugiego i dobrze służy popularyzacji, lecz miejscami może dawać wrażenie, że skomplikowane spory historyczne da się rozstrzygnąć łatwiej, niż jest to w rzeczywistości. Czy jest wolna od błędów? Oczywiście, że nie – są tu nawet nieliczne chochliki w datacji. Niektóre uproszczenia również można potraktować jako błąd, ale jest to w końcu publikacja popularnonaukowa.
Pamięć historyczna nie musi być pozbawiona legendy, żeby była prawdziwa w sensie kulturowym. Legenda też jest faktem historycznym, tylko innym rodzajem tego faktu. Można więc jednocześnie badać, co wydarzyło się w Warszawie w 1944 roku, oraz pytać, dlaczego później opowiadaliśmy o tym wydarzeniu właśnie w taki, a nie inny sposób.
To jest książka dla szerokiego odbiorcy, a nie dla specjalisty. I w tych kategoriach należy ją oceniać. „Powstanie Warszawskie. Między faktami a legendą” warto zatem przeczytać nie jako ostateczny werdykt w sporze o sens powstania, lecz jako zaproszenie do ponownego przyjrzenia się wydarzeniom z 1944 roku. Między bezkrytycznym kultem a całkowitym odrzuceniem powstańczej decyzji istnieje ogromna przestrzeń dla historycznej refleksji. I właśnie w tej przestrzeni ich książka jest najbardziej interesująca.
